RSS
 

15 maja 1944 r., poniedziałek

20 maj

W tym dniu o godzinie 19.45 patrol bojowy z ODB IV Rejonu pod dowództwem ppor. Zygmunta Migdalskiego, na mocy wydanego wyroku śmierci, uprowadził z mieszkania przy ul. 11-go Listopada nr 6 w Międzylesiu Stefana Poleszczuka, urzędnika w dziale sanitarnym przy Sicherheitsdienst (SD) w Warszawie. Poleszczuk był posądzony o spowodowanie masowej obławy w Międzylesiu na początku drugiej dekady maja 1944 r.

Po dowiezieniu go do Dębinki o godzinie 20.00 rozpoczęto przesłuchanie, które trwały do wieczora dnia 17 maja 1944 r. Poleszczuk zeznał, że trudnił się zwalnianiem ludzi z obozu przy ul. Skaryszewskiej i z Pawiaka za pieniądze, ale doprowadził do zwolnienia tylko jednej osoby. Pożyczał od ludzi pieniądze pod zastaw biżuterii, którą następnie odbierał od wierzycieli przy pomocy znajomych funkcjonariuszy Policji Kryminalnej w Międzylesiu. Ostatecznie przyznał się do kolaboracji z żandarmerią. W końcu odmówił składania dalszych zeznań po tym, jak przesłuchujący aż cztery razy udowodnili mu, że kłamie. Wyrok śmierci przez zastrzelenie wykonano o godzinie 22.50.Zwłoki utopiono w Wiśle.[1]

W patrolu bojowym znajdował się Marian Wesołowski, który tak oto przedstawił opisaną akcję:

Otrzymaliśmy rozkaz zdjęcia groźnego agenta niemieckiego Poleszczuka, zamieszkałego w Międzylesiu a pracującego w Warszawie. Ponieważ otrzymaliśmy bliższe informacje, gdzie mieszka, stan rodzinny, którędy chodzi itp., pojechaliśmy po południu do Międzylesia pod wskazany adres. Wszedłem do mieszkania, była tylko żona. Poleszczuka nie było, ale poinformowała nas, że kolejnym pociągiem elektrycznym przyjedzie z Warszawy. Udaliśmy się na dworzec i faktycznie przyjechał. Wskazali nam idącego jeszcze na peronie. Podeszliśmy do niego i jako Gestapo doprowadziliśmy go do stacji kolejki wąskotorowej, którą przyjechaliśmy do Józefowa, skąd piechotą do willi w Świdrach Wielkich. Tu przesłuchanie. Był twardy, ale w świetle pytań i faktów oraz „bykowca”, przyznał się do wielu denuncjacji, w teczce zresztą miał różne notatki, numery telefonów, nazwiska itp. Przesłuchanie trwało całą noc i nad ranem został zastrzelony, a następnie wyniesiony do łodzi i wyrzucony w wiry Wisły. Materiały z przesłuchań i jego notatki przekazano dowództwu.[2]


[1] Na podstawie m. in. H. Witkowski, „Kedyw” Okręgu Warszawskiego AK w latach 1943 – 1944, Warszawa 1984, s.341. za sprawozdania Kedywu OW za maj 1944 r. (AAN syg. 203/X-62), protokołu przesłuchania (AAN syg. 203/X-62), raportu nr I-6/I-451Oddział II KG AK (WBBH, III/22/12, k. 553).
[2] Relacja Mariana Wesołowskiego.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz