RSS
 

12/13 kwietnia 1941 r., sobota/niedziela

13 kwi

W nocy z 12 na 13 kwietnia 1941 r. piętnastoletni chłopiec Sławomir Lewiński zniszczył faszystowskie godło ułożone przed kwaterą komendanta niemieckiej policji kryminalnej w Otwocku, sierżanta Otto Schlichta.
W ramach represji za ten czyn niemiecki starosta ówczesnego powiatu Warszawa – Wieś dr. Rupprecht nałożył na mieszkańców Otwocka kontrybucję w wysokości 20.000 zł. Ponadto godzinę policyjną przesunął na 20.00. W celu schwytania sprawców dewastacji Niemcy aresztowali kilkunastu zakładników.

W odwecie za zniszczenie hitlerowskiego godła Niemcy wysadzili w powietrze pomnik Tadeusza Kościuszki znajdujący się na ówczesnej Al. Tadeusza Kościuszki w Otwocku.
Aby uniknąć śmierci zakładników do komendanta Schlichta zgłosił się ojciec Lewińskiego. W niedługim czasie obu Lewińskich wysłano do obozu koncentracyjnego, gdzie zostali zamordowani.
Aresztowanie zakładników opisała w swoich wspomnieniach Romana Duracz, żona znanego przedwojennego adwokata:

 Nogi wrosły mi w ziemię, gdy przed furtką zatrzymało się auto, z którego wysiadł sam pan komendant Szlicht. Kazał prowadzić się do Duracza.
Ktoś przed jego domem zburzył swastykę. Sprawców nie odnaleziono, więc aresztowano co znaczniejszych obywateli: księdza, sędziego, aptekarza, lekarza, no i Dorka. Jeżeli sprawcy nie znajdą się – zakładnicy zostaną rozstrzelani.
To było bodajże w drugi dzień Wielkanocy. Tłumy gromadziły się przed komisariatem granatowej policji, gdzie umieszczono ich na oszklonej werandzie pierwszego piętra. Te tłumy ściągała prawdopodobnie osoba księdza. Znoszono, co kto miał w domu: placki, mazurki, pisanki, wędliny. Więźniowie nie tracili humoru – zajadali z apetytem. Ktoś podrzucił karty – był więc i brydż. Między jednym a drugim robrem uśmiechali się do swoich najbliższych, machali rękami, przesyłając pozdrowienia tym, co przez mgłę łez – oczu z nich nie spuszczali.
Co jakiś czas wychodził z komendantury policjant, przepędzał ludzi – więc odchodziliśmy, ruchem warg śląc najczulsze pożegnanie. A gdy tylko policjant zniknął, znów powoli zbliżamy się, zbliżamy i znów jesteśmy pod werandą.
 Kiedy nas odganiano, biegłam na drugą stronę kolejowego toru, siadałam na dużym kamieniu na wprost komisariatu, ze wszystkich sił natężałam wzrok, żeby zobaczyć Dorka, bo coraz go ktoś zasłaniał, a kto wie, jak długo dadzą mi na niego patrzeć, ile nam jeszcze czasu zostało.
 Radzono mi, żebym szła do komendanta Otwocka – podobno „ludzki”, a ja nie mogłam się zdecydować. Bo Dorek Pogardzał tymi, co „korzyli” się przed wrogiem, bo Dorek nie bronił tych, którzy prosili o łaskę.
                …
Przez całe trzy dni wciąż w kółko plątało się po głowie, czy słuchać tego, co każe mi go ratować, czy tego, co nie pozwala na „wszelką cenę”.
 Nie poszłam do komendanta! Honor, godność, duma Dorkowi droższe były niż życie.
 Nie wiem, co pomogło – czy interwencja młodej, pięknej aktorki [Janina Piaskowska], czy inne jakieś względy, dość, że po trzech dniach wypuszczono ich na wolność.[1]

 

 

 

Treść obwieszczenia niemieckiego:

Obwieszczenie

W nocy z dnia 12-go na 13-go kwietnia 1941 r. zostało przed mieszkaniem SS-Hptdchf. Schlichta, Niemieckie Godło Państwowe przez obrzucenie kamieniami poważnie uszkodzone. Sprawcy są nieznani.

                Na skutek tego przestępstwa wydane zostaje następujące

ZARZĄDZENIE:

  1. 1.        Polska i żydowska ludność miasta Otwocka zostaje obłożona karą do 20.000 złotych.
  2. 2.        Celem zabezpieczenia wpływu oraz uniknięcia dalszych sabotaży zostaje pewna ilość zakładników aresztowana.
  3. 3.        Pomnik Kościuszki w Otwocku zostaje wysadzony w powietrze.
  4. 4.        Z dniem dzisiejszym aż do 1-go czerwca 1941 r. zostaje godz. Policyjna dla polskiej i żydowskiej ludności na 20-tą przesunięta.

 Warszawa, dn. 14 kwietnia 1941 r.
Kreishauptman der Kreises Warszau-Land
(-) Dr. Rupprecht

oprac. Sebastian Rakowski


[1] Romana Duraczowa, Teodor Duracz – jakim go widzę, Warszawa 1972, ss. 229-232.

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~karolina

    23 listopada 2015 o 23:48

    fajnie byłby, gdyby gdzieś w Otwocku odsłonięto tablice pamiątkową dla Lewińskich. Chyba że gdzieś już jest, tylko ja o niej nie wiem.

    ps. ten blog to coś fantastycznego, nie mogę się od niego odkleić. Marzę by został wydany w formie książkowej!!