RSS
 

Czy potrzebne są „dantejskie” sceny przed księgarniami.

04 wrz

Tłok, krzyk, umęczone dzieci i matki wystające w długich kolejkach przed księgarniami to częsty obraz pierwszych dni września. Dzieci zaopatrują się w książki szkolne… Nie ma mowy o tym, aby ktokolwiek pragnący kupić książkę mógł się dostać do wnętrza księgarni. Okupują je pragnący zrealizować talony.
Sprawę komplikuje jeszcze fakt, że niektóre księgarnie, m.in. księgarnia „Domu Książki” w Otwocku, przy ulicy Warszawskiej, nie zawsze otrzymują pełny zestaw książek potrzebnych do danej klasy. Wówczas trzeba dodatkowo stać w kolejce po „fizykę”, czy „matematykę”…
Czy to doprawdy konieczne? Czy komitety rodzicielskie nie mogłyby zatroszczyć się o zbiorowy zakup książek, czy nie mogliby się zająć ich rozprowadzaniem harcerze? „Dantejskie” sceny, to nie tylko strata nerwów i cennego czasu, umęczenie dzieci i rodziców, ale także zły przykład świadczący o lekceważeniu podstawowych zasad organizacji życia codziennego…

(ig)
Trybuna Mazowiecka, rok 1965r.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz