RSS
 

4 grudnia1943 r., sobota

04 gru

Pod tą datą w raporcie żandarmerii niemieckiej znajdujemy zapis następującej treści: „O godz. 20.30 najechał na minę w pobliżu Skrudy (przy 26,8 km) pociąg pośpieszny nr 12 z Wehrmachtem z Berlina. Wykoleiło się 6 wagonów. Pociąg został następnie ostrzelany z pistoletów i karabinów maszynowych. Trzech żołnierzy Wehrmachtu zostało zabitych, 3 ciężko i 3 lekko rannych. Na miejsce wypadku wysłano pociąg z żandarmerią, Wehrmachtem i policją kolejową. Pociąg ten najechał także na minę, która jednakże wyrządziła tylko niewielkie szkody. Linia Warszawa – Mińsk została na dłuższy czas unieruchomiona.[1]

Odmienne nieco straty podaje inny niemiecki meldunek, w którym czytamy: „4 grudnia 1943 r. o godz. 20.00 – 21.00 ok. 600 m na wschód od stacji kolejowej Skruda pod przejeżdżającym pociągiem urlopowym wybuchła mina, na skutek czego wykoleiły się 4 wagony osobowe. Pociąg został ostrzelany z karabinów maszynowych i obrzucany granatami. Zabitych zostało 4 żołnierzy i 2 osoby cywilne, a 4 osoby ranne. Jadący w godzinę później pociąg ratunkowy z Warszawy najechał przed stacją Skrudą na inny materiał wybuchowy, którego eksplozja uszkodziła szynę długości 1 m. Pociąg przejechał, wypadku z ludźmi nie było”.[2]

W obwieszczeniu dowódcy SS i Policji z dnia 8 grudnia 1943 r. znajdujemy zapis dotyczący tej akcji następującej treści: Dnia 4 XII 1943 r. pomiędzy stacjami Skruda a Dębe Wielkie został wykonany zamach materiałem wybuchowym na pociąg pośpieszny jadący z Warszawy. Oprócz tego pociąg ten został ostrzelany przez bandytów, przy czym 3 Niemców zostało zabitych, a kilku innych ciężko rannych.[3]

Akcja została przeprowadzona siłami oddziału „Skrytego” przy udziale grupy z oddziału dyspozycyjnego „A” dowodzonej przez „Żbika”.[4] Trudno określić, kto był dowódcą akcji. Henryk Witkowski, opisując tę akcję w jednej ze swoich publikacji,[5] jako dowódcę wymienia „Skrytego”. Hanna Rybicka, na podstawie sprawozdania miesięcznego podaje informację, że dowódcą akcji był Zdzisław Zajdler „Żbik”, a samą akcję przeprowadziła grupa z oddziału „A” wspólnie z oddziałem „Skrytego”.[6] W odpisie tego sprawozdania przy opisie akcji dopisano „Skryty” + „Żbik”[7] . Pewnym potwierdzeniem na to, że akcja została zorganizowana i przeprowadzona przez oddział „A”, jest pismo z 20 grudnia[8] dotyczące wydatków na tę akcję, podpisane przez „Olszynę”, czyli Tadeusza Wiwatowskiego, dowódcę oddziału „A”. Wedle tego pisma, „Olszyna” wydał na organizację akcji 3300 zł., a to wszystko na: wyjazdy rozpoznawcze, przewiezienie materiałów, broni, ludzi, przewiezienie rannego samochodem osobowym. Ta suma jest dokładnie taka sama, jak  koszt całkowity przeprowadzenia akcji podany w sprawozdaniu finansowym za grudzień 1943 r.[9]. Oznaczać to może, że odpowiedzialnym za zorganizowanie akcji był oddział „A” i jego dowódca.

Ogółem w akcji wzięło udział 70 ludzi, w tym grupa z plutonu „Żbika” pod jego dowództwem. Według relacji Mariana Wesołowskiego ludzi „Żbika” było 15. Grupa spełniała rolę oddziału grenadiersko – szturmowego. Ich zadaniem było obrzucenie wykolejonego pociągu granatami i ostrzelanie go z pistoletów maszynowych. Oddział „Skrytego” borykał się z problemem w postaci braku własnej sekcji szturmowej, która mogłaby z bliskiej odległości zasypać ogniem pistoletów maszynowych wykolejane transporty. Powodem tego był brak odpowiedniej ilości takiej broni. W roku 1944 „Skryty” będzie „wypożyczał” sekcje uzbrojone w pistolety maszynowe od swojego przyjaciela Ludwika Witkowskiego „Kosy”, dowódcy oddziału dyspozycyjnego „B”.

Wedle relacji Wesołowskiego plan akcji pod Skrudą wyglądał następująco: ludzie z grupy „Żbika” mieli założyć ładunki wybuchowe w miejscu akcji oraz w pewnej odległości od miejsca akcji w obu kierunkach. Dodatkowe ładunki założono, żeby uniemożliwić dotarcie na miejsce posiłków niemieckich i pociągu ratunkowego. Po wysadzeniu toru bezpośrednio przed właściwym pociągiem i po jego wykolejeniu, grupa z Warszawy miała obrzucić wagony granatami i ładunkami termitowymi oraz ostrzelać z pistoletów maszynowych. Następnie grupa „Żbika” miała się ukryć, odsłaniając tym samym pole ostrzału oddziałowi „Skrytego”, który z karabinków i rkm-ów miał otworzyć ogień w kierunku pociągu. Następnie miało dojść do ponownego uderzenia grupy „Żbika”. Po jego wykonaniu, grupa szturmowa miała się wycofać pod osłoną ogniową oddziału „Skrytego”.

[„Skryty” z oddziałem wymaszerował wieczorem z punktu koncentracji na wzgórzu 102 w kierunku Wiązowny]. Spotkanie z oddz. warszawskim nastąpiło przy szosie lubelskiej w Wiązowni[e], do której wchodziła droga polna przy większym gospodarstwie – majątku. Połączone grupy następnie dalej drogami polnymi do wyznaczonego miejsca przed st. kol. Skruda. Spotkaliśmy około 15 ludzi warszawiaków z wyglądu trochę starszych od naszych chłopców, było już ciemno.[10]

[Pomiędzy godziną 20.00 a 21.00] wysadzono tory pod nadjeżdżającym pociągiem pospiesznym relacji Warszawa – Brześć, powodując wykolejenie parowozu i sześciu wagonów. Jednocześnie do szturmu ruszyli grenadierzy „Żbika”, rzucając przez wytłuczone okna do wnętrza wagonów granaty i termitówki. Po tym ataku grenadierzy odskoczyli na boki, a na wagony posypały się serie z erkaemów oddziału otwockiego. W pociągu zakotłowało się. Część Niemców wyskoczyła z pociągu na drugą stronę toru, ale tam czekały na nich dwa erkaemy. Inni pochowali się pod wagonami i zaczęli odgryzać się ogniem z karabinów i pistoletów maszynowych. Grenadierzy jaszcze raz poderwali się do szturmu pod osłoną własnych automatów, ale silny ogień niemieckiej broni maszynowej od czoła pociągu uniemożliwił natarcie na całej linii. Udało się tylko podejść do kilku ostatnich wagonów, po czym grenadierzy wycofali się, zabierając z sobą jednego zabitego i jednego rannego. Samochód, którym warszawska grupa przyjechała na akcję, służył poległemu koledze za katafalk, a pogrzeb odbył się w jakimś leżącym przy drodze majątku ziemskim.[11]

Odwrót, wycofanie oddziału odbyło się tą samą drogą, co dojście. Po dojściu do szosy lubelskiej w Wiązownie pożegnaliśmy się z chłopcami „Olszyny”. Oni dalszą drogę do Warszawy mieli już znaną dla siebie. My przez lasy i pola wróciliśmy do Falenicy, już dniało. Ponieważ była zima, od śniegu było widno.[12]

Akcja była odwetem za masowe egzekucje, jakich dopuszczali się Niemcy. W godzinę po rozpoczęciu akcji eksplodował ładunek dodatkowy pod przejeżdżającym pociągiem z wysłanymi na pomoc oddziałem Wehrmachtu, żandarmerią i policją kolejową z Warszawy. Przerwa w ruchu kolejowym na tej trasie trwała 24 godziny. Straty własne to jeden zabity („Zawiły”) i jeden ranny („Argos”), obaj z grupy „Żbika”. Henryk Witkowski, na podstawie informacji, jakie dotarły od informatora z policji niemieckiej w Otwocku, określił liczbę strat niemieckich na 200 rannych i zabitych.[13]

8 grudnia na warszawskich słupach ogłoszeniowych rozklejono obwieszczenie podpisane przez dowódcę SS i policji dystryktu warszawskiego. Zawierało informacje o wykonaniu wyroku śmierci w dniu 7 grudnia na 50 zakładnikach w odwecie za akcję przeprowadzoną pod Skrudą  4 grudnia. W treści zaznaczono, że dochodzenie w sprawie akcji kolejowej niezbicie dowiodło, że akcję wykonało PZP stojące na usługach Anglii. Obwieszczenie informowało ponadto, że rozstrzelani byli przestępcami należącymi wyłącznie do organizacji tajnych, stojących na usługach Anglii. W rzeczywistości ludzie ci byli schwytani przez Niemców w łapankach na ulicach Warszawy i w większości z żadną działalnością konspiracyjną nie mieli nic wspólnego.[14]

Sebastian Rakowski
Zobacz także: Sebastian Rakowski, Oddział „Skrytego”…, Otwock 2010.


[1] J. Adamska, Kronika Ruchu Oporu w okupowanym powiecie warszawskim w latach 1939-1944, „Rocznik Mazowiecki”, T. V, 1974, s. 263.
[2]
H. Witkowski, „Kedyw” Okręgu Warszawskiego AK w latach 1943 – 1944, Warszawa 1984, s. 281.
[3]
H. Witkowski, „Kedyw” Okręgu Warszawskiego AK w latach 1943 – 1944, Warszawa 1984, s. 281.
[4]
Akcja została zarejestrowana w sprawozdaniu za grudzień 1943 r. Kedyw-Przystań [w:] H. Rybicka, Kedyw Okręgu Warszawa Armii Krajowej – dokumenty rok 1943, Warszawa 2006, s.78.
[5]
H. Witkowski, „Kedyw”..., s. 281.
[6]
H. Rybicka, Kedyw Okręgu Warszawa Armii Krajowej. Dokumenty – rok 1943, Warszawa 2006, s. 78.
[7]
Odpis sprawozdania za grudzień 1943 r. z archiwum J. Rybickiego. [w:] H. Rybicka (red.), Kedyw Okręgu Warszawa Armii Krajowej. Dokumenty – rok 1943, Warszawa 2006, s. 86.
[8]
H. Rybicka, Kedyw Okręgu Warszawa Armii Krajowej. Dokumenty – rok 1943, Warszawa 2006, s. 182.
[9]
H. Rybicka, Kedyw Okręgu Warszawa Armii Krajowej. Dokumenty – rok 1943, Warszawa 2006, ss. 180 – 181.
[10]
Relacja Mariana Wesołowskiego.
[11]
H. i L. Witkowscy, Kedywiacy, Warszawa 1973, s. 258.
[12]
Relacja Mariana Wesołowskiego.
[13]
H. Witkowski, „Kedyw” Okręgu Warszawskiego AK w latach 1943 – 1944, Warszawa 1984, s. 281. Na podstawie relacji Jana Kamińskiego.
[14]
W. Bartoszewski, Warszawski Pierścień Śmierci 1939-1944, Warszawa 2008 r., s. 329.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz