RSS
 

około 30 lipca 1944 r., niedziela

24 sie

Do Otwocka wkroczyły jednostki Armii Czerwonej.
Wkroczenie wojsk radzieckich do Otwocka i panującą w mieście atmosferę tak zapamiętał Stanisław Kołyszko:

 Lipcowy ranek 1944 roku w Otwoc­ku zaczął się nerwowo i radośnie. Ranek był pogodny i zdawałoby się, że niczym nie odbiega od innych lipco­wych dni, gdyby nie dochodzące strzały od strony Karczewa. One to stwarzały niecodzienną atmosferę. Podekscyto­wani przechodnie rozmawiają między sobą, gestykulują i spiesznie przemie­rzają ulice. Słychać warkot i stukot na jezdni. Tak dają o sobie znać sunące po ulicy czołgi. Na czołgach uśmiechnięte twarze sowieckich żołnierzy. Ludność wiwatuje i obrzuca ich kwiatami. A za­tem Niemców już nie ma. Uciekli w no­cy. Radość i entuzjazm. Czy naprawdę jesteśmy już wolni? Czy uciekł okrutny wróg, który tak bardzo nam dokuczył? Czy nie zawiedzie nas wolność, która przyszła ze wschodu? Czas pokaże.
Jeszcze nieśmiało przebiegają żołnie­rze z biało – czerwonymi opaskami, nie­którzy uzbrojeni, to miejscowi akowcy, rekrutujący się z OS „Fromczyn”. O ujawnieniu się nie było zarządzenia, ale pełni zapału i ducha bojowego chło­pcy nie wytrzymali i wyszli. Niewielu wiedziało, co spotkało wileńskich ako­wców.
W kierunku Karczewa posuwają się małe oddziały wojska, ubranego w pol­skie mundury z orzełkami na czapkach. Polskie wojsko? Witani są serdecznie i z entuzjazmem. Niektórzy mówią po polsku, inni słabo. Czas robi swoje. Pobyt na wschodzie, prawie 5 lat, mógł to spowodować. Powiew wolności ogar­nia wszystkich. Wolność ze wschodu? Oby nas nie zawiodła![1]

Dla większości społeczeństwa wkroczenie Armii Czerwonej z głoszonymi przez jej propagandę hasłami wolności, równości i demokracji stanowiło powód do radości, której zresztą nie ukrywano. Oznaczało wyzwolenie spod terroru hitlerowskiego. Terroru, który kojarzył się z obozami koncentracyjnymi, obozami śmierci, gettami, łapankami, publicznymi egzekucjami i wszechobecną śmiercią. Nie znaczy to, że w społeczeństwie nie było żadnych obaw. Były i to wielkie.


[1] Relacja opublikowana [w:] „Gazeta Otwocka”, nr 11 listopad – grudzień 1993, s. 7.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz