RSS
 

Zakład Letniskowy dla Dzieci – prewentorium „Olin”

04 sty

Zakład Letniskowy dla Dzieci – prewentorium „Olin”, ul. Borowa
W roku 1926 Magistrat m. Warszawy zbudował w Otwocku przy ul. Borowej Zakład Letniskowy dla Dzieci. Wsparciem dla Magistratu było Towarzystwo Społecznej Pomocy „Opieka” pod przewodnictwem Aleksandry Piłsudskiej „Oli”, stąd nazwa zakładu „Olin”, przy współudziale dr Bronisławy Dłuskiej, siostry Marii Skłodowskiej-Curie i Jana Witkiewicza-Koszczyca, bratanka Stanisława Witkiewicza.
Początkowo turnusy w sezonie letnim liczyły po 250 najbiedniejszych dzieci rozlokowanych  w budynku i namiotach wojskowych.
Znacznie wzrosła liczba pensjonariuszy, kiedy pod koniec lat 30-tych główny budynek konstrukcji drewnianej na murowanych słupkach, w kształcie samolotu rozpostartego na polanie leśnej, po rozbudowie i modernizacji funkcjonował przez cały rok. Ten piękny, oryginalny budynek wykonano według projektu znanego architekta i konserwatora Jana Witkiewicza-Koszczyca. Sam projekt zaprezentowany na wystawie w Paryżu uzyskał srebrny medal.
W czasie wojny, w roku 1940 z udziałem Rady Głównej Opiekuńczej zostało reaktywowane uzdrowisko „Olin”. Uzdrowisko całoroczne, dobrze wyposażone, nowoczesne, przystosowane było do obsługi 250 dzieci. Miało charakter leczniczo-kondycyjno-wychowawczy, program przewidywał zajęcia fizyczne, uczenie samodzielności, praca dla Zakładu, troska o indywidualny rozwój intelektualny, zajęcia praktyczne, modelarstwo, koszykarstwo, szycie.
Działalność ośrodka trwała do 1944 r.
W 1945 r. Szwedzi celem pomocy krajowi zniszczonemu wojną wybudowali 34 budynki wokół przedwojennego „Olinu”. Zorganizowali Sanatorium Polsko-Szwedzkie dla dzieci w wieku od 0 do lat 16 chorych na gruźlicę. Wyposażyli je w nowoczesną aparaturę diagnostyczną i sprzęt gospodarczy, wyszkolili pielęgniarki. Działał żłobek, przedszkole i szkoła, której pierwszą kierowniczką była Helena Skłodowska-Szaley, siostra Marii Skłodowskiej-Curie. Szkoła Podstawowa otrzymała później imię Celestyna Freineta.
W 1951 r. sanatorium otrzymało patrona – Juliana Marchlewskiego i funkcjonowało jako Państwowe Sanatorium Przeciwgruźlicze dla Dzieci im. J. Marchlewskiego.
Jesienią 1992 r. przeniesiono sanatorium do obiektu w Śródborowie przy ul.Narutowicza.
Po „Olinie” przy ul. Borowej, pozostały tylko szczątki spalonego budynku-samolotu.

Opracowała: Jadwiga Rakowska, Towarzystwo Przyjaciół Otwocka

 
Komentarze (5)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Paweł Ajdacki

    14 sierpnia 2016 o 13:00

    „Olin” został założony w 1929 r. przez Komitet Opieki nad Najbiedniejszymi Mieszkańcami Miasta Warszawy i Podmiejskiech Okolic „Osiedle” gdzie marszałkowa Piłsudska była jego przewodniczącą. W tym własnie roku Komitet wydzierżawił od Magistratu m.st. Warszawy 4 ha lasu w Otwocku z przeznaczeniem na letni wypoczynek dla dzieci. W „Olinie” został ulokowany stały ośrodek kolonijny Sekcji Kolonii i Półkolonii którą kierowała Helena Sujkowska. Budynek wg projektu Jana „Koszczyc” Witkiewicza wybudowany został w latach 1930-31 jako obiekt sezonowy. Przystosowanie go do wykorzystywania całorocznego nastąpiło w 1938 r. Wtedy nadbudowano skrzydło budynku i zainstalowano centralne ogrzewanie.

     
  2. ~Paweł Ajdacki

    14 sierpnia 2016 o 13:06

    Pierwszy turnus w 1929 r. liczył 400 dzieci które mieszkały w namiotach. Turnus z 1931 r. liczył już 528 dzieci, które mieszkały w nowym pawilonie. Kolejne turnusy od 1933 r. liczyły już po ok. 1000 dzieci. Każde z dzieci przebywało w „Olinie” po jednym miesiącu.

     
  3. ~Calliari

    24 czerwca 2017 o 14:46

    Niestety to wyjątkowe miejsce est już aktualnie w opłakanym stanie, poniżej zamieszczam link do mojej galerii zdjęć z Olina wykonanych w maju 2017 https://www.flickr.com/photos/151767972@N04/albums/72157682368117302

     
    • ~zbigniew

      6 sierpnia 2017 o 11:55

      Miałem 5 lat w roku 1941 gdy przebywałem w ośrodku ok. pół roku. Budynek mieścił na parterze wielką prostokątną salę wypełnioną łóżkami z boksem pośrodku, w którym dyżurowała opiekunka czytająca wieczorem różne opowiadania jak „Lolek grenadier” itp. Po obu stronach mniejszych boków prostokąta były schody prowadzące do dużych antresoli, w których były sypialnie w jednej dziewczęca, w drugiej chłopięca. Zdarzały się spacery poza teren nad Świder mijając po drodze niemieckie budki strażnicze lub do zakonników „Lelewela”na przedstawienia kukiełkowe. Po zabraniu przez gestapo jednego z wychowawców personel był zrozpaczony i wtedy dostałem lanie za niewstrzymanie potrzeby, podczas którego to lania opiekunka zanosiła się spazmatycznie płaczem. Na placu było boisko, na którym starsi chłopcy grali w siatkówkę, a my młodsi bawiliśmy się w piaskownicy położonej w pobliżu ogrodzenia. Wtedy za ogrodzeniem zaczęły przebiegac schylone postacie z tobołkami wznosząc tumany kurzu i goniące ich psy, a chłopczyk obok mnie wstał i powiedział, czego nigdy nie zapomnę i nie wybaczę: „aj waj , żydków pędzą!”.Od razu personel sprowadził nas do budynku i stąd do wieczora słychac było tumult i strzały później coraz rzadziej a nawet jeszcze po długiej przerwie pojedyncze przypadki.

       
      • ~Piotr

        11 września 2017 o 09:47

        Ja przebywałem w tym budynku na oddziale VI od początku wakacji 1981 roku do początku wakacji 1982 roku. Były to naprawdę piękne chwile. Następny rok spędziłem na oddziale III. Pozdrawiam