RSS
 

24 października1943r., niedziela

24 paź

Około godziny 4.00 pociąg wiozący niemieckich żołnierzy z frontu na urlop najechał na ładunek wybuchowy założony na szynach pomiędzy Starą Wsią a Pogorzelą. Na skutek eksplozji wykoleiła się lokomotywa[1] i dwa wagony. Ruch przywrócono ok. godz. 21.00.[2]

Akcja ta została wykonana przez AK w ramach większej operacji odwetowej za niemieckie akcje terroru na ulicach Warszawy. Tej samej nocy akowcy wysadzili jeszcze tory pod przejeżdżającymi niemieckimi pociągami w rejonie stacji Płochocin, w rejonie Tłuszcza.
Ataku między Starą Wsią a Pogorzelą dokonali żołnierze III plutonu I kompanii batalionu „Zośka”, powstałego równo dwa miesiące wcześniej z połączenia warszawskich Grup Szturmowych. Dowodził dowódca plutonu Konrad Okoński „Kuba”, jego zastępcą był Jan Rodowicz „Anoda”. W akcji wzięło udział 11 żołnierzy plutonu „Kuby”. Miejscem założenia ładunków był łuk toru kolejowego w okolicy Pogorzeli. W tym samym miejscu w czerwcu drużyna „Sad 100” wykonała podobną akcję.

Koncentracja grupy odbyła się 23 października w okolicach Karczewa. Stąd oddział przemaszerował lasami w kierunku Pogorzeli. Po dotarciu na miejsce podłożono ładunki wybuchowe i zajęto stanowiska. Pociąg jednak nie nadjeżdżał. Po północy grupa opanowała budkę dróżnika, gdzie dowiedziano się, że pociąg ma uszkodzoną lokomotywę i stoi w odległości 3 km za Celestynowem.

Około godziny 2.00 nakazano dróżnikowi zadzwonić do Otwocka i wezwać lokomotywę do przeciągnięcia pociągu. Trudno w to uwierzyć, ale po kilkudziesięciu minutach lokomotywa przejechała obok stanowisk oddziału w kierunku Celestynowa. Po dłuższym oczekiwaniu usłyszano nadjeżdżający od strony Starej Wsi pociąg. Od tego momentu wypadki potoczyły się szybko. Przecięto druty telefoniczne, nakazano dróżnikowi uciekać, odbezpieczono ładunki. Miny eksplodowały tuż przed lokomotywą, jadącą niestety zbyt wolno. Dwie lokomotywy wykoleiły się pociągając za sobą dwa wagony, reszta składu ocalała. W tym momencie otworzono ogień z trzech pistoletów maszynowych oraz z broni krótkiej. W kierunku pociągu poleciały również granaty. Ze strony Niemców panował spokój.

Po ostrzelaniu pociągu grupa wycofała się do Karczewa. Rano wszyscy uczestnicy akcji przedostali się do Warszawy. Straty niemieckie nie są znane, sami Niemcy w raportach milczą na ten temat, źródła AK mówią o kilku zabitych i rannych. Przerwa w ruchu na tej linii trwała 17 godzin.[3]

Sebastian Rakowski


[1] W innym meldunku podano, że wykoleiły się dwie lokomotywy i zerwanych zostało 100 m szyn. Zob. B. Kobuszewski, Sabotaż i dywersja na kolei, Wojskowy Przegląd Historyczny, Nr 2,1973, tabela poz. 112.
[2]
J. Adamska, Kronika..., s. 256.
[3]
A. Borkiewicz – Celińska, Batalion „Zośka”, Warszawa 1990, ss. 372-374.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz