RSS
 

Nieprawdopodobne!.. Wierzyć się temu nie chce!.. Co dzieje się na stacji kolejowej w Otwocku.

06 mar

Dnia 3 czerwca 1933 r. jechałem z kolegą do Otwocka. Kolega nabył bilet w Towarzystwie Międzynarodowych Wagonów Sypialnych w gmachu hotelu Bristol!
Na odwrocie biletu zaznaczono mu „strefa III” (w podmiejskim ruchu obowiązują trzy strefy 8-godzinne). Konduktor zakwestionował ważność powyższego biletu i przekazał sprawę kierownikowi pociągu, który wobec zgromadzonej licznie publiczności nazwał kolegę oszustem, który sam podrobił bilet.
Na stacji w Otwocku wezwany przez kolegę posterunkowy P.P. Nr. 1914.., odmówił sporządzenia protokołu, a zawiadowca stacji przyznał zgóry rację kierownikowi pociągu Mieczysławowi Pomarańskiemu i rozgrzeszył go z miejsca za jego postępowanie. Nazajutrz kolega przedstawił u zawiadowcy zaświadczenie z Tow. Międzynarodowych Wagonów Sypialnych, stwierdzające, że bilet do Otwocka został nabyty po godz. 16-ej i jest ważny w granicach strefy III. Dowód ten zbyto u p. zawiadowcy wzruszeniem ramion i nie dano najmniejszej satysfakcji za niewłaściwe zachowanie się p. Pomarskiego.
Drugi fakt miał miejsce między 7 a 10 lipca b. r. przy wyjściu z pociągu na stacji Otwock.
Zgromadzona publiczność trafiła widać na zły humor funkcjonariusza, odbierającego bilety przy wyjściu, dość, że ten zamknął bezceremonialnie furtkę i oświadczył, że nie otworzy, póki się publiczność nie ustawi w kolejce. A deszczyk tymczasem pada i pada. W końcu na burzliwą interwencję kilku osób z publiczności lepiej ubranej, otworzył przejście. Wkrótce jednak powtórzył kilkakrotnie to samo prowokacyjne zatrzaskiwanie furtki, tak, że ostatni pasażerowie zostali wypuszczeni dopiero po półgodzinnem moczeniu się na deszczu.
Udaliśmy się do zawiadowcy, przedstawiając całe zajście. Pan zawiadowca, nie czekając na wyjaśnienie, a priori orzekł, że jego funkcjonariusz postępuje słusznie i że ostatecznie możemy, napisać zażalenie. W tem miejscu dość przejrzyście dał do zrozumienia, że możemy odpokutować za takie zażalenie.
Zażalenie zostało wpisane, świadkowie podpisani. Czy to jednak będzie miało jaki skutek, śmiem wątpić, bo na własnej skórze przekonałem się raz, jak są traktowane zażalenia.
Trzeci wreszcie wypadek miał miejsce w dniu 12 b. m. o godzinie mniejwięcej 20 min. 30, również przy wyjściu, gdzie bileter schwycił jednego z pasażerów za gardło i kilkoma potężnemi uderzeniami pięści wepchał do swej budki. Licznie zgromadzona publiczność chciała na miejscu zlinczować biletera, tylko taktowne zachowanie się owego pobitego pasażera (Franciszek Ziemski, Otwock, ul. Wiejska Nr. 2), który spokojnie czekał na zjawienie się policjanta, celem spisania protokołu, zażegnało większą awanturę. Przybyłemu policjantowi bileter kazał aresztować owego pasażera i sporządzić protokół o zakłócanie spokoju. Protesty pasażera, że to on właśnie oczekuje policji, aby spisać protokół na biletera, pozostały bez skutku, jak również interwencje świadków i policjant Nr. 3729 odmówił spisania takiego protokółu.
W czasie szamotania się węzełek z rzeczami pasażera oraz portfel, rzekomo wyrwany mu przez biletera, znalazły się stratowane na ziemi.
Od osób, które częściej jeżdżą odemnie, słyszę, że nie są to fakty odosobnione, więc chyba czas najwyższy, aby władze wejrzały w te sprawy.

Pasażerowie.

 

Dzień Dobry z 20 sierpnia 1933 r.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz