RSS
 

Nie warto jechać na letnisko by zdarto siódmą skórę

28 lut

Sezon letniskowy, śmiało rzec można jest już rozpoczęty. W każdą niedzielę koleją i kolejką ciągną długie sznury mieszkańców stolicy do oficjalnych i nieoficjalnych letnisk podmiejskich, by upatrzyć sobie letnie mieszkanie. Zresztą pewna część „letniaków” jest już wynajęta.
W tym roku właściciele letnisk nie zrobili zawodu i dorocznym zwyczajem śrubują ceny. Uderza jednak, że „dobry układ” przeniósł się z letnisk oficjalnych na miejscowości, które dotychczas były ucieczką spragnionych powietrza mieszczan, od zachłanności przedsiębiorców letniskowych. Tak np. Otwock i Śródborów, jako popularne letniska i stacje klimatyczne, odznaczały się cenami o wątpliwej popularności. Jednak o kilka kilometrów dalej można już było znaleźć tanie i wygodne mieszkanie letnie, zyskując przy tem również i to, że nie przepłacało się artykułów spożywczych. „Dobry układ” zachęca widocznie coraz większą ilość posiadaczy „letniaków”, bowiem obecnie przyjeżdżający do Celestynowa, na przykład, tylko o 10 km. od Śródborowa, obserwują te same ceny, a czasem i wyższe, niż w Otwocku. Zwyczajny pokój (izba) w chłopskiej chacie, posiadająca kuchnię, kosztuje za sezon 200 – 250 zł. Niedość jednak na tem: w przewidywaniu napływu letników, miejscowi sklepikarze, mleczarze, piekarze i t.p. podwyższyli sobie ceny według własnego widzimisię. Tak na przykład litr mleka kosztuje 40 – 45 groszy, kg. chleba pytlowego 45 groszy; kg. kiełbasy 3.50 i t.d.
Dzieje się to zresztą nietylko w owym Celestynowie, lecz i na całej przestrzeni dzielącej Otwock od Celestynowa. Takie wsie jak Stara Wieś, Glinianki i t.d. prześcigają się nawzajem w paskarstwie.
Jeśli się zważy ponadto antysanitarny stan takich wiejskich „letnisk” oraz brak najprymitywniejszych wygód (światło, woda, kanalizacja) łatwo przyjść do wniosku, że wyjazd na letnie mieszkanie, nie przedstawia  żadnych korzyści.

Kurier codzienny 15 maja 1933

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz