RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii’

Młodociani złodzieje z Otwocka skradli pół kilometra przewodów telefonicznych.

30 lis

Policja w Otwocku zawiadomiona została o kradzieży napowietrznych przewodów telefonicznych na przestrzeni blisko pół kilometra.
Ustalono, iż kradzieży dopuścili się bracia 12-letni S. W. i 14-letni J. W.

W wyniku przeprowadzonej rewizji, w mieszkaniu ich rodziców w Otwocku przewody odnaleziono. Podczas rewizji rodzice młodocianych złodziejaszków wystąpili czynnie przeciw policji. Zatrzymano więc nie tylko chłopców, lecz również ich matkę i ojca.

Dzień Dobry! z 13 października 1938 r.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Udaremniony zamach bombowy w Karczewie. Wykrycie w Karczewie i Otwocku arsenału bomb i ujęcie szajki bandytów- terrorystów.

17 lis

Przed kilku dniami donosiliśmy o aresztowaniu wybitnego członka nielegalnej ONR Wiktora S., ośmiokrotnie karanego złodzieja recydywisty, u którego podczas rewizji znaleziono bombę, przeznaczoną do dokonania zamachu na jakiś obiekt.

Jak się dowiadujemy, w dalszym ciągu likwidacji bandy terrorystów – bombiarzy powiatowa policja natrafiła na ślad znanych rabusiów, którzy
z bronią w ręce dokonywali napadów bandyckich na okolicznych mieszkańców. Wspomniani byli jednocześnie członkami ONR i wykonawcami zleconych im aktów terroru na terenie powiatu warszawskiego.

W dniu 18 b.m. czterech zamaskowanych zbirów, dokonało zuchwałego napadu bandyckiego na mieszkanie Józefa Borysia w Wielkim Otwocku. Bandyci zrabowali 120 zł, dwie dubeltówki i rewolwer oraz inne przedmioty.

Tegoż dnia ta sama banda dostała się do mieszkania Józefa i sterroryzowawszy domowników, zrabowała drobną biżuterię oraz garderobę.

Zawiadomiona policja wszczęła natychmiast energiczne dochodzenie i ustaliła, że sprawcami obydwu napadów byli 25-letni Michał Z. (Wielki Otwock), 21-letni Aleksander K. (Otwock), 21-letni Stanisław S. (Otwock) i 22-letni Józef K. (Karczew).

Podczas dalszego drobiazgowego śledztwa okazało się, iż wszyscy wyżej wspomniani są wybitnymi członkami St. Nar. i ONR. W czasie rewizji u Zarychty znaleziono bombę z mechanizmem zegarowym sporządzoną sposobem domowym. Miała ona być rzuconą na jeden z domów w Karczewie.

Ustalono również, że wybitną jednostką w wyżej wymienionych stowarzyszeniach na terenie Otwocka jest właściciel zakładu ślusarskiego 24-letni Władysław K. (Otwock). Ostatni „nadawał” robotę i określał miejsca rzucenia bomb i dokonywania terroru, jak również kierował całą akcją terrorystyczną.

Całą piątkę aresztowano i z decyzji sędziego śledczego osadzono w areszcie.

W Karczewie aresztowany został Feliks M. Zeznał on, że we wsi Otwock Wielki przechowywane są dwie bomby, które przygotowane zostały przez miejscowych ONR-owców i miały być wczoraj w piątek, rzucone na synagogę w Karczewie, podczas odprawiania wieczornej modlitwy. Bomby te istotnie znaleziono, a M. zatrzymano.

Przez nowego komendanta policji w Otwocku, zatrzymany został niejaki Mieczysław G. (ul. Kościelna), u którego znaleziono materiały wybuchowe, bagnet i odezwy ONR-u. W domu Geigera mieścił się gołębnik, w którym wykryto większą ilość dynamitu, oraz kilka przygotowanych bomb. Terrorystę aresztowano.

5-ta rano z 26 czerwca 1936 r.
Czytaj więcej w „Otwock w prasie 1930-1939″, Otwock 2016. Publikacja dostępna w Muzeum Ziemi Otwockiej.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Oszustwo „na ożenek”

27 wrz

Maria Demczykówna (Pańska 11), poznała swego czasu Franciszka Wójcika (Otwock). Po kilku tygodniach znajomości, Wójcik oświadczył się o jej rękę. Następnie, pod pozorem załatwienia formalności, związanych ze ślubem, wyłudził od naiwnej panny 200 zł. oszczędności. Ponieważ od tej pory Wójcik nie pokazał się więcej, poszkodowana pojechała do Otwocka i przekonała się, że Wójcik jest żonaty i ma 2-je dzieci. Oszukana panna zameldowała o tym na posterunku policji w Otwocku.

Warszawski Dziennik Narodowy z 4 lutego 1938 r.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Lustrzanych” dróg zawiłe ścieżki

11 wrz

Pewien wybitny znawca zagadnień gospodarki komunalnej zwiedzając Otwock miał powiedzieć, siląc się na dowcip, że dostrzega rzeczywiście dużą dbałość o właściwe utrzymanie dróg gruntowych! Jak głosi fama, towarzyszący mu członkowie Prezydium MRN przyjęli żart z wymuszonymi uśmiechami. Nic dziwnego: na temat stanu ulic w mieście trudno doprawdy żartować. Wystarczy przejść się ulicami Otwocka, aby sobie uzmysłowić, że jest – jak powiadają mieszkańcy – gorzej niż źle.

Na 182 km długości ulic, tylko 40 km posiada twardą nawierzchnię. Reszta – to drogi gruntowe, nierzadko piaszczyste i pełne wyboi. Przykładowo: dzielnice Śródborów i Kresy mają po jednej ulicy o twardej nawierzchni – Świder – dwie.

Jak z tego wynika problem ulic w Otwocku od lat nie schodzi z porządku dnia. Sytuacja o tyle się jeszcze komplikuje, że w programie wyborczym mocno podkreślano konieczność generalnej przebudowy ulic. Mieszkańcy przypominają o tym na każdym spotkaniu.

Krytyka jest niewątpliwie uzasadniona, lecz z drugiej strony należy także uwzględnić wysiłki władz miejskich, które robią, co mogą, żeby nie dreptać w miejscu. Jasne, że krawiec kraje, jak mu materiału staje. W porównaniu do skromnych środków, którymi dysponuje Prezydium i tak nie mało zrobiono. Np. w ubiegłym roku przeznaczono na budowę dróg ponad 4.600 tys. złotych. W br. plan przewiduje przerób w wysokości 4.900 tys. złotych. Na oko – sporo. Ale potrzeby, zaległości w tej dziedzinie są ogromne. Na przykład w br. planowano wydatkować 7 mln złotych. Skończyło się na niecałych 5 mln i to ze szkodą dla innych, pilnych potrzeb gospodarki komunalnej miasta.

Łata się więc dziury, improwizuje, rozdrabniając przy tym i tak niewielki budżet miejski. Innej rady nie ma.

Pod jednym jednak względem Otwock ma silną pozycję. Chodzi o wykonawców. Miejskie Przedsiębiorstwo Remontowo-Budowlane, a konkretnie – Miejska Służba Drogowa, pod której opieką znajdują się drogi – nie zawodzi. Przedsiębiorstwo jest dobrze usprzętowione, posiada niezłych fachowców, w sumie roboty wykonywane są w terminie – bez poślizgu i przestojów. Gdyby do tego dorzucić trochę więcej złotówek – wzdychają ojcowie miasta – to ulice Otwocka błyszczałyby jak lustro! Ot, i cały problem…

(kul)

Trybuna Mazowiecka nr 228, 1968 r.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Najdroższy prąd w Europie w Otwocku.

05 wrz

Jedną z osobliwości Otwocka jest wysoka cena pobierana przez tamtejszy Zarząd Miejski za prąd pochodzący z elektrowni miejskiej. Cena ta wynosi 1 zł. za 1 kwh. W zestawieniu na przykład z ceną elektrowni warszawskiej (50 gr.) jest ona dwukrotnie wyższa.

Gdy w innych miastach cena za prąd była kilkakrotnie obniżana w ciągu ostatnich kilku lat, w Otwocku pozostaje ona bez zmiany mimo, iż liczba abonentów stale wzrasta, konsumpcja powiększa się, koszty produkcji spadają, nie mówiąc już o obniżeniu ceny węgla.

Cena prądu w Otwocku jest niewątpliwie najwyższa w całej Europie.

ABC z 25 lipca 1936r.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kryptonim „Świder – bis”. Kompleks obiektów rekreacyjnych powstaje w powiecie otwockim.

01 wrz

Otwock. Jak wiadomo, jest miastem stanowiącym centrum leczenia gruźlicy i z tej racji znany jest nie tylko w Polsce. Inna funkcja miasta Otwocka – to konieczność zagwarantowania wszelkich możliwych wygód bez mała 40 tys. mieszkańców. Inna jeszcze rola Otwocka i jego malowniczo położonych okolic – to stworzenie kompleksu ośrodków rekreacyjnych, służących zarówno mieszkańcom części Mazowsza.

Prezydent m. st. Warszawy i wojewoda warszawski podpisali porozumienie, mające moc zarządzenia w sprawie zagospodarowania rejonu rzeki Świder i stworzenia tu kompleksu wypoczynkowego dla mieszkańców stolicy i Mazowsza. Podobne porozumienie podpisali również naczelni architekci Warszawy i województwa warszawskiego. W ramach tego dokumentu ustalone zostały terminy prac projektowych, związanych z przygotowaniem kompleksowej dokumentacji technicznej szeregu obiektów, służących wypoczynkowi. Szczegółowy plan wykorzystania klimatycznych i krajobrazowych walorów terenów, położonych przy ujściu rzeki Świder ma być gotowy do dnia 1 czerwca 1976 roku.

Koncepcja zagospodarowania terenów nadświdrzańskich obejmuje także przedsięwzięcie, jak skierowanie wody rzeki od obecnego ujścia do Wisły pradoliną Wisły w obręb wielkiej Warszawy.

Konkretne prace budowlane przewidziane są już na lata nadchodzącej pięciolatki, po uprzednim zaopiniowaniu przez specjalistów i zatwierdzaniu przygotowanego projektu przez prezydenta m.st. warszawy i wojewodę warszawskiego. W ramach koncepcji programu „Świder-bis” ma powstać w rejonie obecnego ujścia Świdra szereg obiektów rekreacyjno-sportowych, przystani kajakowych itp. Przewidziana jest także budowa kawiarni, barów bistro, restauracji i zajazdów turystycznych. Ponadto planuje się utworzenie szeregu pól namiotowych nad rzeką Świder, przy których pracować będą przez całe lato wypożyczalnie sprzętu wodnego, namiotów itp.

Warto zwrócić uwagę, iż nie jest to jedyna koncepcja stworzenia w pobliżu Warszawy, na terenie Mazowsza, ogromnego kompleksu rekreacyjnego. Podobne plany obejmują wykorzystanie okolic Wilgi, w powiecie garwolińskim. I tutaj w przyszłości najbliższych lat ma powstać szereg obiektów, służących wypoczynkowi mieszkańców Warszawy i naszego województwa. W rejonie Wilgi i Maciejowic już zadomowiły się liczne ośrodki wypoczynkowe, należące do różnych stołecznych zakładów pracy i instytucji. Tereny nadświdrzańskie oraz dolina Wilgi w powiecie garwolińskim to miejsce, gdzie w przyszłości będzie mogło wypoczywać około 650 tys. osób.

Prace projektowe nad zagospodarowaniem pięknych zakątków ziemi mazowieckiej, znajdujących się w pobliżu Warszawy stanowią jeden z elementów programu rozwoju naszego województwa oraz realizacji uchwały Rady Ministrów w sprawie zagwarantowania mieszkańcom stolicy i pobliskich okolic warunków do wypoczynku. Wszelkie poczynania w tym zakresie będą realizowane wspólnie przez władze stołeczne i woj. Warszawskiego.

(Jur)
Trybuna Mazowiecka nr 265, 1974 r.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Gmina Żydowska w Otwocku czci pamięć Marszałka Józefa Piłsudskiego.

29 sie

W synagodze Reindorfa [Istniała przy ulicy Górnej] odbyło się w sobotę żałobne nabożeństwo za duszę Marszałka Józefa Piłsudskiego. Żałobne kazanie wygłosił rabin L. Janowski. Kantor Z. Gerber odprawił modlitwę zaduszną.

W niedzielę odbyło się żałobne posiedzenie rady gminy żydowskiej, na którem na wniosek prezesa gminy Engelmana uchwalono wyznaczyć sumę pieniężną na Kopiec Piłsudskiego w Krakowie.

Nasz Przegląd z 25 maja 1935 r.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niedziela na Świdrem. Zimny tusz.

25 sie

Płytki Świder w minioną niedzielę przypominał warszawskie aleje Jerozolimskie w południe. Takiego najazdu spragnionych niedzielnego wypoczynku mieszkańców stolicy oraz podwarszawskich miejscowości – jeszcze chyba nigdy tu nie notowano. Padł absolutny rekord obsady brązowych, opalonych słońcem ciał na metr kwadratowy nadświdrzańskiego brzegu. Całe rodziny zjechały tu wraz z najmłodszymi pociechami oraz czworonożnymi ulubieńcami. Na kocach, rozłożonych pod krzaczkami, na piasku – jajka na twardo, ogórki, słoiki z kompotem i oczywiście bardzo często buteleczka z czerwoną kartką. Nastrój prawdziwie rodzinny, sielanka jednak też ma swój bardzo prozaiczny koniec.

Przywiezione z domu zapasy herbaty z cytryną czy kompotu ze śliwek i jabłek, szybko się wyczerpały. Zresztą wielu wycieczkowiczów, zawierzając obietnicom naszego przygotowanego do sezonu turystycznego handlu, opuszczało domowe pielesze z myślą, że w napoje zaopatrzą się na miejscu. Naiwni, nie przypuszczali, że nasz handel lubi od czasu do czasu oblać swych rozgrzanych w słońcu klientów zimnym tuszem. Dla ochłody, zamiast napojów chłodzących. Taki zimny tusz sprawił niedzielnym wczasowiczom nad Świdrem otwocki handel.

Jedyny kiosk przy moście aż trzeszczał oblężony przez spragnionych wczasowiczów. Niestety, wszyscy byli skazani na gaszenie pragnienia kuflem jasnego z dużym wianuszkiem pianki. Nic innego do picia nie było. Po godzinnym wyczekiwaniu w kolejce, mamusia lub tatuś podawał więc „jasne” nawet młodej latorośli. Dla świętego spokoju, żeby kilkuletni brzdąc nie marudził, że chce mu się pić.

Tymczasem niedzielny upał, który całkowicie uśpił instytucje handlowce, obudził innych przedsiębiorców, wykorzystujących koniunkturę. Jakaś kobiecina przyniosła wiadro wody i sprzedaje po 20 gr za szklankę. Pod drzewem stanął wózek z saturatorem i sprzedawca nie może nadążyć z napełnianiem szklanek wodą sodową. Spragnieni, którzy ją piją mają uzasadnione podejrzenie, że gazu w tej wodzie raczej nie ma. Ważne, że za 40 gr można trochę ugasić pragnienie. Jeden wózek nie może jednak nastarczyć i napoić wszystkich spragnionych. Dla kogo zabrakło wody, ten kupuje lody „pingwin” za jedyne trzy lub cztery złote. Ceny różne, zależne od inicjatywy sprzedawcy.

Po niedzielnym najeździe wycieczkowiczów, nad Świdrem pozostało sporo papierków, butelek, puszek. No i przekonanie, że na wycieczkę najlepiej jechać z własną wałówką.

(h)
Trybuna Mazowiecka nr 195, 1966 r.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata związani z Otwockiem i Karczewem.

21 sie

Brzostek Krystyna, z domu Niedziółka
Brzostek Tadeusz
Dańko Jadwiga
, z domu Wojciechowska (1904-1968)
Dańko Krystyna, z domu Chłond (1917-)
Dańko Mieczysław (1905-1982)
Dębicki Kazimierz (1898-1977)
Dębicka Sylwina, z domu Czaplicka (1902-1978)
Fiebig-Jasiczek Emma
Fiejka Helena
Gos Helena, z domu Ryniewicz (1932-1960)
Górska Janina, z domu Bąk (1908-1994)
Górski Marceli (1900-1951)
Grzybowska Ludwika, z domu Brandt (1880-1964)
Jankowska Maria, z domu Ryniewicz (ur. 1929)
Jańczuk Jan
Jańczuk Stanisław
Jętkiewicz Henryk (1894-1978)
Jętkiewicz Janina, z domu Markiewicz (1902-1985)
Kotowski Stanisław
Kotowska Stanisława
Korzanecka Danuta, z domu Ryniewicz (ur. 1921)
Kukulska Maria, z domu Kaliwoda (1902-1993)
Krzyżowska Anna, z domu Kukulska (ur. 1926)
Lebiedzińska Maria z domu Szemiot (ur. 1924-2013)
Łopuszańska Maria, z domu Jętkiewicz (ur. 1928)
Majek Julianna (1889-1969)
Kazimierz Majek (1927-2008)
Małkiewicz Ludwika (1914-1996)
Marciniak Gertruda (1898-1962)
Marchlewicz Bronisław (1899-1972)
Obermiller Henryka, z domu Zawadewicz (1905-1995)
Owczarowa Zenobia (z domu Zachorowa)
Pawlikowska Helena (1907-1999)
Przybylska Danuta, z domu Majek (1920-2002)
Raczkowski Jan (1914-1990)
Rekłajtis Jan (1869-1954)
Rekłajtis Romana, z domu Grzybowska (1908-2003)
Rekłajtis Stanisław (1903-1955)
Ryniewicz Bronisława, z domu Kieliszczyk (1883-1959)
Ryniewicz Stefan (1889-1971)
Sendlerowa Irena, z domu Krzyżanowska (1910-2008)
Słonimska Łucja z domu Lisowska (1905–1981)
Słonimski Stefan (1901-1977)
Szerepko Albin (1924-2000)
Szpakowska Aleksandra, z domu Siemiczajewska (1899-1981)
Trojanowski Andrzej (1905-1964)
Wittig Halina, z domu Rajewska (ur. 1921)
Wittig Lech (1912-1990)
Włodarczyk Piotr (1908-1991)
Włodarczyk Wiktoria, z domu Knapińska (1912-1983)
Wolski Ludwik (1881-1953)
Zawadzka Irena
Zawadzka Zofia (zm. 1973)
Zabokrzecki Tadeusz (1905-2000)
Zychora Józefa 

Pomagało wielu. Nie wszyscy otrzymali tytuły Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pomagało wielu. Nie wszyscy otrzymali tytuły Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

21 sie

Sylwetki Sprawiedliwych otwocczan przedstawione powyżej nie stanowią oczywiście całościowego opisu relacji między Polakami a Żydami w czasie II wojny światowej w Otwocku i okolicach.

Jest tak z dwóch powodów. Po pierwsze, nie tylko osoby odznaczone medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata ratowały Żydów i pomagały im. Po drugie natomiast, nie można się łudzić, że wszyscy otwocczanie kierowali się współczuciem i ochoczo ratowali swych żydowskich sąsiadów ukrywających się po operacji „likwidacji getta”. W przedstawionym tu opisie brakuje zatem zarówno wielu czynów dobrych, jak i wielu złych.

Na niniejszej wystawie skupiamy się na przywoływaniu dobra, ale ze świadomością zła, które też tu popełniono. Dopiero na takim tle postawy Sprawiedliwych świecą pełnym blaskiem. Świadomie pomijamy jednak nazwiska tych, którzy nie zdali egzaminu z człowieczeństwa. Zasadę tę trafnie sformułował ks. Wojciech Lemański, w rozmowie z Ewą Karabin w miesięczniku „Więź”. Na pytanie „co zrobić z pamięcią o tych, którzy rabowali, zdradzali, wydawali, mordowali?” dawny otwocki proboszcz z Ługów i współtwórca Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich odpowiedział: „Daleki jestem od kultywowania pamięci, która jest piętnowaniem. Uważam, że należy mówić o zachowaniach, o postawach, o zbrodniach, choć niekoniecznie należy do nich przypisywać nazwiska sprawców – taka pamięć leczy, a nie piętnuje kolejne pokolenia noszących to samo co sprawcy nazwisko”.

Przypominając Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, przede wszystkim trzeba dodać, że nie wszyscy otwocczanie, którzy pomagali Żydom, otrzymali ten medal. Część osób ratujących mogła nawet zginąć wraz z ukrywanymi Żydami. Nie jest, co prawda, znany żaden taki przypadek w samym Otwocku, ale wiadomo, że było tak w przypadku trojga mieszkańców pobliskiego Celestynowa: Henryk Popis i Jan Witek zostali rozstrzelani przez Niemców za ukrywanie Żydów w lipcu lub sierpniu 1942 r., a 61-letnia Maria Forelle – rozstrzelana 31 marca 1944 r. wraz z Żydówką, którą przechowywała od początku wojny (według www.savingjews.org).

W przypadku innych osób nie ma dokumentacji wystarczająco wiarygodnej dla spełnienia wymogów trudnej procedury stosowanej przez Instytut Yad Vashem. Wszystkie przypadki są tam skrupulatnie sprawdzane przez specjalną komisję. Przede wszystkim z upływem czasu coraz bardziej brakuje osób, które mogą składać takie zeznania, a zasadniczo warunkiem przyznania tytułu jest świadectwo osoby żyjącej. Nie wszyscy z uratowanych zdają też sobie sprawę, że wnioski można składać także po śmierci ratującego.

Niekiedy sami ratujący odwodzili ocalonych od składania wniosków do Yad Vashem, uznając swoje czyny za spełnienie zwykłego ludzkiego obowiązku. Wiadomo jednak, że to, co sami Sprawiedliwi nazywają oczywistym impulsem moralnym, wcale nie było oczywiste w okupowanej Polsce. Na szali było przecież zagrożenie życia własnego i całej rodziny – w Polsce bowiem za ratowanie Żydów Niemcy (inaczej niż w okupowanych krajach Europy Zachodniej) ogłosili karę śmierci dla całej rodziny ukrywającego.

Aby nie zapomniano nazwisk innych otwockich Sprawiedliwych, warto tu przynajmniej wymienić tych, o których wiemy, że ratowali Żydów z narażeniem własnego życia. Być może niektóre z niżej wymienionych osób wkrótce otrzymają oficjalnie tytuł Sprawiedliwych?

Adela Adamska, Władysław Błażewski, Klementyna Darczuk, Wacława Gąbka, Stanisława Gołębiewska, rodzina Jaworskich z Otwocka, dr Aleksy Kacperski wraz z żoną Czesławą, Stanisław Kłos i jego ojciec – sołtys ze Świdra, Danuta Kowalówka wraz z rodzicami, Aleksandra Kowalska, Jadwiga Krzywicka, Stanisław i Prakseda Kuczyńscy, państwo Kurkiewiczowie ze Świdra, Czesław Laskus, Stanisław i Stefan Maleszewscy oraz ich ojciec Jan, Antoni Serafin i jego przyjaciółka Stanisława, rodzina Skrzypków z Karczewa, Apolonia Zagórska,

Osobny rozdział stanowić mogą żeńskie zgromadzenia zakonne. Niektóre z nich były obecne w Otwocku jedynie czasowo, co dodatkowo utrudnia zgromadzenie pełnej dokumentacji.

Wiadomo, że obok wspomnianych sióstr elżbietanek, żydowskie dzieci przyjmowały otwockie siostry felicjanki, franciszkanki Rodziny Maryi (w Soplicowie) i u siostry sercanki (pełna nazwa: córki Najświętszego Serca Najświętszej Maryi Panny).

Było więc w naszej okolicy wielu Sprawiedliwych – ludzi odważnych i zarazem roztropnych; żyjących w ciągłym zagrożeniu w okupowanej przez Niemców Polsce, ale potrafiących podjąć ryzyko i konsekwentnie troszczyć się o bliźnich, których życie było zagrożone o wiele bardziej. Ilekroć słucham opowieści Sprawiedliwych, uderza mnie ich przekonanie, że nie zrobili nic wielkiego, że wykonali tylko swoją powinność. A wiem przecież, że dla większości ich rodaków ta powinność była wówczas nieosiągalna. I zdaję sobie sprawę, że nie wiem, jak sam bym się zachował na ich miejscu.

 

Możemy być dumni, że Otwock wydał tak wielu Sprawiedliwych. Rzecz jasna, Otwock nie był miastem samych sprawiedliwych. Nie możemy powiedzieć, że nie było tu niesprawiedliwości wobec Żydów. Nie możemy twierdzić, że nie było czynów haniebnych. Była obojętność, bywała też wrogość, piętnowana także przez prasę podziemną. Nie chcemy o tym zapominać, ale pamięć należy się jednak dużo bardziej Sprawiedliwym niż niesprawiedliwym. To imiona Sprawiedliwych chcemy ocalić od zapomnienia.

O to właśnie chodzi w idei odznaczania Sprawiedliwych wśród Narodów Świata – wydobywać dobro nieznane i ukryte, abyśmy dzisiaj potrafili powiedzieć, co dobrego w tak nieludzkich czasach zrobili ci, których w tej publikacji opisano. I abyśmy potrafili uczyć się od nich, jak być człowiekiem.

 

 

Zbigniew Nosowski
Społeczny Komitet Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii