RSS
 

„Lustrzanych” dróg zawiłe ścieżki

11 wrz

Pewien wybitny znawca zagadnień gospodarki komunalnej zwiedzając Otwock miał powiedzieć, siląc się na dowcip, że dostrzega rzeczywiście dużą dbałość o właściwe utrzymanie dróg gruntowych! Jak głosi fama, towarzyszący mu członkowie Prezydium MRN przyjęli żart z wymuszonymi uśmiechami. Nic dziwnego: na temat stanu ulic w mieście trudno doprawdy żartować. Wystarczy przejść się ulicami Otwocka, aby sobie uzmysłowić, że jest – jak powiadają mieszkańcy – gorzej niż źle.

Na 182 km długości ulic, tylko 40 km posiada twardą nawierzchnię. Reszta – to drogi gruntowe, nierzadko piaszczyste i pełne wyboi. Przykładowo: dzielnice Śródborów i Kresy mają po jednej ulicy o twardej nawierzchni – Świder – dwie.

Jak z tego wynika problem ulic w Otwocku od lat nie schodzi z porządku dnia. Sytuacja o tyle się jeszcze komplikuje, że w programie wyborczym mocno podkreślano konieczność generalnej przebudowy ulic. Mieszkańcy przypominają o tym na każdym spotkaniu.

Krytyka jest niewątpliwie uzasadniona, lecz z drugiej strony należy także uwzględnić wysiłki władz miejskich, które robią, co mogą, żeby nie dreptać w miejscu. Jasne, że krawiec kraje, jak mu materiału staje. W porównaniu do skromnych środków, którymi dysponuje Prezydium i tak nie mało zrobiono. Np. w ubiegłym roku przeznaczono na budowę dróg ponad 4.600 tys. złotych. W br. plan przewiduje przerób w wysokości 4.900 tys. złotych. Na oko – sporo. Ale potrzeby, zaległości w tej dziedzinie są ogromne. Na przykład w br. planowano wydatkować 7 mln złotych. Skończyło się na niecałych 5 mln i to ze szkodą dla innych, pilnych potrzeb gospodarki komunalnej miasta.

Łata się więc dziury, improwizuje, rozdrabniając przy tym i tak niewielki budżet miejski. Innej rady nie ma.

Pod jednym jednak względem Otwock ma silną pozycję. Chodzi o wykonawców. Miejskie Przedsiębiorstwo Remontowo-Budowlane, a konkretnie – Miejska Służba Drogowa, pod której opieką znajdują się drogi – nie zawodzi. Przedsiębiorstwo jest dobrze usprzętowione, posiada niezłych fachowców, w sumie roboty wykonywane są w terminie – bez poślizgu i przestojów. Gdyby do tego dorzucić trochę więcej złotówek – wzdychają ojcowie miasta – to ulice Otwocka błyszczałyby jak lustro! Ot, i cały problem…

(kul)

Trybuna Mazowiecka nr 228, 1968 r.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Najdroższy prąd w Europie w Otwocku.

05 wrz

Jedną z osobliwości Otwocka jest wysoka cena pobierana przez tamtejszy Zarząd Miejski za prąd pochodzący z elektrowni miejskiej. Cena ta wynosi 1 zł. za 1 kwh. W zestawieniu na przykład z ceną elektrowni warszawskiej (50 gr.) jest ona dwukrotnie wyższa.

Gdy w innych miastach cena za prąd była kilkakrotnie obniżana w ciągu ostatnich kilku lat, w Otwocku pozostaje ona bez zmiany mimo, iż liczba abonentów stale wzrasta, konsumpcja powiększa się, koszty produkcji spadają, nie mówiąc już o obniżeniu ceny węgla.

Cena prądu w Otwocku jest niewątpliwie najwyższa w całej Europie.

ABC z 25 lipca 1936r.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kryptonim „Świder – bis”. Kompleks obiektów rekreacyjnych powstaje w powiecie otwockim.

01 wrz

Otwock. Jak wiadomo, jest miastem stanowiącym centrum leczenia gruźlicy i z tej racji znany jest nie tylko w Polsce. Inna funkcja miasta Otwocka – to konieczność zagwarantowania wszelkich możliwych wygód bez mała 40 tys. mieszkańców. Inna jeszcze rola Otwocka i jego malowniczo położonych okolic – to stworzenie kompleksu ośrodków rekreacyjnych, służących zarówno mieszkańcom części Mazowsza.

Prezydent m. st. Warszawy i wojewoda warszawski podpisali porozumienie, mające moc zarządzenia w sprawie zagospodarowania rejonu rzeki Świder i stworzenia tu kompleksu wypoczynkowego dla mieszkańców stolicy i Mazowsza. Podobne porozumienie podpisali również naczelni architekci Warszawy i województwa warszawskiego. W ramach tego dokumentu ustalone zostały terminy prac projektowych, związanych z przygotowaniem kompleksowej dokumentacji technicznej szeregu obiektów, służących wypoczynkowi. Szczegółowy plan wykorzystania klimatycznych i krajobrazowych walorów terenów, położonych przy ujściu rzeki Świder ma być gotowy do dnia 1 czerwca 1976 roku.

Koncepcja zagospodarowania terenów nadświdrzańskich obejmuje także przedsięwzięcie, jak skierowanie wody rzeki od obecnego ujścia do Wisły pradoliną Wisły w obręb wielkiej Warszawy.

Konkretne prace budowlane przewidziane są już na lata nadchodzącej pięciolatki, po uprzednim zaopiniowaniu przez specjalistów i zatwierdzaniu przygotowanego projektu przez prezydenta m.st. warszawy i wojewodę warszawskiego. W ramach koncepcji programu „Świder-bis” ma powstać w rejonie obecnego ujścia Świdra szereg obiektów rekreacyjno-sportowych, przystani kajakowych itp. Przewidziana jest także budowa kawiarni, barów bistro, restauracji i zajazdów turystycznych. Ponadto planuje się utworzenie szeregu pól namiotowych nad rzeką Świder, przy których pracować będą przez całe lato wypożyczalnie sprzętu wodnego, namiotów itp.

Warto zwrócić uwagę, iż nie jest to jedyna koncepcja stworzenia w pobliżu Warszawy, na terenie Mazowsza, ogromnego kompleksu rekreacyjnego. Podobne plany obejmują wykorzystanie okolic Wilgi, w powiecie garwolińskim. I tutaj w przyszłości najbliższych lat ma powstać szereg obiektów, służących wypoczynkowi mieszkańców Warszawy i naszego województwa. W rejonie Wilgi i Maciejowic już zadomowiły się liczne ośrodki wypoczynkowe, należące do różnych stołecznych zakładów pracy i instytucji. Tereny nadświdrzańskie oraz dolina Wilgi w powiecie garwolińskim to miejsce, gdzie w przyszłości będzie mogło wypoczywać około 650 tys. osób.

Prace projektowe nad zagospodarowaniem pięknych zakątków ziemi mazowieckiej, znajdujących się w pobliżu Warszawy stanowią jeden z elementów programu rozwoju naszego województwa oraz realizacji uchwały Rady Ministrów w sprawie zagwarantowania mieszkańcom stolicy i pobliskich okolic warunków do wypoczynku. Wszelkie poczynania w tym zakresie będą realizowane wspólnie przez władze stołeczne i woj. Warszawskiego.

(Jur)
Trybuna Mazowiecka nr 265, 1974 r.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Gmina Żydowska w Otwocku czci pamięć Marszałka Józefa Piłsudskiego.

29 sie

W synagodze Reindorfa [Istniała przy ulicy Górnej] odbyło się w sobotę żałobne nabożeństwo za duszę Marszałka Józefa Piłsudskiego. Żałobne kazanie wygłosił rabin L. Janowski. Kantor Z. Gerber odprawił modlitwę zaduszną.

W niedzielę odbyło się żałobne posiedzenie rady gminy żydowskiej, na którem na wniosek prezesa gminy Engelmana uchwalono wyznaczyć sumę pieniężną na Kopiec Piłsudskiego w Krakowie.

Nasz Przegląd z 25 maja 1935 r.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niedziela na Świdrem. Zimny tusz.

25 sie

Płytki Świder w minioną niedzielę przypominał warszawskie aleje Jerozolimskie w południe. Takiego najazdu spragnionych niedzielnego wypoczynku mieszkańców stolicy oraz podwarszawskich miejscowości – jeszcze chyba nigdy tu nie notowano. Padł absolutny rekord obsady brązowych, opalonych słońcem ciał na metr kwadratowy nadświdrzańskiego brzegu. Całe rodziny zjechały tu wraz z najmłodszymi pociechami oraz czworonożnymi ulubieńcami. Na kocach, rozłożonych pod krzaczkami, na piasku – jajka na twardo, ogórki, słoiki z kompotem i oczywiście bardzo często buteleczka z czerwoną kartką. Nastrój prawdziwie rodzinny, sielanka jednak też ma swój bardzo prozaiczny koniec.

Przywiezione z domu zapasy herbaty z cytryną czy kompotu ze śliwek i jabłek, szybko się wyczerpały. Zresztą wielu wycieczkowiczów, zawierzając obietnicom naszego przygotowanego do sezonu turystycznego handlu, opuszczało domowe pielesze z myślą, że w napoje zaopatrzą się na miejscu. Naiwni, nie przypuszczali, że nasz handel lubi od czasu do czasu oblać swych rozgrzanych w słońcu klientów zimnym tuszem. Dla ochłody, zamiast napojów chłodzących. Taki zimny tusz sprawił niedzielnym wczasowiczom nad Świdrem otwocki handel.

Jedyny kiosk przy moście aż trzeszczał oblężony przez spragnionych wczasowiczów. Niestety, wszyscy byli skazani na gaszenie pragnienia kuflem jasnego z dużym wianuszkiem pianki. Nic innego do picia nie było. Po godzinnym wyczekiwaniu w kolejce, mamusia lub tatuś podawał więc „jasne” nawet młodej latorośli. Dla świętego spokoju, żeby kilkuletni brzdąc nie marudził, że chce mu się pić.

Tymczasem niedzielny upał, który całkowicie uśpił instytucje handlowce, obudził innych przedsiębiorców, wykorzystujących koniunkturę. Jakaś kobiecina przyniosła wiadro wody i sprzedaje po 20 gr za szklankę. Pod drzewem stanął wózek z saturatorem i sprzedawca nie może nadążyć z napełnianiem szklanek wodą sodową. Spragnieni, którzy ją piją mają uzasadnione podejrzenie, że gazu w tej wodzie raczej nie ma. Ważne, że za 40 gr można trochę ugasić pragnienie. Jeden wózek nie może jednak nastarczyć i napoić wszystkich spragnionych. Dla kogo zabrakło wody, ten kupuje lody „pingwin” za jedyne trzy lub cztery złote. Ceny różne, zależne od inicjatywy sprzedawcy.

Po niedzielnym najeździe wycieczkowiczów, nad Świdrem pozostało sporo papierków, butelek, puszek. No i przekonanie, że na wycieczkę najlepiej jechać z własną wałówką.

(h)
Trybuna Mazowiecka nr 195, 1966 r.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata związani z Otwockiem i Karczewem.

21 sie

Brzostek Krystyna, z domu Niedziółka
Brzostek Tadeusz
Dańko Jadwiga
, z domu Wojciechowska (1904-1968)
Dańko Krystyna, z domu Chłond (1917-)
Dańko Mieczysław (1905-1982)
Dębicki Kazimierz (1898-1977)
Dębicka Sylwina, z domu Czaplicka (1902-1978)
Fiebig-Jasiczek Emma
Fiejka Helena
Gos Helena, z domu Ryniewicz (1932-1960)
Górska Janina, z domu Bąk (1908-1994)
Górski Marceli (1900-1951)
Grzybowska Ludwika, z domu Brandt (1880-1964)
Jankowska Maria, z domu Ryniewicz (ur. 1929)
Jańczuk Jan
Jańczuk Stanisław
Jętkiewicz Henryk (1894-1978)
Jętkiewicz Janina, z domu Markiewicz (1902-1985)
Kotowski Stanisław
Kotowska Stanisława
Korzanecka Danuta, z domu Ryniewicz (ur. 1921)
Kukulska Maria, z domu Kaliwoda (1902-1993)
Krzyżowska Anna, z domu Kukulska (ur. 1926)
Lebiedzińska Maria z domu Szemiot (ur. 1924-2013)
Łopuszańska Maria, z domu Jętkiewicz (ur. 1928)
Majek Julianna (1889-1969)
Kazimierz Majek (1927-2008)
Małkiewicz Ludwika (1914-1996)
Marciniak Gertruda (1898-1962)
Marchlewicz Bronisław (1899-1972)
Obermiller Henryka, z domu Zawadewicz (1905-1995)
Owczarowa Zenobia (z domu Zachorowa)
Pawlikowska Helena (1907-1999)
Przybylska Danuta, z domu Majek (1920-2002)
Raczkowski Jan (1914-1990)
Rekłajtis Jan (1869-1954)
Rekłajtis Romana, z domu Grzybowska (1908-2003)
Rekłajtis Stanisław (1903-1955)
Ryniewicz Bronisława, z domu Kieliszczyk (1883-1959)
Ryniewicz Stefan (1889-1971)
Sendlerowa Irena, z domu Krzyżanowska (1910-2008)
Słonimska Łucja z domu Lisowska (1905–1981)
Słonimski Stefan (1901-1977)
Szerepko Albin (1924-2000)
Szpakowska Aleksandra, z domu Siemiczajewska (1899-1981)
Trojanowski Andrzej (1905-1964)
Wittig Halina, z domu Rajewska (ur. 1921)
Wittig Lech (1912-1990)
Włodarczyk Piotr (1908-1991)
Włodarczyk Wiktoria, z domu Knapińska (1912-1983)
Wolski Ludwik (1881-1953)
Zawadzka Irena
Zawadzka Zofia (zm. 1973)
Zabokrzecki Tadeusz (1905-2000)
Zychora Józefa 

Pomagało wielu. Nie wszyscy otrzymali tytuły Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pomagało wielu. Nie wszyscy otrzymali tytuły Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

21 sie

Sylwetki Sprawiedliwych otwocczan przedstawione powyżej nie stanowią oczywiście całościowego opisu relacji między Polakami a Żydami w czasie II wojny światowej w Otwocku i okolicach.

Jest tak z dwóch powodów. Po pierwsze, nie tylko osoby odznaczone medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata ratowały Żydów i pomagały im. Po drugie natomiast, nie można się łudzić, że wszyscy otwocczanie kierowali się współczuciem i ochoczo ratowali swych żydowskich sąsiadów ukrywających się po operacji „likwidacji getta”. W przedstawionym tu opisie brakuje zatem zarówno wielu czynów dobrych, jak i wielu złych.

Na niniejszej wystawie skupiamy się na przywoływaniu dobra, ale ze świadomością zła, które też tu popełniono. Dopiero na takim tle postawy Sprawiedliwych świecą pełnym blaskiem. Świadomie pomijamy jednak nazwiska tych, którzy nie zdali egzaminu z człowieczeństwa. Zasadę tę trafnie sformułował ks. Wojciech Lemański, w rozmowie z Ewą Karabin w miesięczniku „Więź”. Na pytanie „co zrobić z pamięcią o tych, którzy rabowali, zdradzali, wydawali, mordowali?” dawny otwocki proboszcz z Ługów i współtwórca Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich odpowiedział: „Daleki jestem od kultywowania pamięci, która jest piętnowaniem. Uważam, że należy mówić o zachowaniach, o postawach, o zbrodniach, choć niekoniecznie należy do nich przypisywać nazwiska sprawców – taka pamięć leczy, a nie piętnuje kolejne pokolenia noszących to samo co sprawcy nazwisko”.

Przypominając Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, przede wszystkim trzeba dodać, że nie wszyscy otwocczanie, którzy pomagali Żydom, otrzymali ten medal. Część osób ratujących mogła nawet zginąć wraz z ukrywanymi Żydami. Nie jest, co prawda, znany żaden taki przypadek w samym Otwocku, ale wiadomo, że było tak w przypadku trojga mieszkańców pobliskiego Celestynowa: Henryk Popis i Jan Witek zostali rozstrzelani przez Niemców za ukrywanie Żydów w lipcu lub sierpniu 1942 r., a 61-letnia Maria Forelle – rozstrzelana 31 marca 1944 r. wraz z Żydówką, którą przechowywała od początku wojny (według www.savingjews.org).

W przypadku innych osób nie ma dokumentacji wystarczająco wiarygodnej dla spełnienia wymogów trudnej procedury stosowanej przez Instytut Yad Vashem. Wszystkie przypadki są tam skrupulatnie sprawdzane przez specjalną komisję. Przede wszystkim z upływem czasu coraz bardziej brakuje osób, które mogą składać takie zeznania, a zasadniczo warunkiem przyznania tytułu jest świadectwo osoby żyjącej. Nie wszyscy z uratowanych zdają też sobie sprawę, że wnioski można składać także po śmierci ratującego.

Niekiedy sami ratujący odwodzili ocalonych od składania wniosków do Yad Vashem, uznając swoje czyny za spełnienie zwykłego ludzkiego obowiązku. Wiadomo jednak, że to, co sami Sprawiedliwi nazywają oczywistym impulsem moralnym, wcale nie było oczywiste w okupowanej Polsce. Na szali było przecież zagrożenie życia własnego i całej rodziny – w Polsce bowiem za ratowanie Żydów Niemcy (inaczej niż w okupowanych krajach Europy Zachodniej) ogłosili karę śmierci dla całej rodziny ukrywającego.

Aby nie zapomniano nazwisk innych otwockich Sprawiedliwych, warto tu przynajmniej wymienić tych, o których wiemy, że ratowali Żydów z narażeniem własnego życia. Być może niektóre z niżej wymienionych osób wkrótce otrzymają oficjalnie tytuł Sprawiedliwych?

Adela Adamska, Władysław Błażewski, Klementyna Darczuk, Wacława Gąbka, Stanisława Gołębiewska, rodzina Jaworskich z Otwocka, dr Aleksy Kacperski wraz z żoną Czesławą, Stanisław Kłos i jego ojciec – sołtys ze Świdra, Danuta Kowalówka wraz z rodzicami, Aleksandra Kowalska, Jadwiga Krzywicka, Stanisław i Prakseda Kuczyńscy, państwo Kurkiewiczowie ze Świdra, Czesław Laskus, Stanisław i Stefan Maleszewscy oraz ich ojciec Jan, Antoni Serafin i jego przyjaciółka Stanisława, rodzina Skrzypków z Karczewa, Apolonia Zagórska,

Osobny rozdział stanowić mogą żeńskie zgromadzenia zakonne. Niektóre z nich były obecne w Otwocku jedynie czasowo, co dodatkowo utrudnia zgromadzenie pełnej dokumentacji.

Wiadomo, że obok wspomnianych sióstr elżbietanek, żydowskie dzieci przyjmowały otwockie siostry felicjanki, franciszkanki Rodziny Maryi (w Soplicowie) i u siostry sercanki (pełna nazwa: córki Najświętszego Serca Najświętszej Maryi Panny).

Było więc w naszej okolicy wielu Sprawiedliwych – ludzi odważnych i zarazem roztropnych; żyjących w ciągłym zagrożeniu w okupowanej przez Niemców Polsce, ale potrafiących podjąć ryzyko i konsekwentnie troszczyć się o bliźnich, których życie było zagrożone o wiele bardziej. Ilekroć słucham opowieści Sprawiedliwych, uderza mnie ich przekonanie, że nie zrobili nic wielkiego, że wykonali tylko swoją powinność. A wiem przecież, że dla większości ich rodaków ta powinność była wówczas nieosiągalna. I zdaję sobie sprawę, że nie wiem, jak sam bym się zachował na ich miejscu.

 

Możemy być dumni, że Otwock wydał tak wielu Sprawiedliwych. Rzecz jasna, Otwock nie był miastem samych sprawiedliwych. Nie możemy powiedzieć, że nie było tu niesprawiedliwości wobec Żydów. Nie możemy twierdzić, że nie było czynów haniebnych. Była obojętność, bywała też wrogość, piętnowana także przez prasę podziemną. Nie chcemy o tym zapominać, ale pamięć należy się jednak dużo bardziej Sprawiedliwym niż niesprawiedliwym. To imiona Sprawiedliwych chcemy ocalić od zapomnienia.

O to właśnie chodzi w idei odznaczania Sprawiedliwych wśród Narodów Świata – wydobywać dobro nieznane i ukryte, abyśmy dzisiaj potrafili powiedzieć, co dobrego w tak nieludzkich czasach zrobili ci, których w tej publikacji opisano. I abyśmy potrafili uczyć się od nich, jak być człowiekiem.

 

 

Zbigniew Nosowski
Społeczny Komitet Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zofia Zawadzka, Irena Zawadzka

21 sie

 

Zofia Zawadzka (zm. 1973)
Irena Zawadzka

 

Zaraz po wybuchu powstania w getcie warszawskim Bernard (Dov) Blechstein wyskoczył z pociągu wiozącego schwytanych Żydów do obozu zagłady w Treblince. Dzień później, 26 kwietnia 1943 r. doszedł do Otwocka i zapukał do domu, w którym mieszkały Zofia i Irena Zawadzkie. Siostry przygarnęły uciekiniera i nie żądając zapłaty przechowały go aż do wkroczenia Armii Czerwonej. Po wojnie Bernard Blechstein wyjechał z Polski, jednak nie zapomniał o swoich wybawicielkach i utrzymywał z nimi stały kontakt.

Jak pisała w „Gazecie Otwockiej” Joanna Dziewięcka, jedyną osobą, która dzieliła z panią Zawadzką ciężar tajemnicy o ukrywanym tu człowieku, był ks. Jan Raczkowski – jej podpora moralna i materialna. Wzmiankę o czynie Zofii Zawadzkiej można znaleźć także w książce Władysława Bartoszewskiego i Zofii Lewinówny „Ten jest z ojczyzny mojej”. Autorzy powołują się tam na świadectwo otwockiego pallotyna ks. Romana Szczygła, który opisał, że nauczycielka Zofia Zawadzka ukrywała w Otwocku „pisarza żydowskiego”. Zofię Zawadzką opisuje także Barbara Matysiak w książce „Spacerkiem po otwockich ulicach”.

Zofia Zawadzka po wojnie, przez wiele lat uczyła języka rosyjskiego w szkole nr 3 przy ul. Konopnickiej. 25 lutego 2001 roku Instytut Yad Vashem uznał Zofię i Irenę Zawadzkie za Sprawiedliwe wśród Narodów Świata.

 

Opracowanie: Zbigniew Nosowski
Społeczny Komitet Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ludwik Wolski (1881-1953)

21 sie

Ks. kanonik Ludwik Wolski był, jak do tej pory, najdłużej urzędującym proboszczem parafii św. Wincentego á Paulo w Otwocku. Jego misja trwała ponad 26 lat, od roku 1923 do 1949 – czyli rozpoczęła się w II Rzeczypospolitej niedługo po wojnie z bolszewikami, a skończyła już po II wojnie światowej w Polsce rządzonej przez komunistów. Ślady działalności ks. Wolskiego są natomiast jeszcze trwalsze.

Urodził się w Warszawie jako drugie dziecko w dziewięciodzietnej rodzinie. Jego ojciec Marceli Wolski był pierwszym w Warszawie dyplomowanym szewcem ortopedycznym. Po ukończeniu gimnazjum 19-letni Ludwik wstąpił do Seminarium Duchownego w Warszawie. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1905. Po pracy w kilku innych parafiach, w tym od 1911 roku jako proboszcz, został skierowany do Otwocka.

Był typem księdza-społecznika, zaangażowanym zwłaszcza na rzecz dzieci. Jako pierwszy cel postawił sobie budowę domu parafialnego. Przyświecało mu hasło „Dzieci, bądźcie radością rodziców”, które umieścił przed bramą kościoła. Zorganizował i prowadził ognisko wychowawcze dla dzieci. Będąc proboszczem w Otwocku, jednocześnie redagował i wydawał w Warszawie pisma dla dzieci i młodzieży. Życiowym zadaniem ks. Wolskiego w Otwocku stało się wybudowanie nowego kościoła, według projektu jego brata, znanego architekta Łukasza Wolskiego.

W latach okupacji hitlerowskiej plebania otwockiej parafii była dla wielu osób – bez względu na narodowość czy wyznanie – miejscem bezpiecznego schronienia, udzielania pomocy i zapewniania opieki. Najbardziej potrzebujący mogli liczyć na pomoc w postaci dożywiania, zaopatrzenia w lekarstwa i zapomóg.

Prowadząc księgi stanu cywilnego, ksiądz proboszcz Wolski wystawiał bezinteresownie fikcyjne świadectwa urodzenia dla dzieci żydowskich mieszkańców Otwocka. Dzięki temu mogły one przebywać legalnie w zakładach wychowawczych i sierocińcach jako dzieci ochrzczone, pochodzące z rodzin wyznania rzymskokatolickiego. Czynił to z narażeniem własnego życia i osób z najbliższego otoczenia. Nie jest znana dokładna liczba osób, którym w ten sposób pomógł ks. Wolski. Z wszelką pewnością wystawił fikcyjne metryki dla pięciorga dzieci żydowskich: Marii Osowieckiej (na nazwisko Halina Brzoza), Dana Landsberga (na nazwisko Wojciech Płochocki), Rut Noj (na nazwisko Teresa Wysocka), Marii Wecer i jej brata Saszy (na nazwisko pierwszego męża ich matki, Laskowieckiego).

Uratowana w ten sposób Maria Thau (z domu Wecer, dziś obywatelka Izraela), tak pisze w swojej wspomnieniowej książce Powroty: „Ksiądz w otwockim kościele współpracował z podziemiem. Wśród ukrywających się niedobitków z okolicznych miasteczek po likwidacji gett, krążyła wieść o tym, że tenże ksiądz pomaga Żydom, a specjalnie dzieciom. Niejednemu dziecku załatwił lokum w tym czy innym klasztorze. Wydawał fałszywe papiery i metryki bez żadnej rekompensaty”. Również w swoim zeznaniu złożonym w 1964 r. w instytucie Yad Vashem Maria Thau pisze o „starym proboszczu kościoła otwockiego” i o „jego pomocniku księdzu wikarym”, którzy „uratowali życie wielu żydowskich dzieci” (chodzi o ks. Wolskiego i ks. Jana Raczkowskiego).

Otwocki proboszcz pozwalał żydowskim uciekinierom (także dorosłym) nocować w nieistniejącym już drewnianym domu parafialnym oraz nawet pod dachem kościoła. Hanna Kamińska-Godlfeld wspomina: „W czasie wojny, dzięki księdzu Wolskiemu, parafia św. Wincentego znana była wśród Żydów otwockich jako miejsce, gdzie można dostać pomoc i, w razie potrzeby, przenocować. Ja sama tam nocowałam w listopadzie 1942 roku (ponad dwa miesiące po likwidacji getta)”.

Ks. Wolski ściśle współpracował z innymi otwockimi Sprawiedliwymi: Aleksandrą Szpakowską, Bronisławem Marchlewiczem i siostrami elżbietankami. Pięknym tego świadectwem jest list, jaki otrzymał z podziękowaniem od Hanny Kamińskiej, datowany na 12 września 1945 r. (zob. druga strona okładki niniejszego wydania „Gazety Otwockiej”).

7 grudnia 2008 r. Instytut Yad Vashem uznał pośmiertnie ks. Ludwika Wolskiego za Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Wręczenie medalu odbyło się 20 sierpnia 2009 r. w Otwocku. Medal z rąk ambasadora Izraela w Polsce, Zvi Rav-Nera, odebrała siostrzenica ks. Wolskiego, Teresa Teisseyre, która w czasie wojny mieszkała u swojego wujka na otwockiej plebanii.

Uznając, że otwocka parafia była „pierwszą rodziną” ks. Wolskiego, pani Teisseyre postanowiła przekazać medal do parafii św. Wincentego á Paulo na ręce proboszcza ks. Bogusława Kowalskiego. Medal został następnie umieszczony w bocznej kaplicy kościoła, tuż obok obrazu Matki Bożej Swojczowskiej.

We wspomnieniach dawnych otwocczan – zarówno Polaków, jak i Żydów – ks. Ludwik Wolski pozostał jako człowiek, który uważał pomoc bliźniemu za swój ludzki, chrześcijański i kapłański obowiązek. Po wojnie pomagał z kolei osobom prześladowanym przez NKWD i UB, zwłaszcza rannym powstańcom warszawskim przerzucanym przez Wisłę z płonącej Warszawy i AK-owcom. Postać ks. Wolskiego pozostaje do dziś aktualnym wzorem kapłana oddanego swoim wiernym, zaangażowanego społecznie, po prostu dobrego człowieka.

 

Opracowanie: Zbigniew Nosowski
Społeczny Komitet Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Piotr Włodarczyk, Wiktoria Włodarczyk, z d. Knapińska

21 sie

 

Piotr Włodarczyk (1908-1991)
Wiktoria Włodarczyk, z domu Knapińska (1912-1983)

 Małżonkowie Piotr i Wiktoria Włodarczykowie mieszkali przy ul. Mickiewicza 24 w Świdrze z dwójką dzieci. Na początku kwietnia 1943 r. Jehuda Elberg poprosił Piotra, żeby ukrył Żydów uciekających z warszawskiego getta, dopóki nie zorganizują się w grupy partyzantów i nie urządzą się w lesie.

Włodarczykowie zgodzili się pomóc i Jehuda dał im 50 dolarów jako zaliczkę na przyszłe wydatki. Wkrótce wybuchło powstanie w getcie i Jehuda, nie mogąc dostać się do wewnątrz getta, stracił kontakt z grupą. Kiedy wrócił do Włodarczyków, nie miał już żadnych pieniędzy. Mimo to udzielili mu schronienia.

Ich pomoc rozszerzyła się wkrótce także na innych Żydów. Włodarczykowie przyjęli do siebie także Różę Rozenzaft, a potem rodzinę Rybaków z Otwocka. Wszyscy nie mieli aryjskich dokumentów, więc w razie konieczności chowali się w specjalnej kryjówce w piwnicy. Jehuda Elberg napisał w 1990 r. w oświadczeniu dla Yad Vashem: „Nikt z nas nie miał dokumentów aryjskich, a oni, którzy sami byli biedni, trzymali nas bez żadnej opłaty do końca lipca 1994, ryzykując swoje i swojej rodziny życie”.

Piotr Włodarczyk wynajmował również pokój w innym budynku dla małżeństwa Boraksów z Warszawy, którzy szczęśliwie posiadali „aryjskie” dokumenty. „Czerpałem niezwykłą satysfakcję z faktu, że udało nam się wszystkim szczęśliwie przeżyć ten czas” – napisał Piotr Włodarczyk w powojennej relacji.

Ocalony przez Włodarczyków Jehuda Elberg podkreślił, że chociaż Włodarczykowie „z trudem mogli wyżywić swoją własną rodzinę, dzielili się  z nami chlebem do lipca 1944 roku, kiedy Świder został wyzwolony”. Elberg (1912-2003) to znany dziennikarz i pisarz języka jidysz. W młodym wieku był ordynowany na rabina, następnie jednak wybrał pióro. Po wojnie był najpierw w Polsce korespondentem prasy zagranicznej. Później wyjechał do Nowego Jorku, a po śmierci żony, w roku 1956, przeprowadził się do Montrealu, gdzie mieszkał do śmierci. W jego powieści Afn Shpits fun a Mast wydanej w roku 1974 (edycja angielska: Ship of the Hunted, 1997), często pojawiają się wzmianki o Otwocku, w pobliżu którego ukrywali się bohaterowie powieści – Żydzi z warszawskiego getta. Elberg jest autorem 18 powieści i sztuk teatralnych, które tłumaczono na angielski, hebrajski i hiszpański. Otrzymał prestiżowe izraelskie nagrody literackie.

Inne ocalone przez Włodarczyków osoby – Rybakowie, Boraksowie i Róża Rozenzaft – nie utrzymywały z nimi kontaktu po wyjeździe z Polski. Włodarczykowie mieszkali do śmierci w Otwocku-Świdrze, przy ul. Kołłątaja.

1 września 1992 r. Instytut Yad Vashem uznał małżonków Piotra i Wiktorię Włodarczyków za Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

 

Opracowanie: Zbigniew Nosowski
Społeczny Komitet Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii