RSS
 

Podstołeczny bad-Świder, pięknie i zdrowo ale trochę zadrogo.

16 lip

Kryzys gospodarczy zmusił ludzi do poczynienia koniecznych oszczędności. Zamiast do miejscowości kuracyjnych zagranicą, lub w kraju, jeżdżą teraz do letnisk podmiejskich i czują się po powrocie, jak po jakimś badzie.
Do najmilszych i najzdrowszych miejsc odpoczynkowych, a powiedzielibyśmy i kuracyjnych jest okolica Otwocka, Świdra, Śródborowa i Józefowa. Otwock leczy ciężko chorych gruźlików, którzy do swych chorych płuc wciągają ożywcze, przepojone aromatycznym zapachem lasów szpilkowych powietrze. To samo można powiedzieć o Świdrze, który łączy się niemal w jedną całość z Otwockiem. Jest suchy i cały w wysokopiennym lesie położony, a więc zdrowy.
Ożywcze kąpiele w rzece Świdrze, kąpiele powietrzno-słoneczne krzepią nerwy i nie nadwerężają kieszeni łaknącym spokoju mieszczuchom. Łatwy dojazd kolejką Jabłonna – Karczew sprawia, iż w dni świąteczne podwarszawskie letniska roją się od spragnionych odpoczynku. Zwłaszcza Otwock i Świder.
Ceny produktów spożywczych znajdują się prawie na tym samym poziomie, co i w Warszawie. Trochę tylko kłopotu z mieszkaniami, bo właściciele domków zbyt wygórowane stawiają żądania. Ceny w bieżącym roku uległy redukcji, ale, jak na okres kryzysowy, są jeszcze za wysokie. Jest nadzieja, że na rok przyszły właściciele pensjonatów i willi obniżą ceny.
Pensjonaty? Jest ich tutaj ogromna ilość. Ceny całodziennego utrzymania wahają się od 6 do 8 zł. To drogo!
Pomimo kończącego się lata do Świdra zjeżdżają jeszcze letnicy. A więc słabi piersiowo i reumatycy, którym promienie słońca na suchym świderskim piasku wyciągają desztki dokuczliwej choroby.
Miło i malowniczo jest w Świdrze. Jedno możnaby zarzucić zarządowi gminy, że nie doprowadza ulic do porządku. Położenie chodników powinno być najpilniejszą troską gminy, która chyba na brak funduszów narzekać nie powinna.

W.K.
Kurier Poranny z 23 sierpnia 1933 r.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz