RSS
 

Prawobrzeżny oddział dyspozycyjny komendanta ZO/KEDYW Okręgu Warszawskiego.

19 lip

Geneza oddziału

Zapewne w lipcu 1942 r., por. Roman Grotowski, oficer wyszkoleniowy Obwodu VII, pełniący z tej racji funkcję komendanta co najmniej jednego kursu konspiracyjnej Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty Obwodu, został skontaktowany przez oficerów organizacyjnych Obwodu i Okręgu z kpt. Jerzym Lewińskim ps. „Jurek”, „Chuchro”, dowódcą Związku Odwetu w Okręgu Warszawskim AK. Spotkanie było następstwem mianowania „Ersa” szefem zespołów dywersyjnych w VII Obwodzie[1] i rozpoczynało proces ich organizowania w powiecie warszawskim. Kpt. Lewiński postanowił – organizując „dywersję” w VII Obwodzie – niezależnie od oddziałów rejonowych utworzyć dwa oddziały dyspozycyjne ZO Okręgu[2]. Takim właśnie oddziałem – organizowanym od końca 1942 r. już jako jednostka Kedywu Okręgu Warszawskiego AK – miał być oddział prawobrzeżny, uformowany w oparciu o zespoły bojowe powstające w rejonie Wiązowna – Radość – Falenica – Józefów – Otwock oraz Rembertów. Na czele oddziału[3] od początku stał por. Roman Grotowski.[4]

Jako bazę rekrucką Grotowski wykorzystywał organizowane przez siebie od drugiej połowy 1941 r.[5] Sekcje Specjalne (potem Oddziały Specjalne). Sekcje Specjalne nie miały uczestniczyć w walce bieżącej, lecz przygotowywać się do zadań stanowiących część powstania powszechnego. Jednakże wraz z rozwojem sytuacji założenia te przestały być aktualne. Część żołnierzy pochodziła z oddziałów samorzutnie zorganizowanych, niekiedy jeszcze w roku 1939. Por. Roman Grotowski wspominał, że natrafił na ślad takich grup, kiedy w maju 1940 r. rozpoczął pracę w Obwodzie VII. Grupy te składały się z młodzieży często niepowiązanej z ZWZ. Zajmowały się przede wszystkim zbieraniem porzuconej w walkach wrześniowych broni i sprzętu wojskowego.
Ze względu na ich dobre jak na owe czasy uzbrojenie i „zapał do walki, którego nie można było zmarnować”, „Ers” za zgodą Obwodu organizował te grupy w sekcje specjalne, wykorzystując do prac sabotażowych i drobnych aktów dywersyjnych. Młodzież ta stanowiła poważną część kadry szkolonej w podchorążówce Obwodu.[6]

Oddział „Ersa” był elementem Kedywu przeznaczonym do wykonywania zadań w ramach walki bieżącej. Po osiągnięciu gotowości organizacyjnej i bojowej w marcu 1943 r. wedle większości relacji i opracowań stał się oddziałem dyspozycyjnym podległym komendantowi Kedywu Okręgu Warszawskiego. Przeczą temu jednak informacje zawarte we wspomnieniach Józefa Rybickiego ps. „Andrzej”. Rybicki był szefem Kedywu Okręgu Warszawskiego od końca 1943 roku do wybuchu powstania warszawskiego. Z jego notatek wynika, że w tym czasie oddział (dowodzony wówczas już przez por. Józefa Czumę ps. „Skryty”[7]) nie znajdował się w pełnej jego dyspozycji. W jednym fragmencie swoich wspomnień pisze, że posiadał trzy podległe mu bezpośrednio oddziały, wymieniając wśród nich oddział Czumy. Gdzie indziej jednak, opisując działalność oddziału Rybicki wspomina, że „Skryty” wykonywał rozkazy „Kartuza”, czyli Bronisława Krzyżaka – komendanta VII Obwodu. Zaznaczył przy tym, że oddział miał podwójną zależność rozkazodawczą podobną do tej, jaka obowiązywała w Oddziałach Dywersji Bojowej dzielnicowych i tych rozmieszczonych w Rejonach Obwodu VII[8]. Oddziały Dywersji Bojowej operacyjnie podlegały Kedywowi, a organizacyjne obwodom i rejonom.

Z notatek szefa dywersji wynika więc, że oddział „Skrytego ani nie był w pełni podporządkowany szefowi Kedywu OW, ani nie posiadał statutu odpowiadającemu Oddziałom Dywersji Bojowej. Ta dość dziwna sytuacja wynikała być może z samej genezy powstania oddziału. Pamiętamy, że twórca oddziału Roman Grotowski był oficerem w referacie wyszkolenia sztabu VII Obwodu. Za wiedzą i zgodą komendanta Obwodu tworzył Sekcje i Oddziały Specjalne, które podlegały zarówno operacyjnie jak i organizacyjnie dowództwu Obwodu. Te same Sekcje i Oddziały stały się główną siłą prawobrzeżnego oddziału Kedywu. Być może zgoda na przejście żołnierzy z Obwodu do Kedywu obwarowana była pewnymi zastrzeżeniami, które pozostawiały w rękach komendanta Obwodu pewną zależność rozkazodawczą.

Józef Rybicki, doceniając „Skrytego” i wartość bojową, jaką przedstawiał jego oddział, próbował namówić komendanta Okręgu Warszawa Antoniego Chruściela ps. „Monter”, aby ten przekazał oddział pod wyłączne rozkazy Kedywu. Stało się jednak inaczej. Z początkiem maja 1944 r. oddział został całkowicie wyodrębniony z Kedywu i stał się Oddziałem Dywersji Bojowej IV Rejonu „Fromczyn” w VII Obwodzie „Obroża”.[9]

 

Struktura i funkcjonowanie oddziału

Po uzyskaniu gotowości bojowej na początku kwietnia 1943 r. podstawową komórką organizacyjną i taktyczną oddziału była sekcja bojowa (patrol) licząca od trzech do sześciu ludzi (1+2 do 1+5). Sekcje były łączone w większe związki, początkowo nazywane umownie grupami, a następnie pododdziałami. Służba w oddziale była ochotnicza i bezpłatna. Przy naborze kandydatów do służby obowiązywały ostre kryteria doboru, stawiające wysokie wymagania przede wszystkim moralne. Nie przyjmowano ludzi o słabych czy chwiejnych charakterach oraz mających skłonności do nadużywania przyjemności życia. Charakter wykonywanych akcji sabotażowo-dywersyjnych, a szczególnie likwidacyjnych, wywoływał u żołnierzy stan stałego napięcia psychicznego. A to, w połączeniu z ich młodym wiekiem, prowadzić mogło do skrzywienia ich psychiki. Przeciwdziałać temu miały ustalone limity wiekowe dla wykonawców akcji. I tak, do akcji dywersyjnych nie wolno było wysyłać młodzieży poniżej osiemnastego roku życia, a do akcji o charakterze terrorystycznym i likwidacyjnym – młodzieży poniżej dwudziestego roku życia[10]. Jednak w oddziale „Ersa”, a następnie „Skrytego”, nie zawsze przestrzegano tych zasad. Tu liczyła się przede wszystkim chęć walki, spryt, odwaga i dyspozycyjność. Na początku roku 1943 r., czyli w czasie, gdy „Ers” jeszcze tworzył swój oddział, około 30 procent jego żołnierzy nie miało ukończonych osiemnastu lat.
Pod koniec roku odsetek ten zmniejszył się do około 10 procent. W momencie osiągnięcia przez oddział zdolności bojowej wiosną 1943 r. średni wiek żołnierzy wynosił dwadzieścia lat.[11]

Oddział Grotowskiego liczył ogółem 140 ludzi, z których około 120 było w stanie dyspozycyjności bojowej. Miał on charakter partyzancki – wskazuje na to typ uzbrojenia i rodzaj ćwiczeń. Oddział nie miał bowiem pistoletów maszynowych, tak pożądanych w mieście, lecz broń długą, w tym jeden ckm, kilka rkm-ów i kilkadziesiąt karabinów. Jego żołnierze zostali wyszkoleni do przeprowadzania akcji partyzanckich o dość dalekim zasięgu od miejsc swego stałego zamieszkania. Na tym etapie oddział nie miał specjalnego kryptonimu. Sam Grotowski nazywał go „prawobrzeżnym oddziałem dyspozycyjnym”. W swojej relacji wspominał, że wśród jego przełożonych funkcjonowała nazwa „oddział Romana”. Następca „Ersa”, por. Leon Tarajkowicz, nazywał swoją grupę „oddziałem dywersyjno-bojowym z Falenicy”. Dopiero od września 1943 r. w oficjalnych sprawozdaniach zaczęto go nazywać oddziałem „Skrytego” lub grupą „Skrytego” – od pseudonimu jego kolejnego dowódcy, por. Józefa Czumy ps. „Skryty”.
Początkowo oddział pod dowództwem por. Romana Grotowskiego składał się z czterech grup, powstałych częściowo z dotychczasowych OS podzielonych na sekcje.[12]

Grupa „Falenica” – była sekcją najliczniejszą (ok. 40-50 ludzi). Powstała z grupy „Batury” utworzonej w listopadzie 1939 r. na terenie gminy Falenica. W początkowym okresie grupa zajmowała się przede wszystkim zbieraniem i konserwacją broni, pozyskiwaniem różnego rodzaju sprzętu wojskowego i środków medycznych. Członkowie grupy udzielali również pomocy rekonwalescentom i inwalidom m.in. przebywającym w sanatorium w Zagórzu. Pomocą objęto również rodziny żołnierzy, którzy zginęli bądź byli przetrzymywani w niewoli niemieckiej.[13] Organizatorami grupy byli Lucjan Przybysz ps. „Szczepan”, działacz Związku Młodzieży Wiejskiej Rzeczypospolitej Polskiej „Wici” i Henryk Batejko ps. „Kwadrat”.
Batejko, wedle relacji Mariana Wesołowskiego „Mariana”, zwerbował w szeregi grupy pracowników Zarządu Gminy Falenica, ośrodka zdrowia, a także nauczycieli Szkoły Powszechnej. Zorganizował również sanitarną sekcję żeńską.
Zgrupowanie to obejmowało cały teren gm. Falenica oraz częściowo gm. Wiązowna. Organizatorami poszczególnych oddziałów byli: Henryk Batejko, Marian Wesołowski, Gustaw Ozdobiński[14]  oraz Zygmunt Domański.[15] Dowódcą zgrupowania był przyjeżdżający z W-wy por. sł. st. Lucjan Przybysz ps. „Szczepan”.[16] Sam Wesołowski pełnił funkcję łącznika pomiędzy Przybyszem i Batejką. Spotykał się z nim najczęściej w warszawskiej kawiarni „Milutka” na Nowym Świecie. Po aresztowaniu Przybysza kontakty organizacyjne zostały zerwane, a oddział dalej prowadził już samodzielną działalność, polegającą na szkoleniu i pozyskiwaniu broni. W czerwcu 1940 r. podporządkował się „Ersowi” i ZWZ. Jakiś czas potem przeprowadzono reorganizację grupy. W jej wyniku większość żołnierzy została wcielona do kompanii liniowych Rejonu IV, natomiast ok. 40-50 ludzi pod dowództwem „Mariana” utworzyło Oddział Specjalny „Falenica”.

Niestety, losy grupy Batejki są bardzo trudne do odtworzenia. Co prawda istnieje kilka relacji na ten temat, ale wszystkie wzajemnie się wykluczają. Mieczysław Sawicki, komendant IV Rejonu, w swej relacji z 12 lutego 1972 r. twierdził, że grupę tę ZWZ podporządkował sobie już wiosną 1940 r., a następnie rozkazem komendanta Obwodu przekształcił ją w „sekcje specjalne”, a potem w „oddziały specjalne”. Ostatecznie w 1943 r. grupa została rozwiązana i wcielona do kompanii liniowych.
Z kolei Roman Grotowski utrzymywał, że w czerwcu 1940 r. przejął grupę, której część przekazał do oddziałów liniowych, a ok. 50 ludzi pod dowództwem Mariana Wesołowskiego pozostawił do swej dyspozycji, tworząc z nich „oddział specjalny”. Kolejna relacja, zarejestrowana 25 listopada 1975 r., pochodzi od samego Henryka Batejki. Stwierdził w niej, że po okresie samodzielnego istnienia oddział został wcielony do ZWZ dopiero w kwietniu 1941 r. Datę odłączenia się 40-osobowej grupy Wesołowskiego ustalił na koniec 1942 r.[17] Jeszcze inną wersję podaje Jan Kamiński ps. „Grzmot”, członek grupy „Batury”. W swoich wspomnieniach stwierdza, że grupa Wesołowskiego powstała jeszcze w 1940 r. „Ers” zarządził zgrupowanie wszystkich mężczyzn z grupy „Batury”. Ludzie w pewnych odstępach przedefilowali przed Grotowskim, który obserwował ich z balkonu domu na rogu ulic Bysławskiej i Włókienniczej w Falenicy. Podczas tego przeglądu „Ers” wybrał grupę około 40 młodych mężczyzn, przeznaczając ich do Oddziału Specjalnego „Falenica”.[18]

Grupą, która przeszła pod rozkazy „Ersa”, dowodził Marian Wesołowski ps. „Marian”, a jego zastępcą był Wacław Szczepkowski ps. „Wacław”. Obaj ukończyli w 1942 r. konspiracyjną Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty. Grupa ta była dobrze uzbrojona, miała ponadto dobrze wyposażony warsztat rusznikarski, własną komórkę legalizacyjną oraz informatorów, w tym również w policji „granatowej”. Kontaktami z miejscowym posterunkiem policji tzw. „granatowej” zajmował się Jan Kamiński. Otrzymał on od „Ersa” polecenie nawiązania współpracy z miejscowymi policjantami.

Grupa „Radość” – dowodzona przez Feliksa Zarembę ps. „Żmudzin”, którego zastępcą był Jerzy Mrozowski ps. „Nemo”. Liczyła ok. 30-40 ludzi, a powstała w oparciu o utworzony przez Grotowskiego Oddział Specjalny. Początki tej grupy sięgają jednak jesieni 1939 r. Wówczas to harcerze miejscowej drużyny sami, bez żadnej łączności z jakąkolwiek organizacją, zaczęli się szkolić. Dopiero 20 marca 1940 r. Feliks Zaremba został przez podharcmistrza Stanisława Paśnika[19] skontaktowany z działaczem harcerskim z Rembertowa, Gregorkiewiczem[20] i otrzymał zadanie utworzenia oddziału w Radości. Działalność oddziału polegała w tym okresie na pozyskiwaniu broni, szkoleniu żołnierzy w oparciu o materiały dostarczane przez prof. Bolesława Szweda[21] i prowadzeniu małego sabotażu[22]. Relacje członków tego oddziału potwierdzają, że należał on w tym czasie do Szarych Szeregów[23]. Bohdan Leski wcielenie oddziału do Szarych Szeregów datuje na koniec listopada 1939 r. Ale wedle innej relacji złożenie przysięgi odbyło się wczesną wiosną 1940 r. Odbierał ją między innymi Bolesław Szwed, a ceremonia odbyła się w pobliżu cmentarza w Radości[24].

W tym czasie grupa liczyła około 20 ludzi. Chłopcy zorganizowani przez Zarembę zajmowali się dalej zbieraniem i konserwacją broni. Grupa w ciągu kolejnego roku rozrosła się do czterdziestu harcerzy. W oparciu o dostarczane materiały prowadzono intensywne szkolenie teoretyczne i praktyczne.
Na początku 1941 r. kontakt z Chorągwią Mazowiecką Szarych Szeregów został zerwany.[25] Dalej oddział prowadził już samodzielną działalność. W maju 1941 r. por. Roman Grotowski trafił na jej ślad dzięki meldunko donoszący, że w okolicznych lasach ćwiczy grupa młodych chłopców, przeprowadzając nawet ostre strzelanie.[26] Grotowski wcielił grupę do ZWZ, a następnie w końcu 1942 r. do tworzonego przez siebie oddziału dyspozycyjnego jako Grupa Radość.

Grupa „Rembertów” – znacznie mniejsza od grup z Radości i Falenicy, liczyła tylko około 10-15 osób. Została utworzona z OS „Rembertów”. Jej dowódcą był Eugeniusz Bocheński ps. „Dubaniec”[27], a zastępcą Stefan Łyżkiewicz ps. „Pechowiec”. Grupa składała się przeważnie ze starszych harcerzy skupionych wokół hm. Antoniego Gregorkiewicza. Początkowo zajmowała się zbieraniem i konserwacją broni. Od początku 1941 r. prowadziła na swoim terenie akcje małego sabotażu. „Ers” dotarł do niej na dwa sposoby – przez oficera organizacyjnego ZWZ w Rembertowie oraz dzięki Feliksowi Zarembie.[28]
W mieszkaniu „Dubańca” miały miejsce spotkania i odprawy z „Ersem”, tu również odbywały się niektóre zajęcia Szkoły Podchorążych Piechoty. W pamięci Mariana Wesołowskiego Bocheński zapisał się jako wspaniały organizator i dowódca, do którego chętnie lgnęła młodzież.[29]
W marcu 1944 r., w trakcie obrony radiostacji, Bocheński i Łyżkiewicz polegli. Wtedy tej grupa ta straciła kontakt z oddziałem, wówczas już dowodzonym przez „Skrytego”.

 Grupa „Otwock”[30]  – skupiała młodzież z Otwocka, Świdra, Karczewa, Celestynowa i Wiązowny. W każdej z tych miejscowości działała odrębna sekcja. Poszczególnymi „sekcjami” dowodzili: w Otwocku – pchor. Tadeusz Gajęcki i pchor. Henryk Pniewski, w Karczewie – pchor. Marek Różański i pchor. Tadeusz Jobda, w Celestynowie – pchor. Ryszard Konopacki, w Świdrze – pchor. Ryszard Barański, w Wiązownie – pchor. Apolinary Akajewicz. Jej stan liczebny wynosił ok. 50 ludzi.

„Sekcja”[31]  w Otwocku. O jej istnieniu informuje Tomasz Strzembosz. Podaje on nazwiska dwóch podchorążych, którzy mieli tą sekcją dowodzić: Tadeusza Gajęckiego i Henryka Pniewskiego. Byli oni elewami prowadzonej przez „Ersa” Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty. „Sekcja”, jeżeli istniała jako samodzielna struktura, to na pewno do lipca 1943 r. nie była jeszcze w pełni zorganizowana. Skąd ta pewność? Otóż 19 lipca 1943 r. miała miejsce jedna z pierwszych akcji przeprowadzonych przez Prawobrzeżny Oddział Dyspozycyjny. W budynkach zarządów gmin w Falenicy, Wiązownie i Karczewie poszczególne „sekcje” Oddziału spaliły znajdujące się tam akta. W magistracie otwockim takiej akcji nie przeprowadzono. Informacja o „sekcji” z Otwocka nie pojawia się też w relacjach na temat pierwszej akcji bojowej na pociąg pod Pogorzelą w nocy z 6 na 7 października 1943 r.

W opinii do wniosku awansowego Tadeusza Gajęckiego znajdujemy potwierdzenie jego służby w oddziale „Ersa”, ale bez informacji o piastowanej funkcji. Jednak już 1 lutego 1944 r. Gajęcki został szefem wywiadu IV Rejonu. Wedle relacji Grotowskiego drugi z dowódców tej „sekcji”, pchor. Henryk Pniewski, tuż po aresztowaniu „Ersa” w lipcu 1943 r. został przeniesiony do Kedywu we Lwowie, gdzie zginął.[32]

„Sekcja” w Karczewie. Jej dowódcami byli pchor. Marek Różański i pchor. Tadeusz Jobda. Oni również ukończyli Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty Obwodu VII. Nazwisko Różańskiego jako dowódcy oddziału pojawia się w pracy Tomasza Strzembosza. Jest on wymieniony także wśród elewów SPRP  we wspomnieniach Mariana Wesołowskiego.[33] Nie wspomina o nim natomiast w swej relacji Tadeusz Jobda[34]. On jako współtwórcę sekcji wymienia Edwarda Laskusa ps. „Edek”, „Daj”, „Wilczyński”[35].

Sekcja powstała przy warsztatach naprawczych WKD w Karczewie. Jej członkowie rekrutowali się początkowo przede wszystkim spośród pracowników zakładu. Tworzył ją – obok Laskusa – Tadeusz Jobda, który będąc poszukiwanym, zamieszkał na terenie Karczewa. Edward Laskus był mieszkańcem Otwocka i z czasem tam kontynuował pracę konspiracyjną. Dowódcą sekcji został Jobda i funkcję tę sprawował do końca okupacji. Początkowo grupa zajmowała się zbieraniem i konserwacją broni oraz organizowaniem pomocy ludziom poszukiwanym przez Niemców. Dzięki przychylności proboszcza parafii w Warszawicach, księdza Stanisława Pieczary, zdobywano metryki, dzięki którym wyrabiano fałszywe dokumenty dla osób poszukiwanych. Jeden z takich dokumentów, na nazwisko Tomasz Tadeusz Orłowski, zachował dla siebie Jobda i od tej pory używał tego nazwiska.

W maju 1941 r. do grupy dotarł por. Roman Grotowski, który przeorganizował ją w OS, przyjął od członków przysięgę i rozpoczął szkolenie w kierunku dywersji. Do zadań oddziału w tym czasie należało pozyskiwanie broni, kolportaż prasy podziemnej oraz wciąganie do pracy konspiracyjnej sołtysów okolicznych wsi i innych „cennych” ludzi, jak strażacy i policjanci. W tym czasie sekcja składała się z 14 osób uzbrojonych w kilka pistoletów, kilka karabinków i jeden rkm. Żołnierze sekcji byli chłopcami w wieku 16-18 lat. Wymagali przeszkolenia wojskowego, które „Ers” organizował w lasach koło Karczewa.[36]

Sekcja karczewska przeszła w pewnym momencie do wojsk liniowych, gdzie utworzyła pluton saperski, dowodzony przez ppor. Henryka Szyperskiego „Kota”. Dyskusyjny jest sam moment przejścia sekcji do oddziałów liniowych. Mogło to nastąpić po aresztowaniu „Ersa” lub w trakcie reorganizacji oddziału po objęciu we wrześniu dowództwa przez por. „Skrytego”.

Sekcja uczestniczyła w akcji „Palenie”. Jej żołnierze 10 maja 1943 r. spalili tartak w Warszawicach, a w nocy z 19 na 20 lipca 1943 r. zniszczyli dokumenty w Zarządzie Gminy Karczew. Sekcja wzięła jeszcze udział w dwóch kolejnych akcjach Prawobrzeżnego Oddziału Dyspozycyjnego. Po aresztowaniu „Ersa” dowództwo nad oddziałem przejął Leon Tarajkowicz, który 6 września 1943 r. został ranny podczas próby granatu produkcji konspiracyjnej na poligonie w Falenicy – żołnierze z sekcji karczewskiej uczestniczyli wówczas w obstawie poligonu. Podobna sytuacja miała miejsce na początku października podczas ataku na pociąg towarowy pod Pogorzelą. Również w tej akcji (według części relacji) wzięli udział żołnierze z Karczewa. Była to ostatnia akcja Prawobrzeżnego Oddziału Dyspozycyjnego, w jakiej brali udział.

„Sekcja” w Celestynowie. Dowódcą sekcji był kpr. pchor. Ryszard Konopacki ps. „Bór”[37]. Na temat jej powstania i funkcjonowania nie ma iformacji w źródłach. Sam Konopacki wstąpił do AK w kwietniu 1942 r. We wrześniu 1943 r. był dowódcą plutonu 780. W opinii do wniosku awansowego nie podano informacji, że należał do oddziału „Ersa”[38].

„Sekcja” w Świdrze. Jej dowódcą był pchor. Ryszard Barański ps. „Okrzeja”, który już w roku 1940 organizował młodzież na terenie Świdra, Świdrów, Józefowa i Mlądza. Ukończył konspiracyjną Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty. Początkowo grupa zajmowała się zbieraniem i konserwacją broni.[39] Według wielu relacji i części opracowań na wiosnę 1941 r. podporządkowała się „Ersowi”. Co innego wynika jednak z zachowanej ewidencji „sekcji” w Świdrze. Według tego dokumentu Barański wstąpił do organizacji 15 marca 1942 r., a pozostali żołnierze jego „sekcji” wstąpili jeszcze później, bo dopiero od końca lutego 1943 r. Ewidencja drużyny zawiera daty wstąpienia, lecz nie mamy pewności, czy są to daty wstąpienia do organizacji, czy daty przyjęcia do „sekcji”. Dane trzech osób możemy porównać z innym dokumentem, sporządzonym przez oficera organizacyjnego IV Rejonu w maju 1944 r.[40] Przesunięcie w datach wskazuje, że prawdopodobnie daty zawarte w ewidencji drużyny są datami przyjęcia do oddziału.[41]

Po reorganizacji oddziału dokonanej przez „Skrytego” grupa ze Świdra została połączona z „sekcją” w Wiązownie. Od tego momentu działała jako pododdział Świdry– Wiązowna pod dowództwem pchor. Apolinarego Akajewicza ps. „San”, którego zastępcą został pchor. Ryszard Barański.[42]

„Sekcja” w Wiązownie. Dowódcą tej „sekcji” był pchor. Apolinary Akajewicz „San”, leśnik mieszkający na stałe w domu państwa Grochalów w Emowie[43]. Akajewicz ukończył prowadzoną przez „Ersa” Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty. Według relacji Wesołowskiego grupa ta powstała najpóźniej
i wchłonęła część żołnierzy z „sekcji” w Świdrze – tych zamieszkujących wieś Mlądz. Po reorganizacji oddziału przeprowadzonej przez „Skrytego”, grupa została połączona z sekcją w Świdrze i od tego momentu funkcjonowała jako pododdział Świdry–Wiązowna. Na jej czele stał Apolinary Akajewicz, a jego zastępcą został Ryszard Barański.[44]

Ponadto według relacji Mariana Wesołowskiego w strukturach oddziału „Ersa” funkcjonowała jeszcze grupa „Międzylesie” Jednak w relacjach innych żołnierzy oraz w dokumentach nie ma wzmianki o takiej grupie.

Wedle Wesołowskiego grupa ta była niewielka, liczyła do 10 osób. Powstała już w 1940 r. i składała się przede wszystkim z harcerzy. Jej organizatorem i dowódcą był Bogdan Szkopowiec ps. „Jeremi”, a zastępcą dowódcy Zdzisław Filinger ps. „Roszek”. Obaj ukończyli konspiracyjną Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty. Do grupy należeli również Zygmunt Ostrowski, Wiesław Szajner, Ryszard Brodowski, Marian Ostrowski oraz niejaki Borowski – woźny szkoły w Międzylesiu. Przy grupie działała również sekcja dziewcząt, które po przeszkoleniu pełniły funkcję kurierek i kolporterek. Należały do niej m.in.: Krystyna Ostrowska, Henryka Janoszewska, Janina Filinger, Janina Gostkiewicz. Wesołowskiego twierdził, że grupa „Międzylesie” brała udział w akcjach organizowanych przez „Ersa” w 1943 r., czyli po utworzeniu oddziału. Chodzi o akcje niszczenia zbiornic kontyngentowych w Wawrze i Rembertowie w kwietniu 1943 r.[45] i próbę spalenia tartaku w Falenicy. W tej ostatniej akcji wzięła udział również grupa „Falenica”[46].
Nie ma natomiast w źródłach informacji o udziale międzyleskiego oddziału w akcjach palenia dokumentów w urzędach gminnych 19/20 lipca 1943r. Działalność grupy została zakończona na początku sierpnia 1943 r. na skutek prowokacji niemieckiej. 5 sierpnia 1943 r. Szkopowiec, Filinger oraz Ostrowski mieli w Aninie kupić od Niemca lub „Kałmuka” broń. Transakcja okazała się być pułapką. Po dojściu do umówionego miejsca zostali osaczeni przez żandarmów. Ostrowski zginął na miejscu, a ciężko ranny Szkopowiec został zabrany na posterunek niemieckiej żandarmerii w Aninie. Cało uszedł tylko Zdzisław Filinger. On, a także Marian Ostrowski i Ryszard Brodowski do końca wojny walczyli w szeregach 25 Pułku Piechoty AK. Wiesław Szajner został aresztowany w Warszawie, a woźny szkolny Borowski zginął na minie w 1945 r., wracając z wojennej tułaczki do Międzylesia.[47]

19 lipca 1943 r. oddział wykonał szeroko zakrojoną akcję niszczenia dokumentów w urzędach gminnych w Falenicy, Karczewie i Wiązownie. Rozkaz do przeprowadzenia akcji wydał „Ers”, ale już nie on odbierał meldunki o ich wykonaniu. Tego samego dnia, 19 lipca 1943 r., został bowiem aresztowany, gdy wchodził do obstawionego przez gestapowców lokalu kontaktowego, mieszczącego się w Wydziale Finansowym Zarządu Miejskiego przy zbiegu ulic Poznańskiej
i Żulińskiego (obecnie Żurawia) w Warszawie.

Oddział przez ponad miesiąc funkcjonował samodzielnie, bez dowódcy i kontaktu z komendą „Kedywu” Okręgu Warszawskiego. Dopiero 15 sierpnia 1943 r. na miejsce „Ersa” oddelegowano por.[48] saper Leona Tarajkowicza ps. „Gryf”[49] z dowództwa „Kedywu” OW. Oddziałem dowodził tylko do 6 września 1943 r. Tego dnia zdarzył się wypadek na poligonie doświadczalnym, w wyniku którego „Gryf” stracił rękę[50]. Marian Wesołowski znał Tarajkowicza wcześniej. Widywał go na poligonie, gdzie oficerowie Biura Badań Technicznych (BBT)[51] wypróbowywali materiały wybuchowe własnej produkcji. Poligon znajdował się na paśmie wydm położonym na północ od linii kolejowej, na wysokości Falenicy – Michalina. Często obstawę ćwiczeń na tym poligonie stanowiły elementy oddziału „Ersa”. Tarajkowicz poznał tu dowódców poszczególnych grup i sekcji oddziału. Na poligonie w Falenicy szkolił też swoich żołnierzy w zakresie minerstwa i walki sabotażowo-dywersyjnej.

Do wspomnianego już wypadeku, doszło 6 września 1943 r. Ciężko ranny Tarajkowicz został odwołany z funkcji dowódcy oddziału. Jego miejsce, w połowie września zajął por. Józef Czuma „Skryty”, cichociemny. Od tego momentu oddział w oficjalnej sprawozdawczości nazywany jest grupą lub oddziałem „Skrytego”.

Kilka miesięcy później, pod koniec roku 1943, oddział „Skrytego” osiągnął swój ostateczny kształt organizacyjny. Przetrwał w nim początkowo do marca 1944 r[52]., kiedy to w trakcie obrony radiostacji w Rembertowie polegli Eugeniusz Bocheński i Stefan Łyżkiewicz – dowódcy pododdziału „Rembertów”. Pododdział stracił wtedy kontakt z oddziałem i nigdy go już nie nawiązał. Jednak ta strata nie spowodowała ponownej reorganizacji i oddział bez grupy z Rembertowa przetrwał w swym kształcie do końca okupacji.

Wciąż jednak dyskusyjna pozostaje data reorganizacji, w wyniku której od oddziału odpadła grupa „Otwock” z jej „sekcjami” w samym Otwocku oraz w Celestynowie i Karczewie. Według Wesołowskiego przejście „sekcji” z Karczewa do oddziałów liniowych nastąpiło w listopadzie 1943 r. „Sekcja”, po rozbudowie do około czterdziestu ludzi, miała utworzyć pluton dowodzony przez ppor. Henryka Szyperskiego ps. „Kot”. Dokładna data utworzenia tego plutonu jest nieznana, ale z oficjalnych dokumentów wynika, że był on zorganizowany już pod koniec października 1943 r. Szyperski piastował w Rejonie funkcję „Mechanika”, czyli dowódcy saperów. 31 października dowodził plutonem składającym się z 51 żołnierzy, w tym: jednego oficera, 9 podoficerów i 40 szeregowych.[53] W kolejnych raportach stan osobowy plutonu nie uległ znaczącej zmianie. Tak więc należy przyjąć, że dawna „sekcja” z Karczewa musiała przejść do wojsk liniowych najpóźniej w październiku 1943 r. W opinii do wniosku awansowego Szyperskiego dowódca Rejonu zapisał, że „Kot” zorganizował pluton saperów, który do 1 lutego 1944 r. pełnił rolę Oddziału Specjalnego Rejonu, następnie wraz z plutonem wziął udział w kilku akcjach powołanego zapewne 1 lutego Oddziału Dywersji Bojowej Rejonu dowodzonego przez Zygmunta Migdalskiego ps. „ZZ”[54].

Równie trudne jest określenie daty odłączenia się „sekcji” Otwock, którą dowodzili Tadeusz Gajęcki i Henryk Pniewski. Wedle relacji Grotowskiego Pniewski, tuż po aresztowaniu „Ersa” w lipcu 1943 r., został przeniesiony do Kedywu we Lwowie, gdzie zginął.[55] Relacje żołnierzy oddziału nie wspominają jednak ani o funkcjonowaniu „sekcji”, ani o jej rozwiązaniu. Jedynym dowodem ewentualnego istnienia „sekcji” jest informacja zawarta w opinii do wniosku awansowego Tadeusza Gajęckiego. Znajduje się tam potwierdzenie jego służby w OS „Ersa”, ale bez informacji o piastowanej w nim funkcji.

Istniejące dokumenty i relacje nie potwierdzają też działalności „sekcji” w Celestynowie. Jej dowódca, kpr. pchor. Ryszard Konopacki ps. „Bór”[56], w październiku 1943 r. był dowódcą plutonu 780. W opinii do wniosku awansowego nie podano informacji, że należał do oddziału, natomiast jest wzmianka o tym, że zreorganizował i postawił na wysokim poziomie swój pluton[57]. Oznacza to, że Konopacki przejął pluton i miał na tyle dużo czasu, że zdołał go zreorganizować.
Ostatnie dwie sekcje grupy „Otwock” ze Świdra i Wiązowny zostały połączone w jeden pododdział „Świdry–Wiązowna”. Dowódcą oddziału został pchor. Apolinary Akajewicz ps. „San”, a jego zastępcą Ryszard Barański ps. „Okrzeja”.

Na podstawie relacji i dokumentów nie jest niestety możliwe określenie dokładnego momentu wykształcenia się ostatecznej struktury oddziału. Prawdopodobnie obie „sekcje” otwockie, zarówno w samym Otwocku jak i w Celestynowie, nigdy nie wyszły z fazy organizacyjnej i w sposób płynny zostały wcielone do wojsk liniowych. Stało się to zapewne w okresie, w którym oddział nie miał dowódcy, czyli po aresztowaniu „Ersa”. Był to okres zawieszenia i zagrożenia, żołnierze
i ich dowódcy nie wiedzieli, czy oddział zostanie zebrany na nowo. Ta sytuacja sprzyjała dezorganizacji i prawdopodobnie spowodowała zmiany w grupie „Otwock”. „Sekcja” karczewska prawdopodobnie odpadła w tym samym momencie. Dwie pozostałe „sekcje” otwockie
w Świdrze i Wiązownie zostały połączone w jedną zapewne już przez „Skrytego”.[58]

Ostatecznie oddział „Skrytego” przyjął następującą strukturę organizacyjną:

Grupa / Pododdział „Rembertów” – w tej grupie nie nastąpiły żadne zmiany. Liczyła około 10-15 ludzi. Jej dowódcą był Eugeniusz Bocheński ps. „Dubaniec”, a zastępcą dowódcy Stefan Łyżkiewicz ps. „Pechowiec”.

Grupa / Pododdział „Radość” – w tej grupie też nie nastąpiły żadne zmiany. Dowodził nią dalej Feliks Zaremba ps. „Żmudzin”, a jego zastępcą był Jerzy Mrozowski ps. „Nemo”. Liczyła ok. 30-40 ludzi.

Grupa / Pododdział „Falenica” – po przejęciu dowodzenia przez „Skrytego” zaszły w niej znaczące zmiany. Początkowo składała się z ok. 40 ludzi, lecz połowa z nich przeszła do sekcji Akajewicza i Barańskiego. Henryk Witkowski, zapewne na podstawie relacji żołnierzy twierdzi, że odejście części ludzi spowodowane było rozluźnieniem, jakie zapanowało w tym pododdziale po odejściu dowódcy, Mariana Wesołowskiego. „Marian”, po nieudanym zamachu na funkcjonariusza SA w październiku 1943 r., opuścił Falenicę. Ukrywał się w rejonie Otwocka i Karczewa, gdzie związał się z Oddziałem Dywersji Bojowej Rejonu „Fromczyn” dowodzonym przez Zygmunta Migdalskiego ps. „ZZ”. Nadal jednak formalnie pozostawał dowódcą pododdziału „Falenica”.[59]

Wesołowski rzeczywiście przeszedł do ODB Migdalskiego, ale nastąpiło to później. On sam utrzymuje, że został zmuszony do ukrywania się po obławie niemieckiej, jaka miała miejsce w styczniu 1944 r. Twierdzi też (a potwierdzają to inni żołnierze[60]), że wziął udział we wszystkich akcjach oddziału, włącznie z akcją wykolejenia i ostrzelania pociągu pod Starą Wsią 12 grudnia 1943 r. O udziale „Mariana” w tej akcji wspomina również w innej swojej publikacji Henryk Witkowski[61]. Więcej światła na tę sprawę rzuca Jan Kamiński. Pisze on w swojej relacji, że straty poniesione przez pododdział „Falenica” w tej akcji spowodowały utratę zaufania żołnierzy grupy
do swojego dowódcy, czyli „Mariana”. Kamiński nie ma też wątpliwości, że ta zła atmosfera w pododdziale przyczyniła się do odsunięcia Wesołowskiego od dowodzenia grupą.
Sam Wesołowski w swej relacji też wspomina złą atmosferę panującą w jego pododdziale i niezadowolenie „Skrytego”. Ale winą za śmierć swoich podwładnych obarcza samego „Skrytego”. Bezpośrednią jednak przyczyną odejścia Wesołowskiego było jego zdekonspirowanie, które miało miejsce w miesiąc po tej akcji. Wersję o „spaleniu” „Mariana” potwierdza komendant Rejonu w opinii do wniosku o Krzyż Walecznych[62] dla Wesołowskiego, w którym pisze, że został on zdekonspirowany i przeszedł do DB Rejonu. Prawdopodobnie wówczas dopiero nastąpiła reorganizacja grupy. Część ludzi przeszła do pododdziału „Świdry–Wiązowna”. A dowódcą grupy falenickiej został dotychczasowy zastępca Wesołowskiego Wacław Szczepkowski ps. „Wacław”[63].

Grupa / Pododdział „ŚwidryWiązowna”dokładną datę powołania tego pododdziału trudno określić. Część relacji podaje, że nastąpiło to po przejęciu oddziału przez „Skrytego”. Inne, że połączenie sekcji „Świdry” i „Wiązowna” miało miejsce jeszcze przed lipcem 1943 r. Dowódcą pododdziału został pchor. Apolinary Akajewicz, a jego zastępcą pchor. Ryszard Barański. Do tego pododdziału dołączyło około dwudziestu ludzi z grupy „Falenica”. Po tej reorganizacji pododdział liczył ok. 35 ludzi.

 

Podsumowując należy stwierdzić, że por. Józef Czuma nie musiał tworzyć nowego oddziału, otrzymał pod swoją komendę grupy już zorganizowane, funkcjonujące od wielu miesięcy. Dzięki pierwszemu dowódcy, por. Romanowi Grotowskiemu, żołnierze byli dobrze przeszkoleni i zorganizowani. Świadczy o tym dobitnie fakt, że oddział przeprowadził, pierwszą akcję bojową już po niespełna dwóch tygodniach od przejęcia dowództwa przez Czumę.

Por. Józefowi Czumie przyszło dowodzić, jak się okaże, jednym z najlepszych oddziałów walki bieżącej. Znakomitą organizację oddziału potwierdza relacja przełożonego „Skrytego”, Józefa Rybickiego, szefa Kedywu OW:

Nie był to oddział stale pod bronią, lecz dzięki zgrupowaniu w zwartym terenie (kilka wsi o dobrej wzajemnej łączności) łatwo ten oddział można było poderwać, łatwo zebrać, skupić do akcji. Po akcji rozchodzili się do domów, jakby nic nie było. Był to jakby oddział partyzancki, bez siedziby w lesie. Zebranie go pod bronią trwało 1-2 godziny. Próby alarmowe odbywane podczas inspekcji wykazywały natychmiastową jego gotowość bojową. Jeśliby nawet nie było kogoś na miejscu w chwili alarmu, był jego zastępca. Komplet sześćdziesięciu był zawsze do uchwycenia, bo „Skryty” miał dobre rezerwy. Każdy żołnierz miał jakby swego zastępcę i to niejednego. Rwali się tam wprost wszyscy do akcji i tylko przez dobre przygotowanie żołnierskie i usilną pracę można było zasłużyć
na wyróżnienie, tj. udział w akcji bojowej.[64]

W opisanym powyżej kształcie organizacyjnym oddział przetrwał do marca 1944 r., kiedy to odpadł od niego pododdział z Rembertowa. Z początkiem maja 1944 r., mimo starań komendanta Kedywu Józefa Rybickiego o to, by podporządkować „Skrytego” i jego ludzi bezpośrednio rozkazom Kedywu, oddział został przekazany do Obwodu VII, a tym samym wyodrębniony organizacyjnie z Kedywu.

Popularność jego [„Skrytego”] w terenie rosła, coraz bardziej stawał się nam niezbędny, coraz bardziej lubił współpracować z Kedywem, a coraz gorzej szła mu współpraca ze swoim dowódcą terenowym „Kartuzem”[65]. Starałem się u „Montera”[66] o wyodrębnienie go całkowicie z opieki terenu. „Kartuz” sprzeciwiał się temu, a „Monter” przychylił się ku zdaniu dowódcy terenu. Zaczęli nasiadać na „Skrytego”, którego wzięcie u ludzi było solą w oku poniektórych „oficerków” i powoli podcięli mu skrzydła.[67]

Przejście oddziału do Obwodu potwierdza meldunek Józefa Rybickiego z 10 maja 1944 r.[68] W jego treści znajduje się zapis, że oddział „Skrytego” został przekazany do „Koleby” (kryptonim VII Obwodu OW AK). Nie znamy jednak dokładnego zaszeregowania oddziału w strukturach Obwodu. Być może został oddany bezpośrednio pod rozkazy dowódcy dywersji Obwodu. Wiele jednak przemawia za tym, że znalazł się w strukturach Rejonu IV wchodzącego w skład Obwodu. Zygmunt Migdalski ps. „ZZ”, dowódca dywersji w IV Rejonie, w swojej relacji[69] wspomina, że około 15 lipca 1944 r. otrzymał rozkaz, aby być w pogotowiu z oddziałem własnym (ODB „Fromczyn”) plus oddz. grupy dywers. „Skryty”. Wedle tej relacji oddział „Skrytego” miał podlegać Migdalskiemu. Relacja nie wyjaśnia jednak czy podporządkowanie oddziału szefowi dywersji IV Rejonu nastąpiło już w maju czy dopiero w lipcu 1944 r., czyli w momencie uruchomienia w Rejonie planu „Burza”. Prawdopodobnie oddział „Skrytego” po przejściu do Obwodu został przekazany albo do dyspozycji szefa dywersji Obwodu albo do dyspozycji dowódcy IV Rejonu. To ostatnie zaszeregowanie wydaje się zrozumiałe z kilku względów: większość żołnierzy oddziału przed przejściem do Kedywu należała właśnie do IV Rejonu, znali ten teren, mieli wypracowane kontakty, co umożliwiało im względnie bezpieczne i skuteczne działanie. Jednym z powodów przekazania oddziału do Obwodu był zapewne, słuszny poniekąd, argument o konieczności wzmocnienia sił „Obroży” do przeprowadzenia powstania powszechnego.

Po tym, jak został przekazany pod dowództwo Obwodu VII, oddział „Skrytego” dalej funkcjonował i współpracował z Kedywem, ale najprawdopodobniej na zasadach  takich, jak inne obwodowe czy rejonowe oddziały Dywersji Bojowej.

W strukturach Obwodu oddział przeprowadził jedynie dwie akcje egzekucyjne i odbył kilkudniowe ćwiczenia wraz z oddziałem Kedywu „Kosy”, zapewne zaplanowane jeszcze wówczas, kiedy „Skryty” należał do Kedywu. „Obroża” nie była w stanie lub nie chciała wykorzystać możliwości bojowych i doświadczenia zarówno samego Czumy, jak i jego ludzi.

 

Po aresztowaniu „Skrytego”, które miało miejsce 12 lipca 1943 r., nowym dowódcą jego grupy został pchor./ppor.[70] rez. Marian Brzeziński ps. „Wilk”. Jan Kamiński twierdzi, że Brzeziński został przydzielony do oddziału po aresztowaniu „Skrytego”. Z kolei według relacji samego Brzezińskiego był on członkiem tego oddziału co najmniej od początku roku 1944.[71] Zmiana dowódcy jak się wydaje nie wpłynęła na kształt organizacyjny oddziału.

 

 

 Działalność bojowa oddziału

Środki walki

Większość broni, jaką dysponował oddział, pochodziła jeszcze z początkowego okresu działalności grup, które z czasem weszły w skład oddziału. Pozyskiwanie broni było bowiem podstawową formą działania w pierwszej fazie funkcjonowania wszystkich tych grup. Środki walki zbierano z pobojowisk wrześniowych bitew. Grupy „Rembertów”, „Radość” i „Falenica” zebrały znaczne ilości broni i sprzętu wojskowego z pola bitwy stoczonej 19 września 1939 r. przez oddziały 13 DP Strzelców Kresowych wraz z 3 Lubelskim Dywizjonem Artylerii Konnej z Armii „Prusy”. Przebijające się do Warszawy oddziały tej dywizji, często z braku możliwości przedarcia się, porzuciły bądź ukryły broń i wyposażenie. Wedle wielu relacji członków oddziału „Skrytego”, broń odnajdywano między Falenicą a Gocławkiem. Młodzi żołnierze wykopywali ją z okopów strzeleckich i wydobywali z jeziorek, glinianek i trzęsawisk.

Z czasem coraz rzadziej korzystano z tego źródła. Broń zakopaną bez uprzedniego zabezpieczenia z upływem czasu coraz trudniej było naprawić. Poza tym sami Niemcy penetrowali pobojowiska i wydobywali pozostawione uzbrojenie.
Spore ilości broni pozyskano dzięki chłopom z okolicznych wsi, którzy zbierali ją mimo grożącego im niebezpieczeństwa i przekazywali na potrzeby podziemia. „Sekcja” z Karczewa kupowała też broń od różnego pokroju handlarzy. Z czasem, choć sporadycznie, udawało się kupić broń od samych Niemców lub żołnierzy wschodnich formacji w służbie niemieckiej. Część broni pozyskiwano również poprzez rozbrajanie Niemców, także w trakcie przeprowadzanych akcji. W ten sposób zdobyto dwa niemieckie pistolety maszynowe[72] i siedem do dziesięciu pistoletów.

Ostatnią formą dozbrajania oddziału było przejmowanie broni ze zrzutów. Jednak z tego źródła oddział otrzymał jedynie dwa brytyjskie pistolety maszynowe „Sten”,[73] które figurują na stanie oddziału 1 stycznia 1944 r. Jak podał Jerzy Lewiński ps. „Chuchro” w półrocznym sprawozdaniu Kedywu Okręgu Warszawskiego, pierwszego września 1943 r. ogółem w posiadaniu oddziałów Okręgu znajdowało się tylko osiem Thompsonów pochodzących ze zrzutów. Żaden z nich nie był jednak na stanie oddziału z „linii otwockiej”. W tym samym raporcie szef warszawskiego Kedywu podał, że wyposażenie oddziałów Okręgu oparte jest o zakup i zasoby zbierane od roku 1939 r.[74] Roman Grotowski w swojej relacji zaznaczył, że w okresie, w którym dowodził oddziałem, nie zakupiono broni. Cała broń pochodziła z pobojowisk wrześniowych walk lub została pozyskana od Niemców.

Materiały wybuchowe i inicjujące dostarczano oddziałowi z Kedywu Okręgu. Część pochodziła z poligonu doświadczalnego: niewykorzystane podczas prób materiały powiększały zapas oddziału. Również sami żołnierze wykonywali proste ładunki wybuchowe, a przede wszystkim zapalające. Dotyczyło to głównie butelek zapalających i ładunków termitowych. Oddział gromadził również granaty wszelkiego typu, polskie i niemieckie, ponadto miał granaty produkcji konspiracyjnej przekazane przez Okręg.

Nie jest możliwe wykazanie całości broni, jaką dysponował oddział. Należy pamiętać, że obok broni oficjalnej, to znaczy zaewidencjonowanej na stanie oddziału, niektórzy żołnierze dysponowali tzw. bronią prywatną[75]. Z zachowanego spisu broni I drużyny, czyli dawnego pododdziału „Świdry”, z dnia 23 czerwca 1944 r. wynika, że każdy z żołnierzy posiadał broń. Ogółem drużyna miała 15 karabinków należących do pododdziału oraz siedem sztuk broni krótkiej, z czego cztery były bronią prywatną. Poniżej przedstawione są pewne dane, które mogą obrazować stan posiadanej przez oddział broni, oczywiście tej oficjalnej.

W sprawozdaniu po akcji z 11 na 12 grudnia 1943 r. „Skryty” wylicza wykorzystaną w akcji broń, na którą składały się: 7 rkm, 1 ckm, 38 kbk, 3 pm i broń krótka[76]. W tej akcji oddział stracił jeden rkm. Dwa z wykazanych trzech pistoletów maszynowych to zapewne przydzielone ze zrzutów Steny, a trzeci to pm produkcji radzieckiej[77].
25 stycznia 1944 r. w trakcie obrony magazynu broni pododdziału „Radość”, w wyniku podpalenia budynku uległo zniszczeniu 19 kbk i 9 pistoletów[78].

W sprawozdaniu z akcji z 27 kwietnia 1944 r. „Skryty” wylicza wykorzystaną do akcji pod Pogorzelą broń: 6 rkm, 2 lkm, 39 kbk i 10 pm[79]. Pistolety maszynowe nie pochodziły ze stanu oddziału, lecz były wypożyczone wraz z żołnierzami z Oddziału Dyspozycyjnego Kedywu „Kosy”.

1 maja 1944 r. oddział „Skrytego” został organizacyjnie podporządkowany komendantowi „Obroży” wraz z posiadaną bronią, na którą składało się: 38 kbk, 1 ckm, 5 rkm, 2 pm Sten, 20 pistoletów, 3 granaty oraz 9 „filipinek”.
Rodzaje prowadzanych akcji

Po osiągnięciu gotowości bojowej w marcu 1943 r. oddział rozpoczął realizację zadań zleconych przez komendanta Kedywu OW. Zgodnie z obowiązującymi wówczas założeniami walki bieżącej, wykonywał akcje sabotażowo-dywersyjne związane przede wszystkim z niszczeniem zaplecza administracyjnego i gospodarczego okupanta, ponadto działaniami osłonowymi i małym sabotażem.

Wykorzystanie możliwości bojowych oddziału było możliwe dopiero po zmianie kursu i zaostrzeniu założeń oraz metod walki bieżącej. Zbiegło się to z powołaniem na stanowisko dowódcy oddziału por. Józefa Czumy „Skrytego”. Pod dowództwem „Skrytego” oddział już pod koniec września miał wykonać akcję na niemiecki pociąg z zaopatrzeniem. Celem ataku było zdobycie broni, amunicji i wyposażenia wojskowego. Akcja, zaplanowana być może jeszcze przez „Gryfa”, wpisywała się w szersze działania „Kedywu” Okręgu Warszawskiego polegające na przeprowadzaniu uderzeń w celu dozbrojenia oddziałów AK. Podobnych akcji w Okręgu było kilka: w nocy z 11 na 12 września oddział dyspozycyjny Batalionu Saperów Praskich próbował zatrzymać pociąg niemiecki na stacji Skruda; 27 września oddział dyspozycyjny z grupy „Andrzeja” próbował zdobyć broń, zatrzymując pociąg na trasie Warszawa – Radom; 4 października na stacji Dębe Wielkie oddział dyspozycyjny Batalionu Saperów Praskich ponownie dokonał nieudanej próby zdobycia broni na niemieckim transporcie kolejowym[80]. Pierwsze dwie akcje kolejowe oddziału „Skrytego” były częścią tych działań Kedywu.

Kiedy jednak okazało się, że akcje tego typu nie przyniosły spodziewanych rezultatów, a nakład środków oraz ponoszone straty okazały się zbyt wielkie, zaprzestano ich stosowania. Na szczeblu Komendy Głównej zapadła natomiast decyzja o rozpoczęciu akcji odwetowych, polegających na niszczeniu niemieckich pociągów pośpiesznych kursujących między Rzeszą i frontem wschodnim. Miały one charakter terrorystyczny. Pociągi miały być wykolejane, a następnie ostrzeliwane. Wynikiem tych działań miało być niszczenie siły żywej wroga. Już 23 października 1943 r. oddział dyspozycyjny z grupy „Andrzeja” dokonał takiego ataku koło Płochocina[81]. Akcje tego typu,
ze względu na wysokie prawdopodobieństwo przeprowadzenia przez Niemców działań odwetowych, były sankcjonowane, a ich przeprowadzanie było każdorazowo zlecane „Kedywowi”. Tak więc nieprawdziwe są relacje przedstawiające takie akcje jako wynik osobistej inicjatywy dowódców oddziałów.

            [W akcjach niszczenia niemieckich pociągów wojskowych] szczególnie wyspecjalizował się oddział por. „Skrytego”[82], przeprowadzając ogółem siedem tego rodzaju akcji. Trzeba przyznać, że pod tym względem nie mógł mu dorównać żaden oddział warszawski.
W akcjach tych, poza poważnymi stratami w taborze kolejowym Niemcy stracili według poufnych informacji ponad tysiąc zabitych i rannych żołnierzy, a to już była liczba, która coś znaczyła w wojennym rozrachunku (dane „Skryty” uzyskiwał od informatora zatrudnionego w charakterze tłumacza w Komendzie Policji w Otwocku).[83]

   Fakt, że akcje oddziału „Skrytego” spowodowały gigantyczne straty w taborze i sile żywej wroga nie jest zaskoczeniem. Oddział szkolony był przecież do takiej właśnie dywersji. Szkolenia minerskie oraz terenowe pozwalały na przeprowadzanie działań o zasięgu znacznie wykraczającym poza miejsca zamieszkania jego żołnierzy. Ponadto charakter uzbrojenia oddziału (duże ilości broni długiej i maszynowej, niewiele broni krótkiej i niemal brak pistoletów maszynowych) z jednej strony uniemożliwiał przeprowadzanie akcji w mieście, ale z drugiej pozwalał na skuteczne działanie na otwartych przestrzeniach. Jak wynika ze sprawozdania „Skrytego”, na początku grudnia 1943 r. oddział dysponował co najmniej siedmioma rkm-ami, jednym ckm-em, kilkudziesięcioma karabinami, a jednocześnie tylko trzema pistoletami maszynowymi. Oddział miał ponadto materiały wybuchowe, granaty wszelkiej produkcji, w tym również konspiracyjnej.

Wysokość strat niemieckich, jaką podaje Witkowski, jest bardzo orientacyjna i nie należy jej przyjmować za pewnik. Niemieckie obwieszczenia, jakie się ukazywały po tego typu wydarzeniach, znacznie zaniżały liczbę strat. Na przykład w akcji pod Starą Wsią z 11 na 12 grudnia, wedle obwieszczenia niemieckiego zginęło 12 osób. Z kolei „Skryty”, na podstawie informacji z niemieckiej policji w Otwocku, przedstawił straty wroga następująco: ok. 120 zabitych, 130 ciężko rannych (do godz. 12 [12 grudnia] siedmiu z nich zmarło w Otwocku,) przeszło 100 lekko rannych.[84] Wiadomość o istnieniu informatora jest wiarygodna. Pytania rodzą się tylko co do rodzaju policji, z której przeciekały informacje. W Otwocku istniały agendy wszystkich rodzajów niemieckiej policji (oprócz Gestapo): Kripo, Schupo, Sipo oraz żandarmeria polowa. Jednak charakter przekazywanych przez „wtyczkę” informacji oraz dodatkowe dane, jak na przykład przedstawiona w jednej z relacji historia wykradzenia dokumentów z posterunku Kripo, dają pewne podstawy do wysunięcia hipotezy, że chodzi właśnie o posterunek niemieckiej Policji Kryminalnej. Wesołowski podaje, że informacje tego typu docierały poprzez Zygmunta Migdalskiego, który miał wtyczkę w niemieckiej policji. Zdzisław Kukowski[85] z ODB Migdalskiego w swojej relacji wymienia dwóch pracowników Kripo współpracujących z AK – Antoniego Nowakowskiego i Edwarda Tomczaka (ten ostatni został przez Niemów rozszyfrowany i zamordowany). Ponadto w piśmie MRN z dnia 3 maja 1948 r. do Komisji Rehabilitacyjnej Dla Byłych Funkcjonariuszy Policji Polskiej przy Prezydium Rady Ministrów, komisja miejska wymienia Franciszka Tymińskiego jako członka organizacji podziemnej. Rozszyfrowany, zginął w Oświęcimiu[86]. Być może źródłem przecieków była któraś z tych trzech osób. Istnieje również wysokie prawdopodobieństwo, że informacje przekazywał komendant komisariatu policji „granatowej” Bronisław Marchlewicz, żołnierz AK. Nie wiadomo tylko, czy Niemcy dzielili się tego typu informacjami z bądź co bądź polskimi policjantami. Z drugiej strony
w obu instytucjach pracowali Polacy, więc przepływ informacji mógł być bardziej płynny, niż się wydaje.

Obok akcji kolejowych oddział „Skrytego” wykonał 30 marca i 1 kwietnia 1944 r. serię ataków skierowanych przeciw działającemu na szkodę Polaków aparatowi administracyjnemu. W ramach tej operacji powtórzono akcje wykonane 19 lipca 1943 r., zniszczono dokumenty w zarządach gmin w Falenicy, Wiązownie, Karczewie. Ponadto zniszczono dokumenty znajdujące się Urzędach Pracy w Otwocku i Falenicy. Wszystkie akcje przeprowadzono, podobnie jak kilka miesięcy wcześniej, przy wydatnej pomocy urzędników tych instytucji. Bezpośrednio w akcjach oddział nie poniósł żadnych strat. Ale dwa dni po akcji na otwocki Arbeitsamt jego kierownik Ziegler rozpoznał na ulicy dwóch spośród zamachowców. Zostali osaczeni i zabici.

Żołnierze „Skrytego” dokonywali również akcji likwidacyjnych. Była to jedna z najtrudniejszych i budzących najwięcej wewnętrznych oporów forma walki. Pomiędzy 2 stycznia a 12 czerwca 1944 r. oddział przeprowadził co najmniej pięć tego typu akcji. Wszystkie egzekucje wykonano na obywatelach polskich, wyroki wydał Wojskowy Sąd Specjalny, Cywilny Sąd Specjalny bądź sąd przy sztabie Obwodu.

Choć wiele relacji żołnierskich sugeruje, że cześć akcji oddziału była inicjatywą dowódcy, na przykład „Skrytego”, to w rzeczywistości wszelkie działania bojowe oddziału, nie licząc tych, które wynikały ze zdarzeń losowych, były zlecane przez szefa Kedywu Okręgu Warszawskiego. Dowódcy poszczególnych oddziałów dyspozycyjnych nie mogli wykonywać zadań bez rozkazu do ich przeprowadzenia. Wszelkie samowolne działania dowódców były karane. Jak wynika
z relacji Józefa Rybickiego, szefa Kedywu OW, z reguły rozkaz przeprowadzenia akcji kolejowej przychodził od dowódcy Okręgu Warszawa Antoniego Chruściela ps. „Montera”. Rozkaz taki zawierał jedynie polecenie wykonania uderzenia z określeniem linii kolejowej i krańcowej daty wykonania akcji. Resztę określał szef Kedywu wraz z dowódcą akcji.

 

Sebastian Rakowski
zob. także: Sebastian Rakowski, Oddział Skrytego. Historia Prawobrzeżnego Oddziału Dyspozycyjnego Komendanta Kedywu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej, Otwock 2011.

 


[1] Piastowaniu przez „Ersa” tej funkcji zaprzecza jego komendant ppłk „Bronisław”. Zobacz T. Strzembosz, Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939 – 1944, Warszawa 1983,  ss.289-290.
[2]
Według relacji Romana Grotowskiego decyzja o powołaniu prawobrzeżnego oddziału dyspozycyjnego zapadła później tj. na przełomie 1942 i 1943 r. czyli już po powołaniu „Kedywu”.
[3]
W opinii do wniosku awansowego Tadeusza Gajęckiego z 15 czerwca 1944 r. Komendant Rejonu IV Szulc nazywa oddział „Oddziałem Specjalnym Epsteina”. Na podstawie wniosku awansowego na c (plutonowy) z 15 czerwca 1944 r.
[4]
T. Strzembosz, Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939 – 1944, Warszawa 1983, s.289.
[5]
Według Grotowskiego było to jeszcze w 1940 r.
[6]
Na podstawie relacji Romana Grotowskiego zamieszczonej [W:] T. Strzembosz, Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939 – 1944, Warszawa 1983, ss.292-293.
[7]
Zobacz biogram porucznika Józefa Czumy na stronie 160.
[8]
Zob. J. Rybicki, Notatki Szefa Warszawskiego Kedywu, Warszawa 2003, s. 159, 191, 194.
[9]
J. Rybicki, Notatki Szefa Warszawskiego Kedywu, Warszawa 2003, s. 158.
[10]
H. Witkowski, „Kedyw” Okręgu Warszawskiego AK w latach 1943 – 1944, Warszawa 1984, s. 39.
[11]
Wartości są mało precyzyjne ze względu na małą ilość danych. Większość danych pochodzi z wniosków awansowych i deklaracji własnych. Autor brał pod uwagę tylko tych żołnierzy, których przynależność do oddziału w marcu 1943 r. nie budziła wątpliwości. Dane pochodzą od 30% znanej liczby żołnierzy oddziału.
[12]
T. Strzembosz, Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939 – 1944, Warszawa 1983, ss.293-294.
[13]
Na podstawie relacji Mariana Wesołowskiego.
[14]
Wesołowski scharakteryzował go tak: obywatel Falenicy, był komendantem straży pożarnej. Jego terenem działania była straż pożarna, elektrownia. Oddział organizował w sekcje, drużyny, plutony do kompanii. W oddziale tym byli przeważnie starsi po wojsku w wieku 24 do 50 lat.
[15]
Wesołowski scharakteryzował go tak: dozorca dużej willi pożydowskiej w cieku ca’ 20 lat, zebrał swoich kolegów około 10 chłopców, zebrał dość dużo karabinów i R-km Browning wz. 28, jak też kilka skrzynek amunicji, granatów itp. Był b. zaradny, tym bardziej, że miał możliwość ściągania broni po przejściu frontu. Po zjawieniu się „Ersa” przekazał swoją grupę do kompanii Stanisława Fałęckiego ps. „Żelazny” [powinno być „Stalowy”]. Broń przejęta została przez OS Falenica.
[16]
Marian Wesołowski w swej relacji nie wspominał o grupie Władysława Herbuta.
[17]
Relacje Sawickiego, Grotowskiego i Batejki za: H. Witkowski, „Kedyw” Okręgu Warszawskiego AK w latach 1943 – 1944, Warszawa 1984, ss. 107-108.
[18]
Na podstawie relacji Jana Kamińskiego.
[19]
Stanisław Paśnik, podharcmistrz, został mianowany w roku 1938 tymczasowym komendantem Hufca ZHP w Falenicy.
[20]
Hm Antoni Gregorkiewicz ps. „Zakliczewski”, „Krokodyl”, znany i zasłużony działacz harcerski. W roku 1919 należał do Pierwszej Polskiej Drużyny Harcerskiej im. Tadeusza Kościuszki we Władywostoku, której harcerze przypłynęli statkiem do Polski. W roku 1930 przeniósł się do Falenicy, a następnie do Rembertowa, gdzie pełnił funkcję dyrektora Szkoły Powszechnej Nr 3. Po wkroczeniu 12 września 1939 r. Niemców do Rembertowa zorganizował tu pierwszą konspirację harcerzy. Grupa ta weszła w skład Szarych Szeregów. W pracy konspiracyjnej „Zakliczewski”, „Krokodyl” pełnił funkcję Komendanta Okręgu Prawobrzeżnego Chorągwi Mazowieckiej Szarych Szeregów. W październiku 1942 roku został aresztowany, po śledztwie wywieziony do Oświęcimia, potem do Gross Rosen, Sachsenchausen  i Oranienburga. Przeżył, zmarł w roku 1977.
[21]
Prawdopodobnie informacja dotyczy Bolesława Szweda, nauczyciela Szkoły Powszechnej Nr 3 w Rembertowie. W okresie okupacji prowadził tajne komplety.
[22]
Informację o szkoleniu i udziału w akcjach „małego sabotażu” potwierdza Bohdan Leski w relacji z 22 listopada 1993 r. o działalności konspiracyjnej w latach II Wojny Światowej, sporządzonej i podpisanej przez Bohdana Leskiego.
[23]
Przynależność grupy do Szarych Szeregów potwierdzają członkowie grupy: Józef Mazurkiewicz (życiorys własny z 5 lutego 1992 r.), Bohdan Leski (w relacji z 22 listopada 1993 r. o działalności konspiracyjnej w latach II Wojny Światowej), a także sam Feliks Zaremba (życiorys własny, brak daty)
[24]
Wspomnienia Feliksa Zaremby, maszynopis w zbiorach Piotra Bielińskiego.
[25]
H. Witkowski, „Kedyw” Okręgu Warszawskiego AK w latach 1943 – 1944, Warszawa 1984, ss. 107-108.
[26]
T. Strzembosz, Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939 – 1944, Warszawa 1983, s.293.
[27]
Eugeniusz Bocheński po utworzeniu rejonowych oddziałów specjalnych stanął na czele OS III Rejonu Rembertów „Dęby”. Mimo to pozostał również ze swymi ludźmi w oddziale „Ersa”.
[28]
T. Strzembosz, Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939 – 1944, Warszawa 1983, s.294.
[29]
Na podstawie relacji Mariana Wesołowskiego.
[30]
Skład grupy za: T. Strzembosz, Oddziały…, s.294.
[31]
Słowo „sekcja” nie jest użyte w znaczeniu stricte wojskowym, oznaczającym w „Kedywie” jednostkę organizacyjną (patrol) i dlatego pisane jest w cudzysłowie.
[32]
T. Strzembosz, Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939 – 1944, Warszawa 1983, s.294, na podstawie relacji Romana Grotowskiego.
[33]
Na podstawie relacji Mariana Wesołowskiego.
[34]
Na podstawie relacji Tadeusza Jobdy.
[35]
Sierż. pchor. następnie ppor. Edward Laskus był wykładowcą w konspiracyjnej Szkole Podchorążych Rezerwy Piechoty. Aresztowany wraz z pchor. Bartnickim. Na podstawie: Wykaz strat za czas od 1/II/40 do 31/I/44, z dnia ?.II.44r.
[36]
Na podstawie relacji Tadeusza Jobdy.
[37]
T. Strzembosz, Oddziały…, s.294.
[38]
Na podstawie wniosku awansowego na c (plutonowy) z 15 czerwca 1944 r.
[39]
Na podstawie relacji Mariana Wesołowskiego.
[40]
Wniosek awansowy grupy Skrytego z 18.V.44 r.
[41]
Józef Sierpiński wedle wniosku awansowego został przyjęty do organizacji w lutym 1943 r. a według ewidencji 02.06.1943 r. I odpowiednio: Daniel Jan „Góral”, luty 1943 r. – 27.04.1943, oraz NN „Brzózka” (prawdopodobnie Olszewski Zygmunt), marzec 1943 r. – 27.04.1943 r.
[42]
J. Z. Sawicki, Obwód VII Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej „Obroża”, Warszawa 1990, ss. 124-125.
[43]
Na podstawie relacji Czesława Konowrockiego opublikowanej [w:] K. Oktabiński (red.), Wiązowna 1597 – 1997, Kartki z dziejów parafii i gminy, Bydgoszcz 1998, s. 162.
[44]
J. Z. Sawicki, Obwód VII Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej „Obroża”, Warszawa 1990, ss. 124-125.
[45]
Informacja pochodzi ze wspomnień Mariana Wesołowskiego. Natomiast w innych źródłach brakuje danych o takich akcjach. W Rembertowie w tym okresie podpalono las, co spowodowało zagrożenie dla Zakładu Amunicji nr 2 w Rembertowie.
[46]
Data tej akcji jest kontrowersyjna. Miała ona miejsce w kwietniu 1943r. (H. Witkowski, „Kedyw” Okręgu Warszawskiego AK w latach 1943 – 1944, Warszawa 1984, s. 252), lub 24 czerwca 1943 r. (H. i L. Witkowscy, Kedywiacy, Warszawa 1973, s. 89).
[47]
Na podstawie relacji Mariana Wesołowskiego.
[48]
Awansowany do stopnia kapitana 11 listopada 1943 r. na podstawie wniosku awansowego podpisanego przez „Chuchrę” z dnia 1 września 1943 r. gdzie znajduje się informacja o bieżącej funkcji – D-ca oddz. Dysp. dyw. [W:] H. Rybicka (red.), Kedyw Okręgu Warszawa Armii Krajowej – dokumenty rok 1943., Warszawa 2006, s.157.
[49]
Zobacz biogram por. Leona Tarajkowicza na stronie 159.
[50]
H. i L. Witkowscy, Kedywiacy, Warszawa 1973, s. 92.
[51]
Komórka utworzona z inicjatywy mjr Franciszka Niepokólczyckiego mająca charakter naukowo-badawczo-eksperymentalny. Jej kierownikiem od jesieni 1940 r. był por. sap. Zbigniew Lewandowski ps. „Zbyszek”, „Szyna”, „Iza”. Zasadniczym zadaniem BBT było planowanie, organizowanie i prowadzenie kontroli technicznej produkowanych
w konspiracji środków walki sabotażowo-dywersyjnej oraz szkolenie instruktorów i opracowywanie odpowiednich instrukcji. Na podstawie: H. Witkowski, „Kedyw” OW  AK w latach 1943 – 1944,

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Komentowanie zostało wyłączone.