RSS
 

Albin Szerepko (1924-2000)

21 sie

Albin Szerepko pochodzi ze znanej karczewskiej rodziny. Podczas wojny, już na początku 1940 r., będąc uczniem gimnazjum kupieckiego w Warszawie, Albin wstąpił do podziemnego Związku Walki Zbrojnej (później Armii Krajowej) i przyjął pseudonim „Hrabia”.

Wkrótce Albin przeszedł szkolenie sabotażowo-dywersyjne i podziemny kurs szkoły podchorążych. Brał udział w akcjach sabotażowych, m.in. w niszczeniu niemieckich transportów kolejowych udających się na front wschodni. Był magazynierem broni konspiracyjnej przechowywanej na cmentarzu w Karczewie, m.in. w piwnicy kaplicy cmentarnej. Otrzymał stopień kaprala podchorążego i został dowódcą samodzielnej grupy działającej w ramach Kedywu (Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej).

Przed wojną ojciec Albina, Henryk Szerepko, był kierowcą ciężarówki. Współpracował m.in. z żydowskim kupcem Wolfem Gontarskim z Otwocka. Gdy Niemcy wywozili otwockich i karczewskich Żydów do obozu zagłady w Treblince, żona Gontarskiego, Regina (Rywka), oraz ich dwaj synowie (11 i 9 lat) uciekli do Kołbieli. Kiedy getto w Kołbieli było likwidowane 27 września 1942 roku, Regina uciekła jeszcze raz – wróciła do Karczewa. Wolf postanowił przenieść synów do Szerepków, a żonę umieścić w pobliżu.

Rodzina Szerepków chętnie przyjęła chłopców do swego domu przy ul. Mickiewicza. Albin przygotował dla nich kryjówkę oraz przynosił im posiłki i wodę do mycia. Janek i Heniek (Icchak i Cwi) Gontarscy napisali po latach w zeznaniu dla Instytutu Yad Vashem: „Chcemy podkreślić ciepłe i serdeczne przyjęcie, jakiego doświadczyliśmy, […] pomimo zagrożenia życia całej rodziny Szerepków, gdyby Niemcy nas wykryli”.

W oświadczeniu dla Żydowskiego Instytutu Historycznego Albin i jego matka Janina napisali: „dawaliśmy im schronienie i wyżywienie, natomiast spanie – różnie – w domu i w stodole, gdzie było miejsce z przejściem na drugą ulicę Mińską [obecnie Armii Krajowej]. Było to w wielkiej tajemnicy. Trwało to od 1942 roku do czasu przyjścia wojsk rosyjskich […]. Te dwoje dzieci żydowskich było traktowane jak rodzina bez żadnych wynagrodzeń i zapłaty, […] robiliśmy to w stosunku dobrej woli do narodu i dzieci tak okrutnie prześladowanych przez Niemców hitlerowskich, choć my też ryzykowaliśmy życiem”.

Wkroczenie wojsk radzieckich pod koniec lipca 1944 r. i wyparcie Niemców ze wschodniego brzegu Wisły w drastycznie odmienny sposób wpłynęły na sytuację Gontarskich i Szerepków.

Bracia Gontarscy mogli wreszcie opuścić kryjówkę w gospodarstwie Szerepków. Dołączyli do matki, która przeżyła w ukryciu w sąsiedniej wiosce. Ich ojciec zmarł w warszawskim getcie. Chłopcy wraz z matką wkrótce wyemigrowali do Izraela, gdzie zamieszkali w kibucu.

Dla Albina Szerepki nastał natomiast okres najtrudniejszy. Po „wyzwoleniu” oddziały Armii Krajowej ujawniły się. Już jesienią 1944 roku Szerepko został jednak podstępnie aresztowany przez Rosjan. Około 10 osób przyszło do warsztatu samochodowego prowadzonego w Otwocku przez jego dziadka pod pretekstem naprawy auta. Albina zatrzymano i przesłuchiwano w otwockim sztabie NKWD przy ul. Reymonta. W listopadzie wraz z kolegami z AK został wywieziony na Syberię. Przebywał w łagrze w Szepietowie, gdzie traktowano więźniów wyjątkowo nieludzko. Wraz z nim znalazł się tam inny mieszkaniec Karczewa, który pomagał Żydom – Czesław Laskus (do tej pory oficjalnie nie otrzymał tytułu Sprawiedliwego).

Szerepko i Laskus wraz z kolegami wrócili z Syberii w 1947 r. W Polsce rządzonej przez komunistów czekała na nich z kolei nagonka jako na „reakcjonistów” z AK.

Albin Szerepko był aktywnym działaczem środowisk kombatanckich, prezesem karczewskiego koła Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, współinicjatorem budowy licznych pomników i tablic pamiątkowych, m.in. pomnika ku czci ofiar poległych za wolność ojczyzny na rynku karczewskim. Pozostawił po sobie wiele opracowań historycznych i wspomnień dokumentujących wydarzenia, w których brał udział i których był świadkiem.

W swych wspomnieniach Albin Szerepko pomniejsza ten aspekt swojej działalności, za który otrzymał tytuł Sprawiedliwego. Pisze o jednorazowym uratowaniu życia braci Gontarskich, lecz nie o ich stałym ukrywaniu. Według jego relacji, w maju 1944 r. na stacji kolejki wąskotorowej w Otwocku wraz z Tadeuszem Malczewskim zobaczyli polskiego granatowego policjanta, który kogoś gonił z karabinem. Okazało się, że chciał zastrzelić dwóch chłopców żydowskich w wieku 7-9 lat, którzy żebrali w okolicy. „Trochę ich znałem – pisze Szerepko – ponieważ matka moja dość często ich karmiła i dawała im jedzenie na odchodne”. Obaj AK-owcy, którzy akurat byli uzbrojeni, zmusili policjanta do rezygnacji, zapowiadając mu, że ci chłopcy „muszą doczekać wolności”. Albin notuje, że skierował uratowanych chłopców do swojej matki. Pisze: „Otrzymałem od nich kilka listów i podziękowanie od ich matki z Jerozolimy oraz zdjęcie Janka i Heńka”. Szerepko wyjaśnia też, że ów granatowy policjant tłumaczył swą nienawiść wobec Żydów osobistymi krzywdami, których od nich doznał za Bugiem w 1939 r.

Szerepkowie i Gontarscy w Izraelu, zwłaszcza panie Janina Szerepko i Regina Gontarska, wymieniali bardzo serdeczne listy. Kontakt stał się trudniejszy, gdy rząd PRL w 1967 r., na polecenie Moskwy, zerwał stosunki dyplomatyczne z Izraelem. „Korespondencja wracała z powrotem” niedostarczona do adresata – wspomina Albin Szerepko. Dopiero w wolnej Polsce, po 1989 r. udało mu się ponownie odnaleźć braci Gontarskich w Izraelu. Ci zaś wystąpili o uhonorowanie swych wybawicieli.

3 listopada 1992 r. Instytut Yad Vashem uznał Albina Szerepkę za Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Wniosek o nadanie tytułu obejmował także jego matkę Janinę, ale ostatecznie medal otrzymał tylko Albin.

W Karczewie do dziś mieszka żona Albina – Lucyna Szerepko (ur. 1928).  Podobnie jak mąż od 16 roku życia działała ona w ruchu oporu, m.in. w partyzantce i jako łączniczka Armii Krajowej.

 

Opracowanie: Zbigniew Nosowski
Społeczny Komitet Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich

 

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz