RSS
 

1 – 10 sierpnia 1944 r. Działania Armii Krajowej

24 sie

Dla większości społeczeństwa wkroczenie Armii Czerwonej z głoszonymi przez jej propagandę hasłami wolności, równości i demokracji stanowiło powód do radości, której zresztą nie ukrywano. Oznaczało wyzwolenie spod terroru hitlerowskiego. Terroru, który kojarzył się z obozami koncentracyjnymi, obozami śmierci, gettami, łapankami, publicznymi egzekucjami i wszechobecną śmiercią. Nie znaczy to, że w społeczeństwie nie było żadnych obaw. Były i to wielkie.

Pierwsze dni „wolności” na terenach IV Rejonu zdominowała jednak radość, zarówno mieszkańców, jak i żołnierzy podziemia, którzy po latach konspiracji pokazali się w swoich miejscowościach z biało – czerwonymi opaskami na ramieniu. Te pierwsze dni były świadkami licznych uroczystości patriotycznych w kościołach i nie tylko. Pieśni takie jak: „Mazurek Dąbrowskiego”, „Rota” i „Boże coś Polskę…”, wcześniej zakazane, teraz rozbrzmiewały niemal wszędzie i przy wszystkich okazjach. W miejscowościach zajętych przez Armię Czerwoną odbywały się nabożeństwa dziękczynne połączone z defiladami miejscowych oddziałów AK. Takie uroczystości odbywały się również w obecności radzieckich oficerów pojawiających się w charakterze gości honorowych. Przemawiali oni do zgromadzonych żołnierzy AK jak do swoich towarzyszy broni.

Jedna z takich uroczystości odbyła się w 6 sierpnia o godzinie 1100 w Pęclinie. Dziękczynną mszę polową koncelebrował kapelan AK ks. Jan Raczkowski, dawny wikary wiązowskiej parafii. W czworoboku stanęły plutony wiązowskiej kompanii ppor. rez. Mariana Mazowieckiego „Ludomira”. Po mszy odbyła się defilada przed mieszkańcami, dowódcą i zaproszonymi oficerami radzieckimi. Dowódca kompanii jeszcze tego samego dnia zameldował o tym zdarzeniu dowódcy Rejonu Stanisławowi Szulcowi „Kani”:

Dn. 6 o godz. 11tej odbyło się nabożeństwo dziękczynno – błagalne. Program:
a) raport
b) pozdrowienie zaproszonego rosyjskiego d.cy kapitana (w odpowiedzi d.ca rosyjski pozdrowił żołnierzy: zdrastwujcie – na co mu żołnierze chórem odpowiedzieli).
b) wciągnięcie flagi biało – czerwonej na maszt przy śpiewanym przez wszystkich hymnie: Jeszcze Polska…
c) przemówienie d-cy kompanii
d) msza polowa przy ołtarzu udekorowanym w barwy narodowe polskie i kwiaty. Podczas mszy żołnierze śpiewali i ludność cywilna pieśni, między in. Boże coś Polskę…
e) kazanie księdza
f) ściągnięcie flagi państw. przy jednoczesnym śpiewaniu hymnu: „Rota”. W nabożeństwie i uroczystości wzięło udział 5-ciu dowódców sowieckich z kapitanem na czele
g) po podziękowaniu d-cy komp. kapitanowi ros. za przybycie na uroczystość – dowódca rosyjski przemówił do żołnierzy, następnie pożegnał ich, na co mu chórem żołnierze odpowiedzieli. Przemówienie dowódcy rosyjskiego b. rzeczowe – wszystkim się podobało. Przemówienie żołnierskie potępiające „bandytów germańskich” oraz to, że Polska powstanie Niepodległa i silna…
h) uroczystość zakończono defiladą, oddziały przedefilowały przed d-cą i zastępcą komp, „Mechanikiem” i d-cami rosyjskimi. Przyglądała się ludność cywilna.

Wszyscy rozeszli się do domów b. zadowoleni i podniesieni na duchu. Ludzie ze wzruszenia płakali na widok znaków państwowych i przy śpiewaniu hymnów narodowych. W uroczystości wzięło udział 176 żołnierzy i dowódców. Że nie osiągnęliśmy całkowitej frekwencji – tłumaczyć należy tym, że dużo wsi naszych znajduję się jeszcze w zasięgu działań bojowych np. Wielgolas, Duchnów, Brzeziny, Góraszka, Boryszew, Majdan, Zakręt, Izabela, Wiązowna. Ludność tych wsi rozpierzchła się po innych wsiach i sąsiednich gmin, trudno jest z nimi utrzymać kontakt. Ludności cywilnej w uroczystości wzięło udział przeszło 300 osób. W tym dużo ludzi – „uciekinierów” z innych gmin. Przekonaliśmy się naocznie, że uroczystość taka – to największa propaganda, lekcja patriotyzmu, odwagi
i poświęcenia. A muszę zaznaczyć i podkreślić to, że uprzednie 3 dni można nazwać, jako dni kryzysowe. Żołnierze ulegli przykremu nastrojowi i dzięki niewyraźnej sytuacji – opaski nosili… w kieszeniach.

Tego samego dnia podobna uroczystość odbyła się w Otwocku. Około 160 żołnierzy AK przeszło zwartym szykiem od rzeki Świder do kościoła p.w. św. Wincentego a, Paulo. Tam odbyła się msza dziękczynna. Po jej zakończeniu żołnierze, podobnie jak w Pęclinie, przedefilowali przed dowódcami i oficerami radzieckimi. Podobnie było również w Falenicy.

Od 1 sierpnia w Otwocku zaczęło się ukazywać nowe pismo Rejonu „Dzień Polski” redagowane przez m. in.: S. Racinowskiego „Henryka”. Łącznie ukazały się 24 numery tego pisma.[1] Od 5 sierpnia pismo to było drukowane jawnie w drukarni w Otwocku, na co zezwolił ówczesny Przewodniczący Komitetu Obywatelskiego w Otwocku, Stanisław Iłowiecki.[2] Na terenie Otwocka zaczęły też pracować komórki Delegatury Rządu.

Błyskawiczne wkroczenie oddziałów Armii Czerwonej na teren IV Rejonu stanowiło dla dowództwa niewątpliwie zaskoczenie. Jednak dość szybko oddziały Rejonu zostały częściowo zmobilizowane, a w niektórych przypadkach nawet skoszarowane. W Otwocku powstał i funkcjonował garnizon „Otwock”, na którego czele stał por. Edward Zastocki „Rawicz”, dowódca III batalionu wojsk liniowych Rejonu.

Warto w tym miejscu przytoczyć we fragmentach rozkaz garnizonowy nr L1 z dnia 8 sierpnia 1944 r. Jest to bardzo cenny dokument z racji tego, że dobrze ilustruje doskonały stan organizacyjny i porządek panujący w szeregach Armii Krajowej:

Ustanawiam służbę oficera, podoficera i strzelca służb. w Garnizonie którzy pełnią służbę przez 24 godz. Poza ustalonymi regulaminem obowiązkami do służby należy: utrzymanie ścisłej łączności między oddziałami, czuwanie nad porządkiem, meldowanie dowódcy o wszystkich wydarzeniach w rejonie zakwaterowania przez wysyłanie patroli ze składu warty i składu oddziałów stacjonujących na terenie Garnizonu.

Wprowadzam do porządku dnia apel wieczorny według następującego planu:
Sprawdzenie stanu
Odczytanie Rozkazu
Modlitwa
Udział w apelu obowiązuje wszystkie oddziały z wyjątkiem SOP, Służby łączności, zaopatrzenia i punktu Sanitar. 

1/. Służba na dzień 8.8.44
Oficer Służbowy Garn. – por. Mimoza
Podof. Służb. i Plut. 795 – kpr. pchor. Bil
Strzelec Służb. Garn.- Sherlock
Warta:
D-ca warty Garn. – Lewek[3]
Rozprowadzający – Okey[4]
Wartownicy: Paluszek, Beton[5], Bluff,  Wilk, Wypłosz, Miecz

Gońcy:
Osa, Daniel, Litwa – do dysp. punktu zaopatrzenia Ob. Aliny

2/. Ustanowienie posterunków wartowniczych.
Ustanawiam post. Wartown.
Nr. 1 – przy Komendzie
Nr. 2 – przy stacji kolei szerokotorowej dla zabez. podkładów kolejowych
Nr. 3 – na ul. Kościelnej 30 dla zabezpieczenia założonych min [Nr 3 dopisany ręcznie SR]

 3/. Patrolowanie w terenie.
Zarządzam patrolowanie odcinka frontu mego terenu w kierunku W-wy od Wisły do Zakrętu. Patrole w sile 2 ludzi.
Patrol 1 – odc. Wisły drugi brzeg do Zagoździe w kier. W-wy
Patrol 2 – Wisła – stacja kolejki Międzylesie (wzg. wysok)
Patrol 3 – St. kolejki Międzylesie – cegielnia.
Patrol 4 – Cegielnia – Zakręt żwir.
Patrol 1,2,3, – ze składu 107 i ochotnicy
Patrol 4  – ze składu 106
Oficer służb. tak ureguluje służbę patrolową aby na godz. 7.30 rano były meldunki ze służby patrolowej.

 6/. Mp. punktu zaopatrzenia sanitarnego.
Mp. punktu Sanitarnego Garniz. znajduję się na ul. Grottgera 27 dom p. Markowej.
Mp. punktu zaopatrzenia i wyżywienia: Orzechowskiego 10 róg Skorupki. 

7/. Wszyscy D-cy podadzą do kancelarii Garnizonu adresy Mp swoich ludzi
w nocy do dn. 8.8.44. godz. 19. 

8/. Porządek w Komendzie Garnizonu.
Za czystość i porządek na Kom. Garn. czynię odpowiedzialnym D-cę warty. Zabraniam wylegiwać się na trawnikach przed Komendą.

 9/. Kara aresztu.
Za niesubordynację, unikanie zajęć, nieżołnierskie zachowania, inne wykroczenia przeciwko regulaminowi służby wewn. wprowadzam karę aresztu.

 10/. Program zajęć w oddziałach.

Z dniem 8.8.44. wprowadzam zajęcia w oddziałach dla zaawansowanych i dla przedpoborowych niewyszkolonych:
Program dla niezaawansowanych
Normalne wyszkolenie konsp. strzelca (szkoła rekruta) prowadzi por. Miazga.
Zarządzenia i program podam później. 

Program dla zaawansowanych
godz. 15-17 wyszkol. strzeleckie prowadzi por. Chmura, instruktorzy – Flis, Granat
godz. 17-18.30 terenoznawstwo geografia wojenna prowadzi por. Nowina
18.30 – 20 Łączność – wych. obyw. prowadzi por. Miazga

 11/. Godziny urzędowania
Wyznaczam następujące godziny urzędowania dla Komendy Garnizonu i Dowódców Oddziałów:
godz. 8 – 12 i 14 – 20.

 Podpisano (-) Kmdt. Rawicz

Na terenie Rejonu zaczęły powstawać również Komendy Placu. Z dnia 9 sierpnia pochodzi dokument, będący pierwszym rozkazem powstałej z rozkazu komendanta Rejonu „Kani” Komendy Placu w Otwocku przy ulicy Szopena. Komendantem został mianowany NN „Orzeł”.[6]

 Rozkaz N. 1. 

Podstawa:                      Z rozkazu Komendanta Rejonu A.K. utworzyłem Komendę Placu A.K. w Otwocku.

Siedziba:                        Komenda Placu A.K. w Otwocku mieści się w Otwocku przy ul. Szopena na wprost ul. Wrońskiego /gmach Europy/ pok. N. 23 i 24.

Godziny urzędowania:  od 9 rano do 11 i od 15ej do 17ej codziennie.

Zakres działania:            Służby na terenie m. Otwocka: Garnizonowa, wartownicza i inspekcyjna.

Sprawy: Informacyjno – meldunkowe, karne i dyscyplinarne.

Postawa i dyscyplina:   Żołnierz A.K. w służbie i poza służbą reprezentuje honor Armii Polskiej, jest karny, zdyscyplinowany, koleżeński i obywatelski

Służba inspekcyjna:       Zarządzam p.p. D-com kompanii, kolejne wyznaczenie d-ców plutonów służbowych do pełnienia służby  ficerów                                          

Ostrzeżenie:                  Wszelkie naruszenie dyscypliny żołnierskiej przez żołnierzy A.K. będą surowo karane. P.p. D-cy kompanii                 poucza wszystkich podkomendnych o utworzeniu K-dy Placu oraz odczytają przed kompaniami niniejszy  rozkaz.

 

                                           Komendant Placu A.K.

                                           w Otwocku

                                           /-/ „Orzeł”

 

Nieco wcześniej, bo już 7 sierpnia, Stanisław Szulc „Kania” wydał dowódcom wszystkich kompanii Rejonu rozkaz nr 4 informujący o terminie odprawy, ustalonym na dzień 8 sierpnia. Jednocześnie Kania wyznaczył dowódcom poszczególnych kompanii ich zadania:

1. Zarządzam odprawę wszystkich d-ców komp. w dniu 8 b.m. godz. 11.
2. Wszyscy d-cy komp. zorganizują w rejonach zakwaterowanie swoich oddziałów, rozpoznanie taktyczne. Poza tym przydzielam odcinki do specjalnego rozpoznania.
a/ skrzynia 102 [kryptonim 2 kompanii]– odcinek Wisły, drugi brzeg od Góra Kalwaria – Przewóz k. Karczewa.
b/ skrzynia 103 – odcinek Wisły, drugi brzeg od Przewóz k. Karczewa – Świdry Mł. (most drewniany) włącznie.
c/ skrzynia 104 odcinek Wisły, drugi brzeg od Świdry Mł. – Zagóźdź.
d/ skrzynia 107 odcinek Wisły, drugi brzeg od Zagóźdź w kier. W-wy.
e/ skrzynie 106, 107 i 108 rozpoznanie w kierunku W-wy wzdłuż linii frontu od Wisły do Zakrętu.
f/ skrzynia 105 rozpoznanie w kierunku Rembertowa, Mińska Maz. i Kołbieli.
g/ skrzynia 101 rozpoznanie w kierunku Garwolina.
3. Przypominam, że meldunki sytuacyjne i raporty stanów należy nadsyłać na godz. 9-tą każdego dnia do Komendy Rejonu.

Choć rozkaz ten pochodzi z 7 sierpnia, żołnierze IV Rejonu zgrupowani w plutony i kompanie rozpoczęli służbę patrolową już wcześniej. Dzięki zachowanym meldunkom możemy częściowo odtworzyć sytuację militarną na odcinku frontu znajdującym się w obszarze działania wojsk IV Rejonu.
W dokumentach nie ma meldunków pochodzących od kompanii 1 i 8. Ponadto zmieniona została dotychczasowa numeracja kompanii. W meldunkach 4 kompania Mazowieckiego „Ludomira” nosi numer 105, a kompania 5 Fałęckiego „Stalowego” nr 104.

 

Sytuacja na odcinku działania 2 kompanii

Pierwszy meldunek pochodzi z 4 sierpnia i dotyczy sytuacji w okolicy wsi Piotrowice. NN „Piotrek” z plutonu 779 z 2 kompanii informuje na podstawie dokonanego zwiadu, że w tej okolicy Niemcy zainstalowali na skraju wsi artylerię lekką. Meldunek ten został następnego dnia uzupełniony przez dowódcę kompanii 2 ppor. Józefa Kapuścińskiego „Rekina” o informację, że na podległym terenie mają miejsce jedynie niewielkie ruchy wojsk sowieckich, które patrolują teren. Niemiecka artyleria ostrzeliwująca teren ogniem nękającym usytuowana jest w miejscowości Słomczyn.

W dniu 5 sierpnia NN „Szuwar” z plutonu 780 zameldował, że w Celestynowie stacjonują duże ilości radzieckich wozów taborowych z benzyną, smarami i żywnością oraz kolumna amunicyjna. Siły te były przesuwane w kierunku Warszawy.

„Szuwar” zameldował również o przypadku samowoli żołdaków radzieckich. W nocy z 4 na 5 sierpnia do wsi Lasek przyjechały dwa auta z żołnierzami sowieckimi, którzy zaczęli kręcić się po domach, kradnąc co się da (ukradli między innymi rzeczami 2 zegarki), straszyli rewolwerami, a nawet próbowali gwałcić niektóre kobiety. Zwiadowca kończy meldunek ważnym spostrzeżeniem: Dużo oficerów armii Sow. za mocno  [podkr. w oryg] się interesuje A.K., ba, przeprowadzają u naszych ludzi liczne wywiady i za dobrze o wszystkim wiedzą.

Tego samego dnia NN „Rawa” z plutonu 778 zameldował, że od rana trwał ostrzał artyleryjski szosy w okolicach Sobiekurska. Ostrzeliwane były oddziały Armii Czerwonej idące z Sobiekurska do Świerku. Ludność cywilna, zapewne w związku z ostrzałem, ewakuowała się w kierunku wsi Tabor. Bardzo ważną informacją podaną przez „Rawę” jest zdanie dotyczące postawy miejscowego zapewne oddziału Batalionów Chłopskich (do niedawna organizacja ta swoje siły podporządkowała AK). W meldunku zwiadowcy czytamy, że BCh prowadzą agitację, w której głoszą, że AK to „wojsko panów”. Według „Rawy” wpływało to negatywnie na żołnierzy plutonów AK, a także na zaciąg ochotniczy. Meldunek kończy się informacją, że do służby pomocniczej zgłosiły się: zastęp harcerski z Warszawy, przebywający w okolicy na kolonii oraz miejscowy patrol harcerski „BS”.

Kolejny meldunek z dnia 5 sierpnia pochodzi prawdopodobnie od dowódcy plutonu 780. Donosi on o wzrastającym zainteresowaniu sowietów lokalnymi strukturami AK. Autor w meldunku informował, że o godzinie 1030 oficer radziecki w randze pułkownika przeprowadził z nim rozmowę, która przypominała bardziej przesłuchanie.

 [Pułkownik pytał:] Na czyje polecenie jestem tu komendantem i przeprowadzam werbunek ludzi, ilu się zgłosiło i co oni robią? Żądał nazwiska dowódcy i moje, podałem ps. Kania zam. w Falenicy, Wacław Henryk zapisał to. Czy są organizacje P.P.R i ludowe i jak się na te organizacje zapatruje. Dlaczego A.K. nie wystąpiło, gdy byli tu Niemcy? Z wszystkich pytań wywiązałem się tak, żeby się nie narazić, a zarazem nie poderwać swego autorytetu.

Kolejne dwa meldunki pochodzące z terenu działania kompanii 2 mają charakter czysto sytuacyjny i nie zawierają żadnych informacji ponad te, dotyczące wojskowej sytuacji bieżącej w dniu 7 sierpnia. „Sęp” meldował, że artyleria niemiecka ostrzeliwuje dworzec i niektóre ulice w Otwocku i Karczewie. Z meldunku wynika również, że żołnierze radzieccy schwytali niemieckiego szpiega, który przeprawił się przez Wisłę.

W okolicach Sobiekurska, jak meldował „Rawa” z plutonu 778,  w tym dniu panował spokój. W samej osadzie stało 11 dział. Z plutonu wysłano patrol 1+4 z trzema wozami po pozostawione przez Niemców w okolicy Mlądza działka. Patrol wrócił jednak z niczym, ponieważ Sowieci nie pozwolili na zabranie sprzętu. Po południu pluton odbył ćwiczenia na przecięciu dróg taborskiej ze skarbowiecką.

Ostatni meldunek z terenu działania 2 kompanii pochodzi z 8 sierpnia i ma złowieszczą wymowę. „Jelita” z plutonu 778 rozpoczął meldunek od przeglądu bieżącej sytuacji na odcinku. W okolicach Sobiekurska wciąż panował spokój, nie było żadnych specjalnych wydarzeń. Artyleria niemiecka nie dokonywała ostrzału. Ludność cywilna, która przed ostrzałem schroniła się w pierwszych dniach sierpnia we wsiach w okolicach Taboru zaczęła powracać.

Ale druga część meldunku mówi o nastrojach w społeczeństwie i w szeregach samych żołnierzy plutonu 778. Warto zacytować fragment mówiący o tym, w całości:

             Pośród ludności zdenerwowanie z powodu niejasnej sytuacji politycznej. Zdenerwowanie ujawnia się i pośród żołnierzy A.K. Opaski są noszone niechętnie. Ochotników nadal brak, nikt się nie zgłasza. Widać chęć wycofania się.

Na odwrocie meldunku najprawdopodobniej dowódca kompanii 2 ppor. Józef Kapuściński „Rekin” zanotował, że w związku z zaistniałą sytuacją chciał się udać do plutonu 778 w celu uspokojenia ludzi.

  

Sytuacja na odcinku działania 3 kompanii

Z terenu działania tej kompanii zachowały się jedynie dwa meldunki sytuacyjne. 6 sierpnia „Marian”[7] zameldował o godzinie 1930, że rozpoznał odcinek Wisły od ujścia Świdra do miejsca położonego 150 m w dół rzeki od mostu w Świdrach Małych. Na tym odcinku zwiadowcy napotkali patrol radziecki na rozpoznaniu. „Marian” obserwował drugi brzeg Wisły za pomocą lunety wypożyczonej od Rosjan. Na zachodnim brzegu rzeki zaobserwowano działo dużego kalibru ostrzeliwujące Otwock, ponadto z rozmowy z miejscowymi ludźmi patrol dowiedział się, że stanowiska artylerii niemieckiej na tamtym brzegu ciągną się od mostu w dół rzeki do Czernidła. Znajduje się tam około 10 dział. Punkty obserwacyjne Niemcy zainstalowali nad samym brzegiem, ponadto brzeg patrolują dwa czołgi i piechota. Przeprawa na drugą stronę była niemożliwa, bo Niemcy natychmiast otwierali ogień z kb, km i rkm.

9 sierpnia szeregowy „Sprytny” z plutonu 782 zameldował, że na odcinku od Przewozu [Karczewskiego] do Józefowa patrol zauważył, że od Przewozu do Świdrów Małych znajdowało się duże zgrupowanie wojsk Armii Czerwonej. Straże sowieckie nie chciały dopuścić patrolu do Wisły. W okolicy zaś Świdrów Wielkich widok na lewy brzeg rzeki zasłaniała zarośnięta łacha na środku Wisły. Przy samym moście, pomimo tego, że teren tam był odkryty, patrol podczołgał się niezauważenie pod sam brzeg i stamtąd obserwował przeciwległą stronę. Po drugiej stronie panował spokój do czasu, kiedy zwiadowcy nie postanowili wyjść z ukrycia. Wówczas posypał się na nich ogień broni ręcznej i maszynowej. Patrol wycofał się bez strat.

Uzupełnieniem meldunków z tego terenu jest meldunek sytuacyjny z 6 sierpnia, sporządzony przez Zygmunta Migdalskiego. Stwierdza on, że od Falenicy do Góry Kalwarii brzeg zachodni Wisły obsadzony jest przez niemiecką piechotę, artylerię i działka ppanc. Obserwatorzy niemieccy rozlokowani byli mniej więcej co 100 m. Przeciwny brzeg obsadzony jest przez stanowiska radzieckie, z których prowadzą obserwację przez peryskopy. Niemiecka artyleria ciężka znajduje się na wysokości Nadbrzeża i ostrzeliwuje Otwock. Wojska radzieckie szykują przeprawę na wysokości Wilgi. Migdalski meldunek kończy stwierdzeniem, że przeprawa na tym odcinku Wisły jest niemożliwa ze względu na silną obronę niemiecką.

 

Sytuacja na odcinku działania 4 kompanii[8] 

Z tego terenu zachowały się w dwa meldunki, z których jeden częściowo został przedstawiony przy okazji opisu mszy polowej i defilady zorganizowanej przez 4 kompanię w dniu 6 sierpnia.

W tym samym meldunku Marian Mazowiecki „Ludomir” 6 sierpnia odniósł się do nastrojów, jakie towarzyszyły żołnierzom jego kompanii w dniach 3-5 sierpnia. Mazowiecki nazwał te dni kryzysowymi. Żołnierze ulegli przykremu nastrojowi i dzięki niewyraźnej sytuacji – opaski nosili…
w kieszeniach.
Sytuacja wyraźnie się poprawiła po opisywanej wcześniej mszy i defiladzie z 6 sierpnia.

W części dalszej tego meldunku dowódca 4 kompanii meldował, że rozpoczął zajęcia i apele wieczorne w plutonach. Jednocześnie Mazowiecki informował o trudności w przeprowadzaniu codziennych zajęć i apelów wieczornych, a to ze względu na fakt, że cała północna część gminy Wiązowna jest w zasięgu działań wojennych. Dodatkowym utrudnieniem jest również to, że wsie, z których pochodzą żołnierze, są rozrzucone na dużym terenie. Ostatnią przeszkodą jest fakt, że młodzi żołnierze zajęci są przy zwózce, następnie przy młócce, oraz robotach jesiennych sezonowych w polu.

9 sierpnia „Ludomir” meldował dowódcy Rejonu „Kani”, że 7 sierpnia dwaj żołnierze kpr. „Grzmot” oraz strz. „Zew” z plutonu 786 zostali aresztowani przez sowieckiego oficera podczas zakopywania amunicji i granatów niemieckich. „Zew” został następnie przywieziony do komendy placu, gdzie podoficer służby i z-ca oficera placu ppor. „Lew”[9] poinformował radzieckiego oficera, że „Zew” był partyzantem i działał z rozkazu dowódcy kompanii. Ukrycie amunicji i granatów wytłumaczył „Lew” obawą przed dostaniem się tych materiałów w ręce dzieci. Oficer radziecki wypytywał „Lwa” o adresy
i nazwiska dowódców, wszystko skrzętnie notował. „Zew” miał być wypuszczony, co jednak nie nastąpiło. Następnego dnia 8 sierpnia o godzinie 18.00 dowódca 786 plutonu alarmował, że nadal nie wróciło jego 2 aresztowanych żołnierzy i że rodziny ich szukają.

Na koniec meldunku dowódca 4 kompanii informuje „Kanię”, że Wiązowna i okolice znów są silnie bombardowane. Niektóre wsie były wyludnione, inne niemiłosiernie przeludnione.

 Sytuacja na odcinku działania 5 kompanii[10]

Z terenu 5 kompanii dowodzonej przez Stanisława Fałęckiego „Stalowego” zachował się tylko jeden meldunek sytuacyjny z dnia 7 sierpnia. Znajduje się w nim jedynie informacja, że część wojsk sowieckich przesunęła się w kierunku Warszawy, że nad Wisłą na wysokości Nowej Wsi znajdowały się działa, a w Falenicy wyświetlany był radziecki film propagandowy, na którym przemawiał w języku polskim propagandzista, nawołując m. in. do podporządkowania się zarządzeniom władz sowieckich. Meldunek kończy się lakonicznym stwierdzeniem, że na razie na miejscu panuje spokój.

Dowódca 5 kompanii, Stanisław Fałęcki, po wojnie spisał swoje wspomnienia w formie relacji dotyczącej zadań wyznaczonych 5 kompanii na czas powstania powszechnego oraz sytuacji w trakcie i po wkroczeniu Armii Czerwonej na teren IV Rejonu:

 Pomimo przewidywanego Powstania, na wszelki wypadek opracowywano różne plany bojowe, dające się nagiąć do nieprzewidzianych z góry rozgrywek. Okres zbliżającej się do nas linii frontu, spowodował konkretne posunięcia w zrealizowaniu planu zaskoczenia Niemców w odpowiednim czasie. Jedno z zadań, jakie otrzymałem, miało na celu opanowanie i zniszczenie w/g uprzednio opracowanego planu, wyznaczonego mi jednego z odcinków zajmowanych stanowisk przez oddz. niem. SS o sile około jednego baonu, położonych na wschód o około 300mbr. od przystanku szerokotorowej kolei Śródborów, łączący się z Otwockiem. Wykonanie miało nastąpić na specjalny rozkaz. Opracowaniem ogólnego planu walki i dowodzenia, zajęło się D-ctwo Rejonu, ponieważ akcja miała nastąpić jednocześnie i objąć cały Otwock i Śródborów. Stan kompanii wyrażał się w sile od 155 do 160 żołnierzy. Żołnierze rozlokowani byli na ośmiu placówkach znajdujących się na terenie gminy Falenica, w osiedlach następujących: Falenica, let. Miedzeszyn, wieś Zagoźdź, wieś Miedzeszyn Wieś, wieś Błota, wieś Nowa Wieś, wieś Jarosław i wieś Aleksandrów. Stan uzbrojenia kompanii: około 60 karabinów ręcznych, około 10.000 szt. naboi, krótkiej broni palnej (granatów) około 15-tu szt. i każdy z plutonów posiadał po 150 butelek zapalających, wykonanych przez siebie. D-ctwo Rejonu dysponowało dwoma łącznikami z każdej kompanii. Sprawy radiost. łączności, telef. i telegrafu, zostały powierzone wyłącznie ppor. Sadowskiemu. Łączność z sąsiadami utrzymywano nieprzerwanie.

Dnia 28 lipca 1944 r.[11] (rano) wkroczyły do Falenicy sowieckie oddziały pancerne i w tymże dniu (rano) nastąpiło ujawnienie się naszych Oddziałów. Sowieckie oddziały panc. i grupy większych patroli, posuwały się siłą większą po szosie lubelskiej, część ich z tej szosy kierowała się z Wiązowny do Falenicy, część zaś napływała w kierunku Otwocka obejmując słabymi oddziałami patroli szosę nad Wisłą, gdyż Niemcy też szosę ostrzeliwali z lewego brzegu Wisły. Stopniowo zaczęła wkraczać piechota i punkt kulminacyjny przypływu wojska miał miejsce pod wieczór. Niemcy stawiali opór w Radości, który zaledwie trwał kilka dni po czym sow. posunęli się pod Międzylesie i tam staczano walki. Stąd po około dwóch tygodniach wyparli Niemców i zdążali ku Pradze, nacierając bardziej lewe skrzydło poz. niemieckich. Niemcy przez cały okres walk ostrzeliwali osiedla położone wzdłuż linii Warsz. – Otwock z pozycji rozlokowanych wzdłuż lewego brzegu Wisły – artylerią. Od dnia 29 czy 30. VII 1944 r. D-ctwo Rej. urzędowało w Falenicy, zajmując lokal w domu Kozińskich. Z armią sow. nie doszło do żadnego porozumienia, ponieważ ich propozycje nie odpowiadały D-twu Rejonu.[12]

 

Sytuacja na odcinku działania 6 kompanii

Na odcinku 6 kompanii w dniu 7 sierpnia sytuacja przedstawia się następująco. Wczesnym rankiem w osiedlu Wiśniowa Góra Niemców nie zauważono. Dopiero za Międzylesiem pojawiły się pierwsze patrole niemieckie. W pobliskim lesie trwały potyczki patroli radzieckich i niemieckich. W kierunku Zbójnej Góry, gdzie wedle informacji pojawiły się patrole niemieckie, co półtorej godziny wysyłano patrole, które jednak napotykały tylko patrole radzieckie. Na odcinku 6 kompanii odnotowano w tym dniu ostrzał artyleryjski.

Tego dnia patrole wysłane w kierunkach Wiśniowa Góra – Pohulanka – Zagórze – Majdan nie stwierdziły zmian stanowisk niemieckich. Jeden z wysłanych na tej trasie patroli zameldował po powrocie o starciu z patrolem niemieckim na wysokości Pohulanki. Strat własnych nie było, strat nieprzyjaciela nie dało się określić, ponieważ patrol wycofał się pod ogniem. Ten sam meldunek informował o panice wśród ludności cywilnej spowodowanej wycofywaniem się jednostek sowieckich. Jak się potem okazało oddziały sowieckie nie wycofywały się, a jedynie przegrupowywały siły.

W meldunkach z tego dnia znajdujemy również informację, że Niemcy spędzili mieszkańców wsi Zbytki, Kuligor, Zerzeń na plac przed Kościołem i mieli zamiar zamknąć ich wszystkich w kościele. Na to wyszły 2 panie, między nimi „Barbara”, przemówiły Niemcom do sumienia. P. Barbara przemówiła do ludzi.[13] Wszyscy się rozeszli i od tej pory ślad [po niej] zaginął.

W nocy z 7 na 8 sierpnia o godzinie 115 na targowisku w Radości wybuchł pożar, do którego gaszenia zostało wysłanych 7 ludzi z 6 kompanii. Pożar ugaszono. W trzy godziny później, o godzinie 400, wyszedł w rejon Międzylesie – Wiśniowa Góra – Borków patrol rozpoznawczy. Dowódcą patrolu był st. strzelec „Wojtek”. Patrol stwierdził obecność stanowisk niemieckich w szkole w Międzylesiu oraz w zniszczonym domu 400 metrów na zachód od szkoły w kierunku toru kolejowego. Patrol natknął się ponadto na nieprzyjaciela w rejonie wschodniego krańca Międzylesia. W meldunku „Wojtek” podał również położenie stanowisk sowieckich. Znajdowały się one na południowym krańcu lasu Willanów bliżej Radości. Na drodze przemarszu żołnierze 6 kompanii kilkakrotnie natknęli się na sowieckie patrole. Zwiadowcy powrócili o godzinie 9.00.

Ostatni z zachowanych meldunków 6 kompanii pochodzi z 9 sierpnia i wskazuje, że na wschodnim skraju głównej ulicy Międzylesia znajdują się tabory radzieckie. W wielu przypadkach linie niemieckie i sowieckie oddalone są od siebie o kilkadziesiąt do 100 metrów. Według informacji, jakie patrol uzyskał od żołnierzy radzieckich, wojska Armii Czerwonej znajdowały się wówczas już na Grochowie. Jeden z wysłanych tego dnia patroli był zatrzymany przez sowietów. Pytali o legitymacje, przy tym dowódca sowiecki miał się wyrazić dosłownie „po co wy tu w ogóle łazicie?”.

Sytuacja na odcinku działania 7 kompanii

Pierwszy zachowany meldunek przesłany z tej kompanii pochodzi z 5 sierpnia. O godzinie 22.00 wyszedł patrol, zatrzymany wkrótce przez żołnierza radzieckiego, który kazał się zaprowadzić na Zbójną Górę. Tam dołączył porucznik sowiecki, który z kolei prosił o wskazanie drogi do Miedzeszyna. Po drodze porucznik zamienił się na broń z jednym z żołnierzy patrolu. Po doprowadzeniu żołnierzy radzieckich do Radości i wskazaniu drogi na Miedzeszyn patrol powrócił do sztabu.

Wysłane następnego dnia patrole stwierdziły obecność stanowisk sowieckich w odległości półtora kilometra od wsi Zerzeń. Walki o tą miejscowość były zażarte. Inny patrol pod dowództwem sekcyjnego plutonu 795 strzelca „Małego” dotarł pod Zerzeń, został jednak zatrzymany przez sowiecki patrol. Od nich dowiedzieli się, że kościół w tej wsi przechodzi z rąk do rąk.

Wieczorem tego samego dnia „Scherlok” z plutonu 795, będąc na rozpoznaniu w Międzylesiu stwierdził, że najdalej wysunięte placówki niemieckie znajdują się na głównej ulicy tej miejscowości, w odległości 100 metrów od stacji kolejowej. A 70-80 metrów na wschód od nich znajdują się pozycje sowieckie. Ponadto na dziedzińcu fabryki „K. Szpotański” stacjonuje artyleria niemiecka. Pomiędzy Międzylesiem a Borkowem znajduje się większe zgrupowanie wojsk niemieckich.

Ostatni meldunek 7 kompanii pochodzi z 7 sierpnia i został sporządzony przez sierż. pchor. art. Jan Kowalewski ps. „Muki”. Dowodził on silnym patrolem złożonym z 27 ludzi uzbrojonych w dwa lkm, jeden rkm, jeden km, kb i granaty. Zbiórkę patrolu zakłócił ostrzał artylerii niemieckiej. Patrol wyszedł w kierunku Zagórza. Spotkani po drodze mieszkańcy sygnalizowali, że wcześniej przeszły tędy patrole niemieckie. W związku z tą informacją z Zagórza patrol skierował się na miejscowość Macierówka. W odległości 300 metrów na północ od tej miejscowości patrol 1+3 zameldował, że w budynkach w pobliżu cegielni znajduje się grupa około 20 Niemców. Rozpoznanie bojowe stwierdziło jednak, że Niemcy już się wycofali, zostawiając jedynie granatniki, które otworzyły ogień. Patrol wycofał się bez strat.

Obok służby garnizonowej i rozpoznawczej, żołnierze wszystkich plutonów mieli obowiązek stałego powiększania zasobów materiałowych swoich oddziałów. W ramach tych działań pozyskiwali broń, najczęściej kupując ją od żołnierzy radzieckich, czasami za wódkę. Penetrowali też świeże pobojowiska i porzucone magazyny niemieckie. Stan posiadania oddziałów uzupełniano nie tylko bronią, lecz także wszelkiego rodzaju innymi materiałami: oporządzeniem wojskowym, benzyną, lekami a nawet odzieżą.

Na terenach IV Rejonu zajętych przez Armię Czerwoną służby sanitarne Rejonu uruchamiały punkty sanitarne, a nawet szpitale polowe dla rannych cywilów i żołnierzy wszystkich armii. Szpital powstańczy utworzono m. in. w Otwocku, przy ulicy Bolesława Prusa. Sanitariuszki z WSK pracowały również w przyfrontowych otwockich szpitalach w dawnym Domu Uzdrowiskowym, przy obecnej ulicy Filipowicza, a także w niedalekim pensjonacie Górewicza, gdzie oprócz rannych przebywali także chorzy na tyfus.

Inny punkt pomocy medycznej powstał przy ulicy Warszawskiej w Otwocku. Jego powstanie i działanie wspominała po latach Anna Pawłowska-Utracka:

 Niemcy stali w Górze Kalwarii i bardzo ostrzeliwali Otwock, dlatego było wielu rannych i zabitych. Otworzyłyśmy punkt opatrunkowy na ul. Warszawskiej, wywiesiłyśmy flagę PCK, urządziłyśmy punkt opatrunkowy i do pra­cy. Kłopotu z lekarzami nie było i to nawet z chirurgami. Był dr Trojanowski, Olpiński, Oracz, Herbst, włączył się dr Ostrowski. Pielęgniarek też nie brakowało: Purzycka, Russkowa, Rejental, Haręźak, Konderska, Pawłowska, Różycka, Tejszerska, dwie siostry Srebrniakówny, siostra Władzia, któ­rej nazwiska nie pamiętam. Pomagały nam dziewczęta, które ukończyły nasz kurs. Punkt okazał się bardzo potrzebny, bo zgła­szali się nie tylko ranni, ale i chorzy.

Podobne punkty powstały w innych miejscowościach zajętych przez Armię Czerwoną, m. in.: w Karczewie, Wiązownie, Radiówku, Falenicy i Radości.

 

Okres względnego spokoju i zorganizowanego, jawnego funkcjonowania struktur Armii Krajowej na terenie IV Rejonu trwał bardzo krótko, bo tylko do końca pierwszej dekady sierpnia 1944 r. Wówczas to tereny te stały się strefą zaplecza frontu. Pojawiły się jednostki NKWD i powstającej polskiej bezpieki.

Jeszcze 10 sierpnia oficer kontrwywiadu „Obroży” ppor. Bolesław Graf „Sław” wysłany z Warszawy do dowódcy IV Rejonu mjr Stanisława Szulca „Kani” wysłał zwierzchnikom optymistyczny meldunek: „Bolszewicy nazywają oddziały AK – powstańcami. Stosunek do członków AK bardzo serdeczny i życzliwy. Chętnie udzielają wszelkich informacji”.[14]

W tym samym dniu komendant Rejonu „Kania” wydał rozkaz nr 6 brzmiący dosłownie:

Z dniem dzisiejszym zarządzam zdjęcie opasek – przechodzimy do konspiracji, aż do wyjaśnienia. Nie rozgłaszać o przejściu do konspiracji. Pouczyć podwładnych o nie ujawnieniu swych dowódców i siebie. 

Następnego dnia adiutant komendanta Rejonu podpisał rozkaz nr 7 nakazujący dowódcom jednostek:

 1. Zamelinować wszystkie papiery i dokumenty, a przede wszystkim rejestracje ochotników. Melinować w budynkach i zabezpieczyć tak, aby nie uległy zniszczeniu.
2. Natychmiast zamelinować broń. O melinach może wiedzieć najwyżej 3 osoby.
3. Zawieszam wszystkie ćwiczenia, odprawy itp. (mieć stałą łączność z dowódcami)
Dalsze rozkazy nadejdą.

Od tego momentu żołnierze AK IV Rejonu byli masowo aresztowani, więzieni i wywożeni w głąb ZSRR. Sowieci rozpoczęli aresztowania żołnierzy i sympatyków AK. Jest wielce prawdopodobne, że NKWD dysponowało przygotowaną jeszcze przed zajęciem tego terenu listą akowców, która przez kilka pierwszych dni po wejściu Armii Czerwonej była przez nich uzupełniana.[15]


[1] J. Z. Sawicki, Obwód VII Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej „Obroża”, Warszawa 1990, s.216.
[2] Dzień później w okopie wojskowym w Świdrze wybrano Iłowieckiego na burmistrza Otwocka. (Archiwum m. st. Warszawy Oddział Zamiejscowy w Otwocku.)
[3] Eugeniusz Wójcik z plutonu 795, jednocześnie żołnierz OS działającego przy 7 kompanii.
[4] Stefan Szabłowski również z plutonu 795, jednocześnie żołnierz OS działającego przy 7 kompanii.
[5] Leopold Andrzejewski żołnierz plutonu 795 i OS działającego przy 7 kompanii.
[6] Być może chodzi o por. rez. Antoniego Dorożyńskiego, ale nie ma co do tego pewności.
[7] Pseudonim nieczytelny.
[8] W meldunkach sytuacyjnych kompania ta nosi numer 105, ale ze względu na ujednolicenie numeracji na potrzeby niniejszej publikacji w zestawieniu kompania przedstawiona jest jako 4.
[9] Być może dotyczy to dowódcy plutonu 784 plut. pchor. Zygmunta Lewandowskiego „Lwa”. Dowódca Rejonu wystąpił 15 sierpnia 1944r. z wnioskiem o awans dla „Lwa” do stopnia, właśnie ppor.
[10] W meldunkach sytuacyjnych kompania ta nosi numer 104, ale ze względu na ujednolicenie numeracji na potrzeby niniejszej publikacji w zestawieniu kompania przedstawiona jest jako 5.
[11] Prawdopodobnie oddziały Armii Czerwonej wkroczyły do Falenicy około 30 lipca.
[12] Relacja Stanisława Fałeckiego.
[13] „Barbara” to najprowdopodobniej pseudonim szefowej propagandy Rejonu Julii Przeździeckiej. „Barbary” poszukiwano również poprzez ogłoszenia w czasopiśmie „Dzień Polski”.
[14] J.Z. Sawicki, Likwidacja Obwodu „Obroża” AK. Dramat lat 1944-1945, [w:] Na Przedpolu Warszawy, Z. 5 z lutego 1995 r., ss. 12-17.
[15] J.Z. Sawicki, Likwidacja Obwodu „Obroża” AK. Dramat lat 1944-1945, [w:] Na Przedpolu Warszawy, Z. 5 z lutego 1995 r., ss. 12-17.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz